psycholog to 'terapeuta'. nie jest od diagnoz, lecz od polepszania 'jakosci' twojego zycia.
jesli chcesz diagnoze choroby dwubiegunowej i odpowiednie leki, to musisz udac sie do psychiatry
i nie czuj sie zle z tym, ze maskujesz swoje prawdziwe uczucia przed ludzmi. ja u psychiatry i psychologow, tez zawsze jestem cool. szczerze mowiac, to nawet dobrze, ze ryczalas po wszystkim. trzeba 'przezuc' te wszystkie emocje
Wiek: 21 Dołączył: 21 Maj 2011 Posty: 241 Skąd: 20 km od BB
Wysłany: Sob 28 Maj, 2011 15:45
Hmm pewnie poszłaś na psychoanalizę. Na początku jest bardzo ciężka, trzeba się przyzwyczaić do tego jak wygląda i starać się mówić całą prawdę. Niektóre wyznania są strasznie męczące, czasem obiecywałem sobie, że pewnych rzeczy nie powiem psychologowi, ale po każdym takim wyznaniu czułem się lekko. Jeśli nie chcesz grzebać tak bardzo w tym co było to poszukaj specjalisty od terapii behawioralno-poznawczej. Psycholog wspiera Cię bezpośrednio w działaniu, efekty są szybsze, lecz nie poznasz siebie i przyczyn wielu rzeczy, które Cię dotyczą. Każda terapia ma swoje plusy i minusy
Hamowanie uczuć... hmm to kontrola siebie jeden z moich podstawowych problemów też tak miałem, do czasu aż puściłem wodze, aż się rozryczałem u psychologa. Chyba to nie było takie dziwne, bo na stole były przygotowane chusteczki (wcześniej się dziwiłem po co one tam są )
Uczucie wstrętu do samej siebie... wiedz, że wszyscy ludzie są doskonali już od urodzenia, tylko życie sprawia, że zapominamy o naszej wartości, doszukujemy u siebie wad itp. To jedna z rzeczy, które powinnaś poruszyć na terapii. Myślisz o sobie w negatywny sposób. Musisz to pokonać. Zaakceptować i pokochać siebie
Popracuj trochę nad sobą, a skończą się wahanki nastrojów. Odwagi
_________________ I get knocked down, but I get up again. You,re never gonna keep me down! ;-P
Ostatnio zmieniony przez wacki323 Sob 28 Maj, 2011 16:02, w całości zmieniany 1 raz
Dziękuję, wacki323, to naprawdę podnosi na duchu. W ogóle całe forum w jakiś sposób mnie pociesza, bo chociaż przykro mi, że tylu ludzi ma problemy ze zdrowiem, to z drugiej strony mi raźniej, że nie tylko ja.
Oczywiście, nie spodziewałam się, że psycholog okaże się wróżką, która za dotknięciem czarodziejskiej różdżki uczyni mnie lepszym człowiekiem. Moja matka pracuje 'w branży', więc zawsze dość dobrze orientowałam się w psychologii i różnych jej technikach
Niemniej jednak nie poczułam żadnego katharsis, czy chociażby uczucia lekkości, jakbym wyrzuciła coś z siebie. Uświadomiłam sobie tylko, jak dużo tego jest, co przytłoczyło mnie jeszcze bardziej.
_________________ ...Mam w sobie żywioł
Wodę w ustach
Ogień w wątrobie
W bucie piach
jestem chora na wszystko, kochany
Ostatnio zmieniony przez ambientna Nie 05 Cze, 2011 10:58, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 21 Dołączył: 21 Maj 2011 Posty: 241 Skąd: 20 km od BB
Wysłany: Nie 05 Cze, 2011 20:50
Luzik
ambientna napisał/a:
Moja matka pracuje 'w branży', więc zawsze dość dobrze orientowałam się w psychologii i różnych jej technikach
Twoja mama jest psychologiem? Widać, że studia psychologiczne nie zapewniają życia bez problemów, niestety nic tego nie zapewni. Trzeba umieć radzić sobie z problemami skoro są nieodłącznym elementem naszego życia.
Mnie też to wszystko przytłaczało i dalej przytłacza (trochę mniej). Według psychoanalizy wszystko powinno się połączyć i gdy człowiek poradzi sobie ze swoim głównym problemem to reszta pójdzie z górki, posypie się jak domek z kart. Z czasem wszystko powinno obrócić się na lepsze
ambientna napisał/a:
Niemniej jednak nie poczułam żadnego katharsis, czy chociażby uczucia lekkości, jakbym wyrzuciła coś z siebie.
Ja poczułem tą lekkość przy wyznaniu ważnych rzeczy, które we mnie siedziały. To była ulga. Poczułem, że jest osoba, której mogę wszystko powiedzieć, do tej pory nikogo takiego nie miałem. Może ta złość na siebie wynikała u Ciebie z tego powodu, że coś zataiłaś przed psychologiem?
_________________ I get knocked down, but I get up again. You,re never gonna keep me down! ;-P
Nie, moja mama nie jest psychologiem. Zajmuje się tylko podobną dziedziną, na studiach, z tego co wiem, przerabiała ten dział w jakimś szerszym zakresie. wacki323, mówi się, że na psychologię z reguły idą ci ludzie, którzy chcą u siebie samego coś poukładać.
Cytat:
Może ta złość na siebie wynikała u Ciebie z tego powodu, że coś zataiłaś przed psychologiem?
Nie tyle byłam zła na siebie, ile po prostu zdołowana. Wiadomo, że nie opowiedziałam psychologowi wszystkiego, w końcu to było nasze pierwsze spotkanie...i tak jak na tak krótki czas powiedziałam naprawdę wiele. Niektórzy przez kilka lat tyle nie usłyszeli.
Próbowałam pokonać chyba w sobie tę wewnętrzną barierę przed wypowiadaniem na głos niektórych swoich myśli i uczuć. Normalnie zachowuję je dla siebie, bo to strefa top sikret i NIKT poza mną nie ma tam wstępu. Ale wiem, że jeśli to ma działać, to trzeba się przemóc, więc się zmusiłam.
I co powiedział mi psycholog na koniec? "Proszę się do niczego nie zmuszać, jeśli mogę pani coś radzić." Wspaniale.
Ale teraz akurat mam tę lepszą fazę, chyba potęgowaną liczbą koncertów i nagłych znajomości, więc popłakać przyjdę tu za jakiś tydzień.
_________________ ...Mam w sobie żywioł
Wodę w ustach
Ogień w wątrobie
W bucie piach
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.