Fobia spoleczna, socjofobia, chorobliwa niesmialosc, zaburzenia lękowe, fobie, lek towarzyski, fobia socjalna, lek spoleczny, nerwica spoleczna, depresja, samotnosc, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowosc unikajaca, zaburzenia osobowosci, fobia forum, forum dyskusyjne Fobia społeczna
Fobia społeczna, socjofobia, chorobliwa nieśmiałość, zaburzenia lękowe, fobie, lęk towarzyski, fobia socjalna, lęk społeczny, nerwica społeczna, depresja, samotność, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowość unikająca, zaburzenia osobowości, fobia forum, forum fobia, fobia społeczna forum dyskusyjne

DownloadDownload SzukajSzukaj UżytkownicyUżytkownicy GrupyGrupy  Chat
 blogBlog   Mapa GoogleMapa Google FAQ FAQ RejestracjaRejestracja ZalogujZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Moje życie
Autor Wiadomość
zerek 

Dołączył: 12 Wrz 2011
Posty: 3
  Wysłany: Pon 12 Wrz, 2011 20:59   Moje życie

Witajcie

Jestem tutaj nowy, piszę tego posta z nieznanego sobie powodu. Nie wiem czy chcę się wyżalić, wypłakać czy zawrzeć nowe kontakty, ale samotność otacza mnie od kiedy sięgam pamięcią i chciałbym się tym podzielić może wysłuchać kilka mądrych rad, dalej nie wiem.

"osoba zamknięta w sobie, bez umiejętności otworzenia się przed innymi i nawiązywania dobrych, wartościowych dla niej kontaktów. W skrajnym przypadku samotność może prowadzić do depresji."


Ten cytat znalazłem na forum, czytając ten tekst zrozumiałem że to właśnie o mnie. Chciałbym z góry przeprosić za sposób w jaki napisany jest ten tekst gdyż ogólnie nie jestem zbyt dobry w dobieraniu słów, używam różnych czasów a moje myśli są niespójne i zdarza się też że błędnie operuje tematyką pisanych treści. Wracając do meritum byście mogli zrozumieć co ten cytat ma wspólnego z moim życiem powinienem je krótko streścić.

Jeszcze przed pójściem do szkoły dostałem od dziadków taki magiczny przedmiot od którego zaczęło się moje hobby (i trwa do dziś dnia) pegazus tak dokładnie chodzi o taką starą konsolę podłączaną do telewizora. 95% mojego czasu poświęciłem właśnie temu cacku, nie miałem kolegów rówieśników nikogo, wprawdzie dziadkowie aranżowali spotkania typu wypad do znajomych co też mają dzieciaka w podobnym wieku, ale na mnie to nijak nie działało, to było raczej jak walenie grochem o ścianę. I tak minął czas aż do podstawówki, a w niej ktoś kogoś znał, ktoś z kimś o czymś rozmawiał. W drugiej może trzeciej klasie okazało się że mam wadę wzroku i tu się zaczęła masakra ja+okulary=Harry Potter :evil: . Nietrudno się domyśleć co było dalej chłopak o wyglądzie Pottera niemający praktycznie żadnych kolegów staje się automatycznie czarną owcą. Znaleźli się tacy co regularnie mnie gnębili, wyzywali i bili w ten śliczny sposób dotrwałem do gimnazjum, który okazał się kolejnym koszmarem ci sami ludzie moi oprawcy w tej samej klasie w gimnazjum powtórka z rozrywki... Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć że będąc czarną owcą, gnębionym wszyscy mnie unikali szydzili, a o jakichkolwiek kolegach, koleżankach mogłem tylko zapomnieć. Kolejny krok do przodu doszliśmy do Liceum ŁAŁ jak widać nie wszyscy to skończona banda deb...ili to chyba były moje pierwsze sprecyzowane myśli o tym miejscu. Ludzie byli całkiem w porządku z niektórymi mogłem swobodnie pogadać pośmiać się być "na luzie" jakie to było wtedy niesamowite uczucie, nie umiałem tego nijak opisać chodziłem niemal uśmiechnięty do szkoły. Jednak po pewnym czasie zauważyłem spore różnice między nami ci ludzie często znali się już wiele lat mieli do siebie zaufanie tworzyli ekipę, natomiast ja byłem kolegą z klasy. Minęło trochę czasu i zaczęły się spotkania w domu kolegi nowi znajomi etc. i tu kolejny zonk po kilku spotkaniach okazało się że jestem dla innych po prostu nudny, nieciekawy bo i co może być ciekawego w człowieku który większość swojego komputera przesiedział nad pegazusem później komputerem. Okazało się że zawieranie znajomości nie jest dla mnie szczególnie trudne duuużo trudniej tę znajomość utrzymać, wielu potencjalnych kolegów, znajomych przez to straciłem. Spotykaliśmy się pogadaliśmy te 10 do 30 min. o czymś i temat się urywał cisza ta okrutna głucha cisza... kilka dni później wpadałem na pomysł że można by gdzieś wyjść coś porobić, pogadać już odzywam się na gg przesyłam propozycje i żadnej odpowiedzi już nie otrzymuje. Jak już wcześniej wspomniałem wielu potencjalnych kolegów, ekip przez to straciłem, ale znów los się do mnie uśmiechnął znalazłem się na domówce tam była ona TAK !ONA! uczucie chodzenia do liceum o którym pisałem wcześniej mogło się przy tym schować to było coś raczej jak bym złapał Pana Boga za nogi. Zaczęliśmy się spotykać z początku raczej rzadko (w ogóle dziwne były nasze początki) ale później się to zmieniło przychodziła do mnie, moi rodzice w pracy długimi godzinami chyba nie muszę opowiadać co robiliśmy. Po tych wizytach moje życie przewróciło się do góry nogami i znów mocno mną potrząsnęło, tak zostałem ojcem chociaż bardziej czuję się raczej jak dawca spermy... Zdecydowanie nie byłem na to gotowy o czym zresztą nieustannie powtarzałem swojej partnerce, szczyt mojego egoizmu, chamstwa i braku jakichkolwiek zahamowań doprowadził do rozpadu tego związku. W swoim życiu robiłem naprawdę wiele porypanych rzeczy (o czym wkrótce napiszę) ale z perspektywy dnia dzisiejszego najbardziej żałuję że to właśnie z mojej winy ten związek się rozpadł. Po pewnym czasie kiedy się rozeszliśmy załączył się w mojej głowie dziwny tryb coś w stylu "wszystko mi jedno" nie mam kolegów, koleżanek, znajomych jestem sam nikt się o mnie nie upomni i zaczęło się (czy wiecie że gałka muszkatołowa albo lek na katar mogą mieć właściwości psychoaktywne) spożywanie różnych substancji w celu nowych doświadczeń, później doszło zioło i takie tam.... Miałem fajną robotę którą lubiłem (ale już nieaktualne) tam zapoznałem się z gościem którego nazywałem przyjacielem, trafiłem na niego w autobusie wracając z pracy i wiem że to dziwnie zabrzmi jakoś mimochodem wyżaliłem się ze wszystkich problemów. O dziwo nie odrzucił mnie zaczęliśmy się spotykać a to piwko a to imprezka zawsze miło go wspominam uśmiechnięty z humorem. Ale i tu kolejna wtopa straciłem pracę i w tym samym czasie on przestał się odzywać na gg nic dzień później dzwonie na telefon, dalej nic po tygodniu myślę sobie ostatnia deska ratunku dla naszej znajomości wysyłam e-maila.... dalej nic.

