Wysłany: Sob 07 Mar, 2009 19:14 Mam 20 lat i nie miałem dziewczyny
Jestem uczniem trzeciej klasy technikum i niestety nie odnalazłem swojej drugiej połówki. Chciałbym poczuc bliskosc dziewczyny, przytulenia po prostu wiecie ...
Odczuwam codziennie smutek, pustke, jestem nerwowy, niezadowolony i brakuje mi po prostu bliskiej osoby, do której moge sie przytulic, z ktora bede mogl o wszytskim porozmawiac a ona mnie wyslucha, bedzie ze mna, bedzie mnie kochala.
Nie jestem niesmialy, nie mam fobi. Skad wiec samotnosc ? Jestem otwarty, mam poczucie humoru, lubie ludzi, jestem odwazny. Rodzicie nie wypuszczaja
mnie na dyskoteki, ich zdaniem to miejsce, gdzie dostaje sie wp...ol do ktorego przychodza tylko nieuki. Chca abym sie uczyl i nauce poswiecal duzo czasu.
Gdy dostane 4 sa niezadowoleni ... a jak dostane cos ponizej 3 to juz opiernicz
wrecz krzyczenia i zaganianie do nauki. Maja pretensje ze nie mam hobby typu
biologia, matematyka itd, ze nie poszerzam wiedzy powyzej programu szkolnego. Potrafie zaczepic dziewczyne na ulicy, w centrum handlowym badz w srodkach komunikacji miejskiej, potrafie gadac, dostaje numery, lecz z tym nic wiecej sie nie zrobi ... zaiteneresowalem ja i dala numer, lecz pozniej zainteresowanie ulatnia sie i jestem zwyklym znajomym z autobusu badz pkp. Gdy widze pary, slysze jak dziewczyny rozmawiaja o swoich chlopakach, na temat seksu, wybucham staje sie bardzo nie tyle nerwowy co extremalnie "szałowy". Jezeli na przystanku dalej stoi para
przytuleni, caluja sie i slysze "dziekuje ci za tego loda kochana" mam ochote podejsc uderzyc kolesia a dziewczyne od najgorszych wyzwac. Denerwuja mnie pary, denerwuje mnie fora gdzie znajde tematy - czy seks z byly jest ok. Irytuje mnie jakis 16 latek, ktory ma dziewczyne, zna jej cialo, ma bliskosc i nawet doswiadczyl aktu kopulacji.
Chciałbym spotkać dziewczynę, z którą mógłbym spędzać swój wolny czas, dzielić swe radości i troski, a także zaznać jej bliskości. Kobiete, która nie bedzie mogła beze mnie życ, dla której będę całym światem, która sie we mnie zakocha do szaleństwa
Moim marzeniem jest poczuc bliskość, móc sie przytulić, przejść sie trzymając sie za ręce z dziewczyna.
Ktos moze zapytac, a podbijasz do dziewczyn ? Odpowiem
Czy ktos z Was zaczepial dziewczyny w srodkach komunikacji ?
Wiekszosc z Was powie, ze nie. Ja to czynilem, reakcje pozytywne, posmialismy sie,pogadalismy, dziewczyny bawia sie wlosami,poprawiaja sobie wlosy, maluja sie widze sygnaly niewerbalne, ze sa zianteresowane, ale pozniej wiadomo ze w tych warunkach wiecej niz 10 minut nie porozmawiasz i nawet jak dziewczyna poda numer, to 10 minut za malo, na to aby sie spotkala. Gdybym wiecej mial czasu to
by bylo ok.
Najwiecej par poznaje sie na imprezach, dyskotekach ... W sumie mam niewielu znajomych, a dobrych kolegow moge policzyc
w 10 ... oni nie chodza na dyskoteki, ani imprezy. Mnie rodzice nie puszczaja na dyskoteki, gdy wyjechali jakis czas temu do innego miasta z okazji rocznicy slubu ... wtedy poszedlem do klubu poznalem dziewczyny, wszystko bylo dobrze, siadaly mi na kolanach, przytulalem je, bylo calowanie, ale wyszlo potem na to, ze one nie sa z
mojego miasta. A to bylo juz dawno bo w lipcu ... od tego momentu juz wiecej nie poczulem zblizenia z dziewczyna - przytulenia, uslyszenia bicia jej serca.
Cześć kolego.
