Mnie kuszą bardzo 2 zespoły do których mam straszny sentyment. H-blockx oraz dog eat dog. Kurcze, wychowałem się na nich;p Chociaż może lepiej nie konfrontowac dobrych wspomnień o nich z rzeczywistością;P Prodigy tez ciekawe, ale juz widziałem.
Z drugiej strony za stary juz jestem i za wygodny na kampowanie. Teraz juz tylko hotele i taksówki a pamiętam jak jeszcze niedawno naśmiewałem się z takich wygodnickich;P
Jutro za to wyruszam do Warszawy na Sonisphere zobaczyć Devina Townsenda, o
W gruncie rzeczy wiec nie wiem jeszcze czy się skuszę na woodstock a jeśli tak to na bank piwko z kolegą cyklopem wyżłopię;)
_________________ "Nil admirari - niczemu się nie dziwić"
Horacy.
Kupa otwartego i spontanicznego luda wydaje się ostatnim miejscem, do którego zajrzy fobik, ale pierwszy raz byłem w 2009 i poszło w miarę znośnie. Duszą towarzystwa nie byłem (grono internetowych znajomych z całej Polski + spotkana w pociągu koleżanka z liceum), ale nie robiłem też w gacie. Klimat miejsca udzielił mi się wybitnie. W zeszłym roku już gorzej. Przyjechałem w nieciekawym nastroju, cały czas odczuwałem lęk. Potem sprawy się BARDZO nieciekawie potoczyły. Musiałem się zmywać, robiąc z siebie pośmiewisko. Nie wiem, czy w tym roku zawitam, choć bardzo bym chciał zatrzeć tamto wrażenie.
Cytat:
Jutro za to wyruszam do Warszawy na Sonisphere zobaczyć Devina Townsenda, o
Trochę nie rozumiem organizatorów. Dorzucają nieznany ajronowiczom, acz niebywale zasłużony Killing Joke i sprowadzają go do roli najmarniejszego supportu, choć powinni stać przynajmniej na równi z gwiazdą wieczoru (a nawet wyżej). Pół godziny dla tego bandu, który w ten sposób stanowi rozgrzewkę przed szajsem pokroju Huntera to pośmiewisko. Tym bardziej mi szkoda, bo w zeszłym roku odwołali (już chyba któryś raz z kolei) koncert KJ, na który się wybierałem. Na Devina solo też liczyłem. Za zestaw KJ + Devin + Mastodon sporo kasy bym dał, ale jako dania główne. Kij im w oczodół.
Ostatnio zmieniony przez Mosze Sob 11 Cze, 2011 12:26, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 21 Dołączył: 21 Maj 2011 Posty: 241 Skąd: 20 km od BB
Wysłany: Pią 17 Cze, 2011 00:40
Ja byłem na woodstocku w 2008. Bardzo miło wspominam, nie byłem wtedy fobikiem. Tzn. miałem pierwsze symptomy, ale mając śliczną dziewczynę u boku potrafiłem się rozerwać. W tamtym roku byłem na Rock Reggae w Brzeszczach i także stosując taktykę Cyklopa wybornie się bawiłem
_________________ I get knocked down, but I get up again. You,re never gonna keep me down! ;-P
Mosze Elkman, już któryś raz czytam o Twoich smutnych doświadczeniach z woodstockiem. Co się stało...?
Ja jeszcze nie wiem, czy na trzy dni czy na jeden, ale wybieram się na pewno, tym bardziej, że zapowiadają ładną pogodę a w Szczecinie zrobiło się ostatnio niemiło.