Teraźniejszość

Jestem sam nie mam dziewczyny bo boję się że mogę ją skrzywdzić, zajdzie w ciąże, albo ona mnie wystawi mnie moje uczucia etc. Kumpli też już sobie nie szukam bo niby miałem ich tak wielu (nie macie pojęcia ile osób przewinęło się przez moje życie) a dziś patrzę na gg pełna lista a nikt się nie odzywa, wchodzę na Facebooka a tam jedna znajoma, ale wstyd :oops: po prostu nikogo. Dziś płacę alimenty, mieszkam z rodzicami bo na własne utrzymanie mnie nie stać i boję się bardzo się boję że nadejdzie taki dzień że będę zupełnie sam w domu nie będę miał do kogo się nawet odezwać a jednocześnie po tym czego doświadczyłem nie będę chciał już nikogo nowego poznać tak jak ma to miejsce teraz od ponad dwóch lat. Życie w samotności w pracy i zamkniętym pokoju....
Strach strach że któregoś dnia zwyczajnie stracę zmysły

PS: Proszę by wypowiadały się tylko te osoby co przeczytały z uwagą cały post
 
 
     
mefiu1989 


Wiek: 22
Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 104
Skąd: Pomorskie
Wysłany: Pon 12 Wrz, 2011 21:08   

Witam nowego użytkownika na forum.
W szkole nie miałeś lekko z tego co wyczytałem , ale wiadomo jak to dzieciaki , muszą coś robić. Jak się patrzy dzisiaj w szkole jakie tam słownictwo leci , z drugiej strony to kwestia wychowania. Ach jak fajnie mogłoby być , gdyby każdy drugiego rozumiał/akceptował. Los troszkę się do Ciebie uśmiechnął w Liceum , domówki , imprezki , zawsze coś (dla fobika to ciężka sprawa takie imprezki , a jednak coś się działo). Normalni ludzie zwykle nie rozumieją ludzi skrytych , myślą sobie "ale nudziarz" , faktycznie tak jest , ale wewnątrz jesteśmy bardzo wrażliwymi osobami i mamy wybór , pozostać sobą i żyć ze sobą w zgodzie (w efekcie będąc samotnym) , lub też dostosować się do otoczenia i wbrew sobie udawać kogoś innego (konformizm) , ja muszę się przyznać Tobie , że wybrałem tą drugą opcję.

