Samotność to straszna rzecz, głównie to w samotności chodzi o dziewczyny, wiec opisze o sobie ehh ;/ też nie mam i mogę przyznać że nawet nie miałem dziewczyny na poważnie z którą mógłbym porozmawiać, gdzieś wyjść, po prostu kochać kogoś, a przede wszystkim brakuje bliskości, przytulenia się NAJBARDZIEJ a żeby kogoś poznać to już masakra, brak odwagi aby nawet cześć powiedzieć obcej bo zaraz sobie pomyśli coś, albo coś złego powie czego się usłyszeć nie chce . Kiedyś dawno dawno temu była taka jedna z którą się spotykałem około miesiąc ale... no ani razu nawet za rękę ją nie wziąłem, nie pocałowałem w policzek nawet, nic, tylko czesc/czesc i łaziliśmy po mieście (jestem hetero jak coś) tylko że to był jakiś taki lęk, strach co ta druga osoba zrobi, że zniechęcę ją do siebie jak zrobię jakiś krok. Nie wiem kurde co jest ze mną, ciągle czekam aż się sama jakaś zjawi i ona będzie robić pierwsze kroki a zarazem panicznie się boje Wiecznie samotnik
Ostatnio zmieniony przez Spide Czw 05 Sty, 2012 19:07, w całości zmieniany 1 raz
to witaj w klubie. ze mną sytuacja jest jeszcze dziwniejsza, bo przeważnie przytulanie/całowanie jest na pierwszej/drugiej randce i co ciekawe więcej już ich nie ma. to strasznie dołujące, bo uświadamia mi to, że problem nie jest z moim wyglądem, ale problem leży w moim beznadziejnym zachowaniu.
Ostatnio zmieniony przez marcin Czw 05 Sty, 2012 19:18, w całości zmieniany 1 raz
heh, no ja też na trzeźwo bym sie nie odważył wziąć dziewczyny za rękę, ale po pijaku sie zdarzało. jestem lubiany przez kobiety , ale jako kolega. one pewnie widzą, że ja nie z tych co maja inicjatye i daja jakieś poczucie bezpieczeństwa. jak sobie pomyśle ile mam , lat (26 juz prawie) i ile mnie ominęlo, to jest to dół totalny.
jestem lubiany przez kobiety , ale jako kolega. one pewnie widzą, że ja nie z tych co maja inicjatye i daja jakieś poczucie bezpieczeństwa. jak sobie pomyśle ile mam , lat (26 juz prawie) i ile mnie ominęlo, to jest to dół totalny.
Wieczny friendzone, też mi to grozi.
Ostatnio zmieniony przez Mosze Czw 05 Sty, 2012 19:46, w całości zmieniany 1 raz
no ja akurat nawet po pijaku nie mogę się odważyć ;]
PS. zapomiałem dodać że o rozmowie z dziewczyną to ja już w ogóle nie wspomnę ;/ kompletnie nic do głowy nie przychodzi z tego stresu, nawet jakieś drobiazgi, głupoty nic nie znaczące
Ja po alkoholu też pewnie nie potrafił bym spontanicznie pocałować czy przytulić dziewczyny, miałem już taki przypadek ale strach wygrywa Znajdziesz jakąś dziewczynę która przejmie inicjatywe i CIę nauczy co i jak
Ja nigdy nie miałem żadnej :L Jedynie w pierwszej gimnazjum jakaś dziewczyna rzuciła się na mnie gdy wracałem z kościoła ( tak jeszcze wtedy tam chodziłem ) i zaczęła mnie obściskiwać, ja to od razu wziąłem za nabijanie się ze mnie bo obok stały jej koleżanki i zaczęły się śmiać, w poniedziałek podeszła do mnie w szkole i zapytała "Czy mnie pamiętasz?" a ja od razu automatycznie odpowiedziałem "NIE", chyba nigdy nie zapomnę jej miny.
I był jeszcze jeden alkoholowy epizod w drugiej liceum, byłem tak wcięty, że nie wiem do końca co się ze mną działa. Zacząłem całować i obmacywać koleżankę z klasy, później mi pisała na gg, co robiłem.
Co do tego friendzone to chyba mi też to grozi, potrafię jako tako rozmawiać, mam dobrą koleżankę, znamy się podstawówki, ale on nic we mnie nie widzi ( i nie dziwie się ) i to od razu widać...
Myślę, że nie ma się czym podniecać, bo im więcej będziecie nad tym rozmyślać to i tak w niczym to nie pomoże, a później tylko narzekać na siebie samych będziecie.
Wysłany: Sob 21 Sty, 2012 22:39 Re: zła samotność ...
Spide napisał/a:
Samotność to straszna rzecz, głównie to w samotności chodzi o dziewczyny, wiec opisze o sobie ehh ;/ też nie mam i mogę przyznać że nawet nie miałem dziewczyny na poważnie z którą mógłbym porozmawiać, gdzieś wyjść, po prostu kochać kogoś, a przede wszystkim brakuje bliskości, przytulenia się NAJBARDZIEJ a żeby kogoś poznać to już masakra, brak odwagi aby nawet cześć powiedzieć obcej bo zaraz sobie pomyśli coś, albo coś złego powie czego się usłyszeć nie chce . Kiedyś dawno dawno temu była taka jedna z którą się spotykałem około miesiąc ale... no ani razu nawet za rękę ją nie wziąłem, nie pocałowałem w policzek nawet, nic, tylko czesc/czesc i łaziliśmy po mieście (jestem hetero jak coś) tylko że to był jakiś taki lęk, strach co ta druga osoba zrobi, że zniechęcę ją do siebie jak zrobię jakiś krok. Nie wiem kurde co jest ze mną, ciągle czekam aż się sama jakaś zjawi i ona będzie robić pierwsze kroki a zarazem panicznie się boje Wiecznie samotnik
jakbym czytała o sobie tylko, że chodzi o chłopaków oczywiście;P mój nick mówi wszystko za mnie ;(
_________________ "...człowiek więcej boi się tworów własnego umysłu niż konkretnej rzeczywistości..."
Ja mam czasem wrażenie, że u mnie to wyższy poziom problemu bo nawet jeśli chcę się spotykać i byłbym akceptowany to i tak nie potrafię tego dokonać. Ocena innych jest porażająca i z przerażenia trzymam się na dystans od dziewczyn.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.