Wysłany: Wto 07 Kwi, 2009 12:15 Pierwszy etap natręctwa?
Obawiam się, że mam.. natręctwo. (klik) Otóż najpierw było to tak: zacząłem domykać drzwi, potem przed zaśnięciem musiałem się wysikać (max. 5 minut przed zaśnięciem), a teraz to już poprawiam takie rzeczy jak: myszka od komputera, gazety i różne takie bzdety..
Niepokoje się o siebie, co o tym sądzicie?
----------------
Edytowałem niedziałający, bo źle wpisany link. Antyk.
Niepotrzebnie, bardzo wielu ludzi ma obsesję i jakoś z nią żyją. Co innego, gdy zaczyna ona rządzić czyimś życiem. Twoim jednak nie rządzi, prawda? Moim też nie, chociaż czasami mam inne wrażenie
Głowa do góry, nie ma się czym zamartwiać
_________________ Do Sztokholmu wpływa prom
Ćpuny cieszą się z daleka
To Polacy wiozą amfę
Już pół miasta na nią czeka
Śmiało mogę stwierdzić, iż nie jest to rzadko występujące zjawisko przynajmniej wśród znanych mi osób. Osobiście każdego wieczora przed snem podobnie jak Ty koniecznie muszę udać się do toalety (nigdy bym nie usnęła np bez umycia zębów), w szkole na ławce zeszyty muszę mieć odpowiednio poukładane, no i przede wszystkim mam manie czytania i poprawiania tego co wcześniej napiszę (j. polski), w telefonie za każdym razem kasuje wszystkie sms pojedynczo
_________________ Wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe...
Wysłany: Sro 17 Cze, 2009 20:17 Re: Pierwszy etap natręctwa?
LopeZ napisał/a:
Obawiam się, że mam.. natręctwo. (klik) Otóż najpierw było to tak: zacząłem domykać drzwi, potem przed zaśnięciem musiałem się wysikać (max. 5 minut przed zaśnięciem), a teraz to już poprawiam takie rzeczy jak: myszka od komputera, gazety i różne takie bzdety..
Niepokoje się o siebie, co o tym sądzicie?
Natręctwa często kończą się wraz z okresem dojrzewania - tak było w moim przypadku.
Na początku liceum musiałem wykonywać pewne czynności określoną liczbę razy (3, 7 lub wielokrotności) poprawiałem ułożenie przedmiotów, unikałem złączeń płyt chodnikowych itp. i czułem że jeśli nie będę przestrzegał tych rytuałów stanie się coś złego. Przeszło niemal całkowicie po 2-3 latach, pedantyzm w znacznej części pozostał.
A co jak do natrętnych czynności dochodzą natrętne myśli? Z reguły każdy kto cierpi na nawet w małym stopniu natręctwa ma i natrętne myśli ale co zrobić jak są one zbyt silne i mają władze nad człowiekiem?
_________________ Mondays I sleep away
Tuesdays I lay awake
Wednesdays, they are the worst
Thursdays I reminice
Fridays I see your face
And I can't breathe
Przeczekać? Miałam tak z myślami odnośnie czegoś i czasem po prostu musiałam to zrobić, dla "świętego spokoju". Albo, jak była możliwość, mówiłam komuś o tym, co się dzieje. W końcu ustąpiły.
LopeZ nie jesteś sama. Ja zmagam się z tym już od ponad dwóch lat, ale w zasadzie nie robię nic konkretnego aby tą nerwice natręctw jakoś z mojego życia wyrzucić. Okropnie męcząca sprawa, wcale nie śmieszna.
_________________ "Me serce pod twą stopą, pokrewne kamieniom. "
Też mi się czasami strzelają różne głupie pomysły. To tak jakby nad kontrola. Jak wszystko będzie w należytym porządku to będę się lepiej czuła. Ja tych natręctw nie mam nasilonych tylko jak mam jakiś większy stres. Najczęściej wszystko poprawiam.Staram się kupować kosmetyki co pasują kolorem do płytek w łazience, sypkich produktów nie trzymam w opakowaniach bo brzydko wyglądają. Jak ciasteczka to tylko w koszyczku, nie foli, firanka zasłonięta itp itd .Niby nie groźne ,ale zaczyna mnie męczyć i żądzić mną. Jeszcze by mi tego brakowało do tej całej fobii.
Moim natręctwem jest to, że przed snem muszę sprawdzić 3 razy czy drzwi wyjściowe są zamknięte na klucz ;/ inaczej nie da rady żebym zasnął ; / trochę to denerwujące wstawać co chwile i sprawdzać czy drzwi są zamknięte.
Natrętne myśli, najgorsze świństwo. Od dwóch lat żyję 24 na dobę z atakującymi mnie myślami o wstrętnych, męczących mnie treściach, których przytaczać tu nie będę, za ich sprawą muszę np. ciągle grzebać w przeszłości. Były chwile, kiedy pragnęłam umrzeć przez to cholerstwo. Wykańczają psychicznie, robią ci papkę z mózgu i nie wiadomo momentami, co prawda a co fałsz. I nigdy nie wiem, co nowego mój kochany umysł wymyśli.
Co do czynności, to też tak mam, ale nie w jakimś tragicznym stopniu, więc da się wytrzymać.
Swoją drogą, jest jeszcze inna kwestia i chciałabym wysłuchać waszej opinii. Ostatnio w ogóle nie znam siebie i nie wiem, do czego moje wnętrze jeszcze jest zdolne, dręczą mnie różne myśli schodzące głównie do tego, że jestem złym, wypaczonym człowiekiem i skończę jako morderczyni, pedofilka i tak dalej. Po prostu, przestało mnie cokolwiek...oburzać. Momentami stojąc czy patrząc na ludzi na korytarzu mam ochotę podejść i zrobić im poważną krzywdę za nic, zaczęłam być chorobliwie zazdrosna i jak słyszę o wszelkich tyraństwach i czynach potępianych na śmierć przez normalnych ludzi, we mnie nic się nie budzi, następnie nadchodzi myśl,że sama mogłabym to zrobić, krzywdzić każdego, że mnie to nie rusza, a może nawet chciałabym i zrobię to, że jestem cholernie zła. Wtedy jednocześnie tak bardzo nienawidzę siebie, że miałabym się ochotę zdeptać jak robaka.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.