_________________ ...Mam w sobie żywioł
Wodę w ustach
Ogień w wątrobie
W bucie piach
Faktycznie, jakoś głupio to akcentuję przy każdej woodstockowej wypowiedzi. Zarys może innym razem. W tym roku staram się tłumaczyć innym (niedoszłym współuczestnikom) swą nieobecność problematycznym dojazdem z Katowic (bo czwartego jadę na inny event) i rozsypaną grupą (a to ktoś nie jedzie, a to będzie większość czasu spędzał z innymi, etc). Niefajnie trochę, bo po pierwsze - w tym roku jedzie mój brat i wypadałoby go trochę przypilnować (podczas gdy nie potrafię się zatroszczyć sam o siebie) czy zwyczajnie potowarzyszyć; po drugie - nieobecnosć tylko wzmoży komentarze na mój temat. Trochę się rok temu nasłuchałem, ale mieli powody. Średnio to wygląda, bo powinienem pokazać się z lepszej strony, ale nie dałbym rady, więc nawet jeśli bym pojechał, to i tak za słabo bym się udzielał. Wolę nie ryzykować, bo kolejnej takiej porażki już bym chyba nie zniósł.
Mosze Elkman, wiem, że pocieszenie marne, ale pomyśl, że nie jesteś sam. Generalnie ludzie zwykle mnie nie lubią, nieważne, do jakiej grupy społecznej próbuję się dopasować, a wszystkie wyjazdy typu kolonie, obozy itp. kończyły się zawsze fiaskiem.
I tym razem, przy Woodstocku, myślę o tym, z kim jechać (czytaj: do której grupy się podpiąć). Pewnie skończy się tak, że jeśli nie pojedzie moja najbliższa koleżanka na 3 dni, to ja też się nie wybiorę na dłużej. Bałabym się, że wszyscy będą się świetnie bawić a ja będę się bała wyjść z namiotu albo coś x) Chyba, że znowu coś mi strzeli do głowy.
A co do opieki nad bratem...mój miał się mną kiedyś opiekować na jednym z festiwalowych wyjazdów. Skończyło się tak, że to ja pilnowałam jego, żeby się nie zabił w pogo.
_________________ ...Mam w sobie żywioł
Wodę w ustach
Ogień w wątrobie
W bucie piach
no i po woodstocku...
z forumowiczami niestety nie udało mi sie spotkać, głównie dlatego że byłem ciągle nawalony.
jakoś mnie już takie imprezy nie jarają, na trzezwo nudno, jak sie człowiek nałupie to potem zdycha, moralniak męczy....
Prodigy podobno słabiutkie, a ściągnęło do Kostrzyna tyle luda, że paraliżowało pracę stoisk, etc. i było zwyczajnie uciążliwe. Tak się właśnie kończy spraszanie na darmowy festiwal tak "dużych" nazw. Poza tym moja niedoszła grupa była w rozsypce, więc ogólnie cieszę się, że nie pojechałem. No i ten Projekt Grechuta też wyszedł raczej obraźliwie marnie.
Czytam sobie teraz relacje. To nie był tylko słaby występ, to był zwyczajny burdel. Straszny strzał w stopę, Juras.
Ostatnio zmieniony przez Mosze Pon 08 Sie, 2011 12:10, w całości zmieniany 2 razy
na trzezwo nudno, jak sie człowiek nałupie to potem zdycha, moralniak męczy....
Miałam to samo. Na trzeźwo raczej się nie odzywałam, za to gdy już sobie popiłam zupełnie swobodnie rozmawiałam. Poszłam nawet pić z obcymi ludźmi ;p Ale niestety miało to swoje minusy, nie obejrzałam zbyt wielu zespołów, bo poległam w namiocie. W każdym razie było nawet znośnie, nie żałuję że pojechałam, to był "mój pierwszy raz". ;D
Przetrwałem śmiertelny melanż 4 dniowy więc nic już nie jest dla mnie straszne Ogólnie było świetnie, poobijany, prawie oderwana szczęka nie mogę ruszać szyją ale dobrze wspominam. Całkowity luz i brak nieśmiałości dzięki dużej (za bardzo ) ilości piwa, coś pięknego. Kilka przedmiotów zostało "przepitych" w akcji, kasa popłynęła za szybko coś, ale to nic. I ten lodowaty natrysk Jedne z najlepszych dni życia.
Ostatnio zmieniony przez Długowłosy Pon 08 Sie, 2011 22:43, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.