Wyjście jest jedno. Jeżeli masz takich nadgorliwych rodziców, którzy wymagają od Ciebie żebyś się uczył i nie wychodził z domu to niestety ciężko będzie cokolwiek z nimi zrobić. Dla mnie to jest trochę chore, że nawet na weekend nie pozwalają Ci wyjść gdzieś ze znajomymi na piwo, mimo że masz już te swoje 20 lat. A zatem ucz się tak jak oni tego chcą, kończ to całe technikum i czym prędzej wyjeżdżaj z domu na studia. Jeśli nie masz problemów z rozmową, poznawaniem nowych dziewczyn to tam będziesz miał raj na ziemi i nikt nie będzie Ciebie pilnował jak małego dzieciaka i będziesz mógł robić co chcesz, ale nie zapominaj całkowicie o nauce . Powodzenia!
Ech, ja oczywiście dobrze rozumiem Twój ból. Jak łatwo możesz się przekonać czytając moje wyznania sam jestem samotny i świruję od tego.
Z tego co mówisz:
Batman napisał/a:
wtedy poszedlem do klubu poznalem dziewczyny, wszystko bylo dobrze, siadaly mi na kolanach, przytulalem je, bylo calowanie, ale wyszlo potem na to, ze one nie sa z mojego miasta.
wydaje mi się, że Twoja sytuacja nie jest bardzo zła. bliskość kobiet nie przyprawia Cię chyba o panikę. w porównaniu ze mną jesteś kozak
A zatem to postawa rodziców jest dla Ciebie największym problemem? Jesli tak, czy miałbyś odwagę zamieszkac na przykład sam (oczywiście gdyby pieniądze nie były przeszkodą)? Niestety często jest tak, że nadopiekuńczy rodzice sprawiają, że ich dziecko staje sie od nich zbyt zależne psychicznie. Najgorsze jest to, że taka osoba nie daje sobie rady nawet wtedy, gdy uwolni się od kurateli.
Pierwszą i jedyną dziewczynę miałem w wieku 21 lat. Teraz mam 25 i dziewczyny nie mam, ale mam swoje pasje, zainteresowania i tym podobne rzeczy, jest mi z tym bardzo dobrze.
Panowie nie na tym świat stoi, najpierw musicie sami swoje sprawy poukładać, żeby zabierać się za związki, które i tak wcale cudownie nie wyciągną was z opresji.
Przestańcie się tym zadręczać...
Co do rodziców; w pewnym wieku to dziecko wychowuje swoich rodziców, jeśli przegapicie ten moment macie przegwizdane, póki mieszkacie z nimi po jednym dachem. Rozmawiać, walczyć o swoje, czasem nawet mocno się sprzeciwiać.
Chciałbym się przytulić, zaznać bliskość ... A z każdym dniem potrzebuje tego bardziej i jestem nieszczęsliwy, widząc prary idące ze sobą wtuleni, zaczyna mi robić się przykro i smutno.
Mając 9 lat przeprowadziłem się do innego miasta. Nie poznałem praktycznie nikogo, wszędzie mi dokuczali, byłem wyśmiewany zarównow wszkole jak i na dworzu.
Nie znałem nikogo, byłem zamknięty w sobie. W 1 klasie technikum plastycznego było podobnie i profil mi nie odpowiadał. Zabrałem papiery do technikum ekonomicznego.
Tutaj jest lepiej mam paru znajomych, lecz mianem kolegów moge okreslic ludzi, ktorych
mozna policzyc na jednej rece. Nie potrafilem sie kiedys przeciwstawic, gdyz uczono mnie
badz mily, uprzejmy i jak jakis mnie zaczepial staralem sie byc pogodny ... zauwazyli
moja slabosc bachory i dawalem sie. Kiedys balem sie dziewczyn, kontakt wzrokowy doprowadzal mnie do zawrotow glowy, lecz pracowalem nad soba i przekonaniami, teraz
nie mam problemow z gadaniem - bajerowaniem, podejsciem ... ale moim problemem
jest miejsce, gdzie moge poznac dziewczyny.
Jezeli chodzi o rodzicow to :
Po 1 oni chca abym wiecznie czas poswiecal ksiazkom. Po 2 nie puszcza mnie, o 21 musze byc juz w domu ... Po 3 sa bardzo przeciwni chodzeniu
z dziewczyna. Kiedys powiedzialem, fajnie by bylo sie spotkac z ladna,
fajna laska. A oni odpowiedzieli - co ci to da, nic ... a na to masz czas.
