Nie widzę tego. Miałbym znowu z nią razem żartować i śmiać się z czegoś? Wysłuchiwać historii na temat jej nowej relacji? Na pewno nie do czasu, aż ja sam nie ochłonę.
również boję się samotności... nawet od niedawna ten problem zaczął mnie coraz bardziej przytłaczać... nie potrafię sobie wyobrazić przyszłości, bez kogoś kto by mnie kochał i komy byłabym potrzebna... im jestem starsza to tym bardziej ta myśl mnie dręczy, a czas leci, jak opętany...
_________________ Smutno cieszyć się w samotności.
ja już powoli godzę się z tym że nikogo nie bede miał , nie ma co sie oszukiwać.
No to się nie oszukuj, co za problem Według mnie też nie będziesz miał nikogo, bo użalanie się nad sobą nie przyciągnie innych osób. Chyba, że zmieni się twoje podejście, to wtedy kto wie. Może kogoś się spotka, a może nie
Oooo Boże jak mnie irytują te wątki o samotności, aż z tej irytacji muszę coś napisać
również boję się samotności... nawet od niedawna ten problem zaczął mnie coraz bardziej przytłaczać... nie potrafię sobie wyobrazić przyszłości, bez kogoś kto by mnie kochał i komy byłabym potrzebna... im jestem starsza to tym bardziej ta myśl mnie dręczy, a czas leci, jak opętany...
Nie przejmuj się. Kobiety mają to do siebie, że prędzej czy później przytrafia im się jakiś mężczyzna
A ja się nie boję Przynajmniej patrząc na to na trzeźwo i od strony intelektualnej Bo niestety podświadomie działają pewne mechanizmy, którym muszę się jeszcze dobrze przyjrzeć.
Szczerze? Jakoś się tego nie boje... Ja po prostu wiem, że tak będzie, już się z tą myślą oswoiłam
Gdzieś tam w podświadomości mam cichutką nadzieję, że w przyszłości spotkam mężczyznę mojego życia, ale dopóki się nie zmienię, (a na to się nie zanosi) to nie mam szans na zbudowanie normalnego związku. Jestem bardzo... dziwna w obecności chłopaków, moje zachowanie nie jest normalne więc nie będę się męczyć i czekać, że ktoś mnie zauważy. Taka jest brutalna prawda...
też sie tego nie boję.
boję się jednego - że mnie ludzie po 30 zaczna wytykać palcami.
heavy eyes
Wiek: 21 Dołączyła: 12 Lut 2012 Posty: 2
Wysłany: Nie 19 Lut, 2012 21:49
Każdy tu chyba traktuje samotność jako problem. Nie przyzwyczaja się do problemów, tylko z nimi radzi. Myślę, że nie można polubić tego, co nas krzywdzi.
Sama mierzę się z tym każdego dnia. Po rozstaniu z bliską mi osobą zaczęłam zastanawiać się czy spotkam jeszcze kiedykolwiek kogoś (nie byle kogo), komu mogłabym tak ufać, zachowywać się tak naturalnie i czuć takie, niemalże telepatyczne porozumienie. Miewam momenty zwątpienia, myśli, że drugi raz mi się to nie zdarzy. Ale może powinno spojrzeć się na to w ten sposób: dookoła jest przecież tyle szczęśliwych ludzi, którzy gdzieś się jednak odnaleźli. Może to właśnie szczęście innych, które widzimy powinno mobilizować nas do pokonywania własnych słabości, abyśmy sami mogli je w końcu osiągnąć.
Wiek: 29 Dołączył: 26 Lut 2009 Posty: 93 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 20 Lut, 2012 01:24
Strach przed samotnością powoduje że jestem sam.
Bo jak już mi się coś udaje, to za bardzo mi zależy i zaczynam czuć się źle…
Wkurza mnie to, a jak ktoś mówi o osiągnięciu szczęścia, to coraz bardziej mnie to śmieszy...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.