Można odświeżyć ? Nie chciałam zakładać nowego tematu, a chciałabym się wypowiedzieć
Ja osobiście byłam na jednym obozie - akurat za granicą, ale to był koszmar. Pojechałam tam z koleżanką i miało być tak cudownie, ale jednak .. Niby warunki były przyjazne itp. ale jakoś nie mogłam się tam odnaleźć Unikałam wszelakich wycieczek, bo bałam się że mi zabraknie tematów do rozmowy itp., a poza tym okazało się, że moja koleżanka jest niestety inna niż się spodziewałam
Co do wycieczek szkolnych itp. to osobiście nie cierpię. Byłam na paru, jak byłam w podstawówce to mi się nawet podobało, ale teraz staram się ich unikać Najbardziej to się boję, że nie będę miała z kim być w pokoju i że właśnie nie będę miała z kim o czym gadać ..
Nawiasem mówiąc to myślałam, że to tylko ja jestem taka dziwna, że nie cierpię obozów itp., ale strasznie się cieszę, że nie tylko ja mam ten problem. Ludzie z mojego otoczenia nie potrafią zrozumieć dlaczego ja nie lubię jeździć na wyjazdy
_________________ Ludzie często nie widzą, że najbardziej cierpią Ci, którzy tak naprawdę nie wydają się cierpieć ..
Najbardziej to się boję, że nie będę miała z kim być w pokoju i że właśnie nie będę miała z kim o czym gadać .
podobnie miałam jak w 6 klasie pojechalam do "zakopca"
byłam w chwili kiedy nie miałam koleżanki. pokoje były minimum 4 osobowe.
były wyrka piętrowe i malo kiedy kanapy. wszędzie gdzie nas zabierali trzeba było być w minimum 4 osobowej grupce. oczywiscie mi przypadło z dziwnym towarzystwem którego nigdy nie potrafilam zrozumieć.
tydzień tam spędziłam.
tyle mojego z tego wszystkiego, że zobaczyłam góry pierwszy i ostatni raz w życiu.
ale mojego stanu psychicznego z tamtego dnia odświeżać bym nie chciała.
Prawie nic nie jadłam bo już zaczynala się problematyczna sprawa jedzenia wśród obcych.
koszmar koszmar koszmar!!!
_________________ mój blog...
http://sekrety-karolajny.blog.pl/
***
"Najważniejsze jest, byś zapamiętał chwile
Te, w których było Ci dobrze, w których byłeś szczęśliwy"
Mi osobiście nie zdarzyła się jeszcze sytuacja, żebym trafiła do pokoju z kimś kogo nie lubię .. Chociaż może .. W każdym razie jak byłam na obozie zagranicą to byłam w pokoju z moją koleżanką i jeszcze jakąś jedną dziewczyną, której prawie nigdy w pokoju nie było. Przez 4 pierwsze dni moja koleżanka zachowywała się ok , ale potem zrobiła się niemiła i cały czas krytykowała wszystko co robiłam. Cały czas coś jej nie pasowało w moim zachowaniu, a jak ja chciałam coś powiedzieć o jej zachowaniu to obrażała się i szła gdzieś. Przez resztę obozu czułam się bardzo niekomfortowo i powoli przestałam mieć z nią wspólne tematy. To było bardzo krępujące, bo kompletnie nie wiedziałam o czym mam z nią rozmawiać i dlatego między innymi nie chciałam tam jeździć na wycieczki, a jak już to udawałam, że śpię w autokarze czy coś. Trochę mi szkoda, że już nie mamy kontaktu bo to była moja przyjaciółka przez parę ładnych lat i nagle wszystko rozpadło się, gdy musiałyśmy trochę pomieszkać razem i dowiedziałam się jaka jest naprawdę. Jak ten obóz się skończył, to byłam szczęśliwa chyba jak nigdy. W każdym razie od tego czasu mam uraz do wszelkich wycieczek.
_________________ Ludzie często nie widzą, że najbardziej cierpią Ci, którzy tak naprawdę nie wydają się cierpieć ..
W życiu byłem na 3 obozach, pierwszy w wieku 10 lat. Żadnego nie wspominam miło.
Nigdy nie chciałem nigdzie wyjeżdżać, ale mama naciskała "Teraz tak mówisz, a po powrocie będziesz chciał wracać". No i jechałem. Nerwica, siedzenie cicho, żadnych kolegów, wyalienowanie. Na każdym.
Najgorszy był drugi, gdzie robili ze mnie kozła ofiarnego, napadali mnie w grupach i bili, poniżali. Raz zaczepiał mnie jeden w pojedynkę i mu nieźle wjeb*łem, ale oczywiście zawołał kolegów i dostałem.
Po powrocie wstyd mi było się przyznać, nie powiem przecież, że mi się nie podobało, skoro mama odkładała na ten obóz cały rok. Błędne koło, na szczęście już nie każą mi nigdzie jeździć i siedzę bezpiecznie w domu na wakacje.