Powiem, ze moje samopoczucie z kazdym dniem pogarsza sie, coraz
bardziej chce miec kogos bliskiego, a wiem ze to nie mozliwe. Kiedy
slysze jak kolezanka opowiada, ze zaprosila na obiad swojego chlopaka
itd a on dogaduje sie z rodzicami, nie moge uwierzyc dla mne
to cos innego.
Kiedy raz przyszedłem od kolegi po 23 do domu w wakacje, miałem opiernicz
duży, że w moim wieku to juz dawno byc w domu musze, ze juz pozno a mnie nie ma... Wyjscie na dyskoteke to powrot do domu po 2 w nocy. Ja tego nie wyobrazam sobie. Problem jest juz z godz 22, a w 2 nocy to ...
Poza tym denerwują mnie rodzice, wymagają ode mnie jak od 20 latka, a nie dają
mi praw jak inny normalny 20 latek w innych rodzinach ma. Tzn prawa mam te same gdy mialem 14 lat, a obowiazkow wiecej. A rodzice mowia dodatkowo :
Udajesz strasznie doroslego, masz wiecej praw, zas nie robisz wiecej niz
majac 14 lat.
estem jedynakiem, kiedys w wieku 16 lat poszedlem na randke. Rodzicom sie to nie podobalo i mowili "byles na randce i co ci to dalo,
twoim celem jest nauka, a dziewczyny po studiach".
U mnie w rodzinie wszyscy zadaja mi pytanie czy mam dziewczyne,
bo w tym wieku to jest normalne kogos miec, a dziwnie nie miec.
Sa zaskoczeni, ze nia mam dziewczyny. Nie moga tego wytlumaczyc
sobie. Moj kuzyn mial dziewczyne w wieku 14 lat. Przychodzily do niego, siedzialy na kolanach ... Dla jego rodzicow a mojego wujostwa to
normalne, a dla moich rodzicow dziwne, mowili - glupek z twojego
kuzyna, gowniary na kolanach trzymac, a dla jego rodzicow to bylo
normalne. Maja waski swiatopoglad. Niedawno poszedlem do kuzyna,
on umowil sie z dziewczyna i rodzice jego wiedzieli o tym i bez zadnych
wymowek go puscili.
Wczoraj poszedlem do kolegi i wrocilem o 24. Niezly ochrzan otrzymalem.
Rano jak rodzice wstali odrazu pzyszli do moejgo pokoju pozrzucali
z biurka ksiazki, mowiac : co ty sobie myslisz, za porzadki wez sie
a nie chodzisz po kolegach. Mowili chamie, niewdzieczny my ci dajemy
co najlepsze a ty nas nie sluchasz. Kiedy mama ksiala wziac moj
pamietnik i rzucic o podloge zabralem jej go to mnie piescia w ramie walnela, potem chciala monitor zrzucic to odepchnalem ja lekko.
Powiedziala ty chamie jak mozesz z rekami to mamy, ojciec zlapal
mnie podciagnal do gory mowiac, o 21 to powinienes byc w domu a nie chodzic po kolegach jak mogles ja odepchnac i rzucil mna o sciane.
Ja tylko pragne doznac milosci, poznac dziewczyne z ktora bym sie spotykal, spedzal czas, przytulal, chodzil na spacery, podrozowal, mialbym do nie jzaufanie mowilbym jej o wszystkim, mialbym oparcie, wiedzialbym ze zawsze bedzie przy mnie...
A jak widze pary, to robi mi sie bardzo smutno. Najbardziej zle sie czuje jak jakis 16 latek trzyma za reke 14,15 - oni maja a ja nie.
Szczerze powiem Ci, że Twoi rodzice mnie przerażają. Nie wiem, co Ci doradzić. Chyba jedynym wyjściem, abyś mógł wieść normalne życie, jest przestać mieszkać w tym domu. Masz jakieś szanse na to? Na przykład: czy byłoby dla Ciebie mozliwe wyjechać na studia do innego miasta?
Tymczasem najlepiej by było, abyś dowiedział się, jak przetrwać w takich warunkach domowych jakie masz. Czy myślałeś o rozmowie z psychologiem? Mnie w swoim czasie psycholog pomógł radzić sobie z nieciekawą sytuacją w domu, choć nie była ona tak zła jak Twoja.
