Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 05 Wrz, 2011 22:14
Cytat:
Dwa lata temu poznałem, że tak się wyrażę "materiał na przyjaciela" (poznałem go przez jego dziewczynę). Było dobrze, niby wielka przyjaźń. Kilka tygodni temu wybrał swą wielką miłość, znów jestem sam.
Przeżyłem coś podobnego. W zasadzie nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek się z kimś zaprzyjaźnię naprawdę bo dotychczasowe albo się wypalały dość szybko albo druga strona traciła zainteresowanie, a im człowiek starszy tym mniejsze szanse na taką trwałą znajomość.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 07 Wrz, 2011 11:55
Po gimnazjum masz liceum, a potem pewnie jakieś studia - naprawdę jeszcze bardzo dużo może się zmienić. Musisz tylko temu jakoś dopomóc, nie ma co czekać na cud. Dla przykładu - ja pierwszy rok liceum siedziałem w ławce sam bo nie mogłem się przełamać żeby dosiąść się do paru fajnych kolegów. W drugiej klasie przesiadł się do mnie jeden koleś, z którym wcześniej chyba nawet nie gadałem - dalsze dwa lata to póki co najlepszy okres w moim życiu. W gimnazjum pierwszy rok czułem się jak wyrzutek chociaż miałem jednego kolegę i pół klasy z podstawówki. W drugiej klasie w jakiś sposób zakolegowałem się z bardzo fajnym człowiekiem.
Zawsze byłem dość pasywny, w tamtym czasie nie umiałem w ogóle prowadzić dłuższej rozmowy, a i tak było dobrze. W czasach szkolnych odgrywałem takiego cool outsidera co radzi sobie bez problemu z nauką (chociaż bez specjalnie dobrych wyników) i nie ma potrzeby posiadania przyjaciół, nawet nie próbowałem nawiązywać znajomości.
Więc ogarnij się bo wszystko jeszcze przed tobą.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Inny96 Urthon ma rację! Masz dopiero 15 lat, wszystko przed Tobą. Rozumiem, że może być Ci nie łatwo zakolegować się. Ja miałam ten sam problem w szkole (a siedzenie samej to był koniec świata!). Ale na szczęście na studiach otworzyłam się, poznałam kilku fajnych ludzi. Ale na początku studiów bałam się, ze się nie odnajdę, ale na szczęście się udało:D Teraz idę dalej na studia, ale już się nie boję. Powiem brzydko: wali mnie to, czy ktoś mnie polubi czy nie:DD
Inny96 wiem też, że ja mając znajomych (i ciągle poznaje nowych ludzi) czuję się samotna. Ja lawiruję między tymi ludźmi jestem z nimi, ale mnie nie ma. Czuję się oderwana od rzeczywistości! Mówię Ci to jako przestroga, nie musisz czuć się tak jak ja;(
Powodzenia!
_________________ "nie otworzysz drzwi, dopóki nie otworzysz oczu"
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 12 Wrz, 2011 00:15
Cytat:
ja mając znajomych (i ciągle poznaje nowych ludzi) czuję się samotna. Ja lawiruję między tymi ludźmi jestem z nimi, ale mnie nie ma
Ja niestety mógłbym powiedzieć to samo o sobie. W tej chwili w ogóle nie mam ochoty się z kimkolwiek "zaprzyjaźnić" ,a mimo to dręczy mnie uczucie samotności. Albo trafiam na niewłaściwych ludzi albo po prostu nie umiem budować mocniejszych znajomości .
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
W moim przypadku jest tak , że znajomi są jak coś potrzebują Tak to jakby mnie nie znali . No cóż smutne ale prawdziwe Nie liczę oczywiście pracy , tam panują stosunki stricte służbowe , 8 godzin i każdy idzie do domku i nie patrzy jeden na drugiego. Co to samotności to czasami mam takie myśli "Jak moje życie będzie wyglądać za 10-15 lat" naprawdę można osiwieć .. ze strachu hehe"
mefiu1989, w dzisiejszych czasach bardzo trudno o bezinteresowność mam kilka koleżanek i mam nadzieję, że za kilka lat nadal będę miała koleżanki, że za wiele się nie zmieni jeśli chodzi o nasze relacje
_________________ "Życie musisz spijać z kryształowego kieliszka a nie siorbać z blaszanego garnuszka."
ZoltaKredka, doskonale zdaję sobie z tego sprawę , ja mam wrażenie , że jestem z epoki średniowiecza. Nie te myślenie. Wydaje mi się , że to z powodu zabiegania , bronią wszyscy te swoje magisterki , licencjaty i nie ma się kiedy spotkać , tak jak kiedyś. W roku akademickim sam mam mało czasu , kto wie może wkrótce to się zmieni
Tak, jak zapowiadałem tutaj, nadszedł czas na ostateczną rozmowę na skype. Zapowiedziałem, że kończymy kontakty. Na pytania dlaczego, nie potrafiłem odpowiedzieć (to by było, jak wyznania miłosne w sytuacji, gdy ma się 100% pewności, że zostaną odrzucone). Później wrócił współlokator i szybko przerwałem rozmowę. Napisałem jeszcze wiadomość, w której zasugerowałem (skutecznie), o co chodzi tak naprawdę. Następnego dnia się krótko pożegnałem, odbiłem jeszcze jedną próbę sprzeciwu i nastała cisza w eterze. Stało się - nie mam do kogo pyska otworzyć. Teoretycznie mogę sytuację odwrócić i być "kolegą", ale to by było żenujące.
dzieciak tak do końca nie wiem o co biega, przeczytałem ten post co podałeś linka, ale i tak nie wiem czy dobrze wszystko wyłapałem. W każdym razie dla mnie to głupie... Piszesz że nie masz teraz do kogo pyska otworzyć no i miej pretensje tylko do siebie samego, skoro sam zrywasz kontakt z drugą osobą. Jasne można mówić fobia, fobia, itd. ale za przeproszeniem gówno prawda, bo sam odsuwasz innych ludzi od siebie i to jest prawda. Tak więc nie narzekaj potem, że nie masz z kim gadać, pisać, nie masz nikogo bliskiego.
Ale jak by ten kontakt miał teraz wyglądać? Za każdym razem pewnie wszystkie moje myśli byłyby skupione na jednym - nawet gdybym starał się nie dawać po sobie niczego poznać, to dla mnie to byłaby męczarnia. Zresztą pewnie nie dałbym rady ukrywać, bo bym ciągle ze ściśniętym gardłem siedział. Próbuję sobie też wyobrazić, w jakiej sytuacji postawiłbym ją. Nawet jeśli mówi, że chce kontynuować kontakty, to wiem, jak będzie się czuła, kiedy zauważy moje zachowanie. To jest beznadziejna decyzja, ale po prostu wszystkie inne wydają mi się jeszcze gorsze.
Nie wiem. Może za jakiś czas, kiedy emocje opadną, odezwę się, ale na razie ciężko mi sobie to wyobrazić.
Hmmm to powiedz jej prosto z mostu o co chodzi i zobaczysz co z tego będzie. Skoro i tak masz zamiar zerwać znajomość, to będąc szczerym nic nie ryzykujesz.
Nie powiedziałem prosto z mostu, ale wiem, że ona rozumie dokładnie, o co chodzi. Odpisała mi, że nie wie, co na ten temat mi odpowiedzieć, ale nie chce zrywać kontaktu. Tyle.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.