_________________ It doesn't make a difference if you're right or wrong; you just have to make a decision.
U mnie w każdej klasie były jakieś wycieczki ale ja nie jezdziłem bo ciężko z kasą wtedy było rodzicom, w większości. Bywało że klasa chciała się za mnie już złożyć żebym pojechał ^^ ale nie dałem im tej fory. Może w życiu byłem na jednej wycieczce szkolnej w Białowieży, która kosztowała chyba 1zł ;]
Jeżeli o mnie chodzi to bardzo lubiłam/lubie wycieczki 1-3 dniowe z tym, że na każdej pojawiały się dwa problemy. Ze względu na fobię trafiałam do pokojów z osobami, które niekoniecznie tego chciały, a do tego panicznie bałam się chodzić do toalety przy wszystkich. W sumie problem tkwił raczej w tym, że bałam się w ogóle wstawać z łóżka, poruszać, bo wtedy osoby leżące zwróciłyby na mnie uwage, a to było jeszcze gorsze.
Dlatego w sumie teraz boję się tego jak będzie na studiach, przecież będę mieszkać z całkiem nieznaną mi osobą w jednym pokoju.
_________________ Skutecznie nie rozumiem własnej osoby
J/w- gimnazjum i liceum 0 wycieczek. Nie licząc jakiś szkolnych wyjść do teatru, który był po drugiej stronie ulicy i do kina- frekwencja polskim blockbusterom sama się nie nabije. No i w gimnazjum była klasowa wycieczka na komendę, gdzie miły policjant opowiadał nam o życiu w poprawczaku. Czysty fun.
A w podstawówce wycieczki wspominam bardzo miło. Stamtąd pochodzą moje najlepsze szkolne wspomnienia.
czy boicie się nocowania na wyjazdach/obozach POZA DOMEM i z dala od rodziny? Wiem że jestem maminsynek ale w podstawówce bardzo źle znosiłem takie noce, a pierwsze dni kolonii w wieku 14 lat były dla mnie straszne (potem ten lęk zanikł bo zrobiło się fajnie)
W ciągu najbliższych paru miesięcy będę miał 4-dniową wycieczkę klasową, za prawie pół roku wakacje i wyjazdy, do tego będzie taki konwent na drugim końcu Polski na który chciałbym się wybrać... Cholera, a ja nie lubię spać poza domem -,-
Może w tym roku już wyszedłem z tego ale wyjazdy BEZ MAMUSI I TATUSIA w podstawówce były dla mnie straszne :I
_________________ Jedyne czego należy się bać, to strach.
Może w życiu byłem na jednej wycieczce szkolnej w Białowieży, która kosztowała chyba 1zł ;]
O, ja też byłem w 5 lub 6 klasie na dwudniowej wycieczce w Białowieży. Fajnie było Piliśmy piwa bezalkoholowe, po kilka na łeb (jeden typ ze starszej klasy, która z nami była, upił się nimi i zaliczył zgon ), które sprzedała nam miła, młoda pani w malutkim sklepiku gdzieś na terenie tego parku. Na pytanie "a wychowawczyni pozwoliła wam pić piwo?" chórem odpowiedzieliśmy "TAK!" i pani z już rozwianymi wątpliwościami sprzedała nam kilkadziesiąt browarów Później w środku nocy biegaliśmy z tymi piwami po lesie, tzn. to taki ogrodzony obóz był, ale spory teren, straszyliśmy dziewczyny, ogólnie szaleliśmy i czuliśmy się tacy wolni oraz dorośli (zasługa piw) Razem z chłopakami wybraliśmy sobie największy, bo chyba 6-7 osobowy domek. Były tam 2 pokoje + kuchnia. Każdy sobie zajął łóżko, gdy tylko wpadliśmy do środka, a spóźnialskim zostawiliśmy łóżka w drugim pokoju i jedno w kuchni. Koledzy bali się tam spać, he he, więc zrobiliśmy przemeblowanie, po którym gumoleum na podłodze było porozrywane (no co, mali chłopcy nie podniosą ciężkiego łóżka, tylko będą je przesuwać po podłodze ) i drzwi od kuchni nie chciały wrócić na swoje zawiasy, więc poszły gdzieś w kąt (albo je wynieśliśmy za domek, już nie pamiętam). Później ja próbując zasłonić zasłonę na jednym z okien urwałem karnisz i kolega, którego łózko było pod tym oknem, mało się nie zsikał ze strachu, bał się tam spać Ha ha, dobra też była akcja z kiblami... nikt nie chciał robić kupy w starych, cuchnących latrynach, więc każdy zostawił "pamiątkę" gdzieś na terenie obozu, niektórzy to nawet pod oknami domków Pamiętam jeszcze ognisko i kiełbaski, ale tam nic fajnego się nie działo, zwiedzanie Puszczy, też nudy oprócz podziwiania powalonych, porośniętych mchem drzew i łażenia tuż przy granicy z Białorusią i chyba tyle, reszta wspomnień gdzieś mi umknęła
To była najdłuższa wycieczka szkolna na jakiej byłem, na inne dłuższe niż jeden dzień nie chcieli nas zabierać, ani w podstawówce, ani w gimnazjum i szkole średniej Ciekawe czemu...
_________________ Do Sztokholmu wpływa prom
Ćpuny cieszą się z daleka
To Polacy wiozą amfę
Już pół miasta na nią czeka
Nie cierpię wycieczek i obozów. Kiedyś, jak byłem w podstawówce dużo jeździłem, ale z rodzicami. Wszędzie z nimi jeździłem. Później mi trochę przeszło, ale co do wyjazdów jakichkolwiek też.
Nigdzie nie jeżdżę od lat kilku, nie lubię tego. A na kilka dni... nie ma opcji. Obozy? Brrr, to też nie. Jestem strasznym domatorem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.