Ja też nie miałem dziewczyny, do "chodzenia" i w sensie, że się z nią... I wkurza mnie to, ale jakoś żyję. Z kompleksami, smutkiem, całym tym gównem, fobią... "wegetuję" lepiej określa mój stan.
Co poradzić, takie życie, trza topić smutki w alkoholu i innych używkach
_________________ Do Sztokholmu wpływa prom
Ćpuny cieszą się z daleka
To Polacy wiozą amfę
Już pół miasta na nią czeka
Pamiętaj, że to Twoje życie, a nie Twoich rodziców. Życie nie ogranicza się tylko do nauki, zdobywania wykształcenia i spełniania ambicji rodziców. Jesteś już dorosły i masz prawo decydowania o swoim losie. Jeśli teraz nie staniesz się samodzielny, to później będzie to trudne.
Jakbym mogl sie z jakas dziewczyna poprzytulac nie seks ,to juz byloby dla mnie ogromnym sukcesem; kiedy ide sobie ulica i widze atrakcyjna dziewczyne nie potrafie jakos utrzymywac z nia kontaktu wzrokowego ,mam łzawienie oczu co jest własnie jednym z fizycznych czynnikow jak sie dowiedzialem na wikipedii choc wystepuje to rzadziej niz inne objawy przyspieszenie tetna ,splycony oddech itp.
wracajac do tematu raczej odwracam wzrok mimo ze mi sie jakas dziewczyna podoba,a jak nie to mam wrazenie ze ma ona mnie za jakiegos swira,czytalem w innych postach ze ludzie z fs ktorzy maja problem z poznaniem dziewczyny uwazaja ze gdyby byli bardziej atrakcyjni niz sa to byloby to latwiejsze,ja akurat jestem atrakcyjny/przystojny i w zaden sposob mi to nie pomaga bo wiem ze to przez to ze mam nasrane tam w srodku w glowie,
idac ulica atrakcyjna dziewczyna zwroci na mnie i zaczyna kontakt wzrokowy( chyba dlatego ze interesuje ja moja osoba) ja nie potrafie jakos tego kontaktu wzrokowego podtrzymac ,nie potrafie nic wykrztusic z siebie ani zagadac w efekcie czego odwracam glowe bo to mnie b. stresuje (taka dziewczyna pewnie mysli ze nie jestem nia zainteresowany ) ogolnie tez utrzymuje b. malo kontaktu ze znajomymi ;za 2 miesiace tak pod koniec maja koncze 21 lat i do tej pory nie bylo zadnego przytulania sie z dzieczynami,calusow o seksie juz nie mowiac w ogole jakas masakra postanowilem sobie pod koniec roku a pozniej na sylwestra ze nadrobie to zanim skoncze 21 lat bo jak nie to sie okaze ze jestem jakims nieudacznikiem towarzyskim ale nic sie do tej ory nie zmienilo i nie wiem jak temu zarazic od jakiegos czasu wiem ze to dlatego ze mam fs ale i tak nie jest mi z tym lepiej ,gdybym byl taki jak user batman to juz czulbym sie bardzo ***,jesli chodzi o tych 15 latkow z dziewczynami to sie tak samo czuje bo jestem duzo starszy i tego nie doswiadczylem ,tak samo jesli widze brzydkiego goscia z ladna dziewczyna i wiem ze jestem od niego atrakcyjniejszy ale i tak o takiej lasce moge pomazyc nie wiem czy macie jakies pomysly jak temu zaradzic czy cos -jak sie nie bede odzywal to dlatego ze ide do szpitala na jakis czas ,ale nie z powodu fs,z gory dzieki za rady-
Ja nigdy nie miałam chłopaka, ale to raczej nie przez moich rodziców. Moi rodzice są owszem, nadopiekuńczy, ale bez przesady. Byliby zadowoleni, gdybym ciągle nie siedziała w domu.
Twoi rodzice, Batman, są dość... dziwni Na serio tak zareagowali, jak późno wrciłeś od kolegi? Słuchaj, myślę, że powinieneś poważnie z nimi porozmawiać. Bez pretensji, krzyków, rób wrażenie dojrzałęgo i odpowiedzialnego Powiedz np., że rozumiesz ich troskę, ale jesteś już dorosły i należy Ci się dużo więcej swobody. Wspomnij, że Twoi koledzy są traktowani inaczej, mogą przychodzić późno do domu i spotykać się z dziewczynami. Zapewnij, że ewentualna dziewczyna nie będzie przeszkodą w nauce (przynajmniej tak myślę Umów się, że pozwolą Ci przychodzić później do domu, po warunkiem, że będziesz zawsze mówił, gdzie idziesz i o której przyjdziesz.