Co do reszty posta , to nie chciałbym się wypowiadać , gdyż brak mi doświadczenia w tej kwestii , nie przeżyłem tego co Ty , i nie będę udawał "co to nie ja". Lecz co muszę powiedzieć , to poruszyło mnie to , ale jesteśmy tylko ludźmi prawda ? każdy ma prawo popełnić błąd. Sam popełniam ich masę. Możemy mieć tylko nadzieję , że wszystko się ułoży.
_________________
Tylko spokój może nas uratować ;)
 
 
     
bananowy_joe 


Dołączył: 24 Sie 2011
Posty: 204
Ostrzeżeń:
 5/3/4
Wysłany: Pon 12 Wrz, 2011 21:16   

nie do końca rozumiem jakie są twoje priorytety. znajomi? dziecko? dziewczyna z którą masz dziecko?
_________________
Fast & Serious
 
     
Stalugwa 


Wiek: 23
Dołączyła: 12 Sie 2011
Posty: 462
Skąd: z domu
Wysłany: Pon 12 Wrz, 2011 21:36   

Witaj!

Słuchaj, może ten związek jeszcze da się ratować?
 
     
zerek 

Dołączył: 12 Wrz 2011
Posty: 3
Wysłany: Pon 12 Wrz, 2011 21:44   

Stalugwa napisał/a:
Witaj!

Słuchaj, może ten związek jeszcze da się ratować?


Rozstaliśmy się w ten sposób że ona znalazła sobie innego i zwyczajnie odeszła z nim, ale to nie jej wina tylko moja, to jak ją traktowałem przechodziło jakiekolwiek przyjęte normy dzisiaj z tego co mi wiadomo są dalej razem i szczerze im życzę szczęścia.

EDIT: sam się czasem zastanawiam jak można sobie samemu tak życie spie..yć
Ostatnio zmieniony przez zerek Pon 12 Wrz, 2011 21:47, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
Stalugwa 


Wiek: 23
Dołączyła: 12 Sie 2011
Posty: 462
Skąd: z domu
Wysłany: Sro 14 Wrz, 2011 14:26   

zerek napisał/a:

EDIT: sam się czasem zastanawiam jak można sobie samemu tak życie spie..yć


Ech, bez przesady. Ktoś z USA na twoim miejscu podał by do sądu producenta pegazusa za zniszczenie życia ;-)
 
     
mario28 


Wiek: 23
Dołączył: 16 Wrz 2011
Posty: 11
Wysłany: Pią 16 Wrz, 2011 15:39   

Czesć zerek
Ilekroc czytam temat lub watek ,przejawia sie w nim słowo przyjazn,miłosc,samotnosc i rozczarowanie
jednak jedno jest pewne,nie doceniamy pewnych rzeczy dopóki ich nie stracimy...
i wersja optymistyczna: nie wiemy czego nam brakowało dopóki to nie nadejdzie.

Wiec wlej troche optymizmu w ten rozum i zycie wez za bary jak na mezczyzne przystało!

pozdrawiam!
 
     
zerek 

Dołączył: 12 Wrz 2011
Posty: 3
Wysłany: Pią 16 Wrz, 2011 18:52   

mario28 napisał/a:
Czesć zerek
jednak jedno jest pewne,nie doceniamy pewnych rzeczy dopóki ich nie stracimy...
Wiec wlej troche optymizmu w ten rozum i zycie wez za bary jak na mezczyzne przystało!

pozdrawiam!


Ciężko o optymizm gdy ludzi których uważałem za przyjaciół dziś nie ma, a miłość przepadła z mojej wyłącznej winy. Oczywiście w pełni się z Tobą zgadzam jestem w końcu dorosłym facetem nikt mnie za rączkę prowadzić nie będzie i nie będzie tez pokazywać jak mam żyć, ale w życiu każdego człowieka są wzloty i upadki. Ten fragment mojego życia jest najgorszym upadkiem jakiego doznałem, a moim problemem jest fakt że nie umiem się pozbierać, bo "chcieć" to czasem okazuje się za mało.
 
 
     
Stalugwa 


Wiek: 23
Dołączyła: 12 Sie 2011
Posty: 462
Skąd: z domu
Wysłany: Pią 16 Wrz, 2011 19:12   

Może spróbuj pójść do psychologa? Przyjaciół nie zastąpi, ale może chociaż pozwoli się podnieść.
 
     
cthulhu1987 


Wiek: 24
Dołączył: 17 Wrz 2011
Posty: 10
Skąd: warszawa
Wysłany: Wto 20 Wrz, 2011 03:03   ...

Zerek, z zainteresowaniem przeczytałem wątek, który założyłeś. Wydaje mi się, że w pewnym momencie się pogubiłeś, brakuje Ci spokoju i chyba musisz określić - jak to słusznie wskazał bananowy joe - jakie masz priorytety. Nie bądź dla siebie zbyt surowy, nie uciekaj od rzeczywistości. Życie to ciągłe upadki i podnoszenie się na nowo... Wytrwałości życzę.
Ostatnio zmieniony przez cthulhu1987 Wto 20 Wrz, 2011 03:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



fobiaspoleczna.info © 2008 - 2012 - All Rights Reserved
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Forum Mapa Forum XML RSS


Gry Download



Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.