Może wydrukuj z neta jakiś tekst o nadopiekuńczych rodzicach i połóż w widocznym miejscu, żeby rodzice przeczytali.
Jeśli to nie pomoże, to może skorzystaj z porady psychologa, jak radzi Pan_S.
Jak to nie pomoże, to już nie wiem. W sumie jesteś dorosły, masz 20 lat, możesz mieszkać sam, chociaż oczywiście trzeba mieć wtedy własne zarobki.
Jak się nie dogadasz, to przetrzymaj jakoś ten rok, a potem idź na studia do innego miasta, gdzie będziesz mieszkał sam.
_________________ "...Everything Happens For A Reason..."
Locke (Lost)
Pierwszą i jedyną dziewczynę miałem w wieku 21 lat. Teraz mam 25 i dziewczyny nie mam, ale mam swoje pasje, zainteresowania i tym podobne rzeczy, jest mi z tym bardzo dobrze.
Panowie nie na tym świat stoi, najpierw musicie sami swoje sprawy poukładać, żeby zabierać się za związki, które i tak wcale cudownie nie wyciągną was z opresji.
Przestańcie się tym zadręczać...
Co do rodziców; w pewnym wieku to dziecko wychowuje swoich rodziców, jeśli przegapicie ten moment macie przegwizdane, póki mieszkacie z nimi po jednym dachem. Rozmawiać, walczyć o swoje, czasem nawet mocno się sprzeciwiać.
Somtajms ju ar maj idol, Manu! ; )
Rozumiecie czemu Manu jest taki fajny? Ponieważ nie zależy mu desperacko na posiadaniu dziewczyny. jeśli kogoś spotka na swej drodze życiowej, to oczywiście doceni to i będzie szczęśliwy, ale nie jest to jego celem życiowym , który musi osiągnąć jak najszybciej.
No, a poza tym rzeczywiście rodziców masz dziwnych. Próbowałeś z nimi rozmawiać? Czy się nie da?
_________________ "Udajemy tylko,że rozumiemy moce, które nami rządzą" (W.H. Auden)
Ja mowie im, jestescie dziwni, jednak nie sluchaja ... a na argumenty, ze w normalnych rodzinach wraca sie po 22, odpowiadaja nas nie interesuja inne rodziny,
nie obchodzi nas o ktorej wraca Marcin, Marek,Stefan itd To normalne, ze masz byc
do 22 w domu, jestes mlody. A innym jak rodzice pozwalaja to do czasu az
bedzie jakis wypadek. Zreszta o czym ty z nami chcesz rozmawiac, to sie
w glowie nie miesci, aby sugerowac nam ze zle postepujemy
I rozmawiajcie tu z takimi. Rodzice sa bardzo bardzo gleboko przekonani o swojej racji,
uwazaja to za normalne i ich sie nie przekona.
bad_guy, obawiam się, że Treya ma rację. Jeśli za bardzo zależy nam na czymś, jeśli towarzyszy nam zbyt wielki stres, to nie ma mowy byśmy to dobrze zrobili. Tobie podobnie jak mnie przydałoby się, byśmy umieli sobie trochę "odpuścić".
Nie wiem jednak, czy jest to możliwe. Ja zamierzam jednak spróbować.
Znajomy opowiadał mi kiedyś o pewnej parze. Bardzo chcieli mieć dziecko, ale kobieta nie mogła zajść w ciążę, choć nie było medycznych przyczyn. Walczyli 4 lata i nic. Popadali w coraz większą rozpacz. Pewnego razu jednak "odpuścili" i za radą psychologa pojechali na wakacje. Ich pierwsze zbliżenie "na luzie" zaowocowało ciążą. Ta historyjka przemawia zdecydowanie na korzyść teorii "odpuszczenia".
Co do problemu Batmana z rodzicami:
Ja mam pomysł: spróbować pokazać im jak bardzo jesteś nieszczęśliwy.Pokazać, ze samotność doprowadza Cię do rozpaczy. Starać się to robić bez złości, aby ich reakcją nie był gniew, lecz żal a może nawet poczucie winy. Brać kogoś na poczucie winy jest dosyć obrzydliwą praktyką, ale wydaje mi się, że możesz nie mieć innego wyjścia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.