Fobia spoleczna, socjofobia, chorobliwa niesmialosc, zaburzenia lękowe, fobie, lek towarzyski, fobia socjalna, lek spoleczny, nerwica spoleczna, depresja, samotnosc, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowosc unikajaca, zaburzenia osobowosci, fobia forum, forum dyskusyjne Fobia społeczna
Fobia społeczna, socjofobia, chorobliwa nieśmiałość, zaburzenia lękowe, fobie, lęk towarzyski, fobia socjalna, lęk społeczny, nerwica społeczna, depresja, samotność, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowość unikająca, zaburzenia osobowości, fobia forum, forum fobia, fobia społeczna forum dyskusyjne

DownloadDownload SzukajSzukaj UżytkownicyUżytkownicy GrupyGrupy  Chat
 blogBlog   Mapa GoogleMapa Google FAQ FAQ RejestracjaRejestracja ZalogujZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
jedzenie w publ. miejscach
Autor Wiadomość
totylkoja 

Dołączyła: 05 Gru 2011
Posty: 35
Wysłany: Nie 11 Gru, 2011 16:13   

Dziękuję za życzenia kermitthefrog. Niedziela upływa pozytywnie:)

Kjensisław- "Ja bym nie dał rady" - Wnioskuję, że też masz 'trzęsawki'. Ja, aby rozwiązać swoją polecłiam mojej psychice zachowanie absurdalne. Śmiałam się, śpiewałam zaraz przed wyjściem, mimo że mi wcale nie było do śmiechu:)
Owszem pozytywne rzeczy łatwo się zapomina, ale co do osiągnięć w kwestii mojej fobii, nauczyłam się tych pozytywnych rzeczy w końcu trzymać jak koła ratunkowego.
Moim głównym celem rozpoczęcia tego postu, opisania eksperymentu było danie nadziei ludziom, którzy 'mają jak ja'.
Moja fobia trwa od około dwudziestu lat. W okres jej trwania wliczam kilka lat psychoterapii, którą w końcu przerwałam bo dała mi tyle ile dać mogła, oraz kilkumiesięczny epizod z psychiatrą i lekami. Po tych moich przygodach śmiało mogę powiedzieć, że jeżeli my socjofobicy i agorafobicy i znerwicowani natręctwami nie pomożemy sobie sami, to nikt nam nie pomoże. A pomóc sobie samemu jest możliwe, bo właśnie mi się przytrafiło. Nadal nie mogę samam wychodzić, nie jestem w stanie podjąć 'normalnej' pracy, ale chcę to przezwyciężyć i musi mi się udać.
Dwadzieścia lat 'letargu' to to stanowczo za dużo. Zauważyłam ostatnio, że pojawiają mi się zmarszczątka, czas leci, życie ucieka, świat ma mnie w d@#ie, czas odwdzięczyć się światu. Będę się starała z całych sił 'wyjść na prostą'. Wy nie traćcie nadziei, bo poprawa jest możliwa i każdy krok się liczy.

PEACE
_________________
 
     
spitygniew 

Wiek: 21
Dołączył: 25 Mar 2011
Posty: 102
Skąd: Katowice
Wysłany: Wto 20 Gru, 2011 12:12   

Muszę przyznać, że nie dość że nie mam tej fobii, to wręcz przeciwnie - gdy rozmawiam z kimś jedząc, czuję się bardziej pewny siebie.
 
     
frog 
bagienna pływaczka


Wiek: 23
Dołączyła: 28 Cze 2011
Posty: 2709
Skąd: woj. pomorskie
Wysłany: Sro 21 Gru, 2011 17:52   

ja mam problem z jedzeniem w miejscach publicznych. nie jest to tylko problem z przebywaniem w knajpkach czy podobnych miejscach ale troche szerszy. Mam trudnosci pić w miejscu publicznym (np. idąc środkiem miasta w upalne lato), lodów z maszyny nie jadam, bo czuje się jak debil machajac jęzorem (i to trwa tak naprawde od szkoły podstawowej.) Wyrobiłam w sobie blokade glodu. potrafię już po tylu latach życia z tym, nie jeść nic jak jestem po za domem, nawet 10 godzin! jest to mocno upierdliwe... wierzę, ze kiedyś się to zmieni. pracuje nad tym. teraz czasami zrobie wyjatek, ale to mocno męczy wiec wole wrócićdo stanu ktory znam od dziecka - czyli unikania jedzenia.
_________________
mój blog...
http://sekrety-karolajny.blog.pl/
***
"Najważniejsze jest, byś zapamiętał chwile
Te, w których było Ci dobrze, w których byłeś szczęśliwy"
 
     
nujazz 

Dołączył: 22 Lis 2011
Posty: 56
Wysłany: Sro 21 Gru, 2011 19:08   

Raczej nie mam większych zahamowań przed jedzeniem poza domem. Właściwie ostatnio częściej zmuszony jestem jeść w barach i fast-foodach niż w mieszkaniu, chociaż samemu trudno jest mi się przełamać i wejść do jakiegokolwiek lokalu (obawy znikają, gdy towarzyszy mi ktoś znajomy). Przeraża mnie sam fakt, że po otworzeniu drzwi ślepia wszystkich klientów wpatrują się we mnie z niszczącą psychikę mocą. Co prawda trwa to tylko chwilę, bo ludzie zaraz zaczynają interesować się czymś innym, jednak ten moment zmienia mój sposób myślenia i nie potrafię się od niego uwolnić aż do wyjścia z lokalu.

Kiedyś, gdy ćwiczyłem i "trzymałem michę" (jak to mówią ci, którzy czynnie uprawiają sport i zdrowo odżywiają swój organizm) to w trakcie przerwy między zajęciami zdarzało mi się codziennie jeść obiad z lunchboxu - z czasem można się przyzwyczaić, chociaż przyznam że z początku ludzie dziwnie na mnie patrzyli. Gdy wokół jest spora grupa ludzi (zwłaszcza płeć żeńska) to wydaję się być nieco zestresowany i uważam, że jem nieco nienaturalnie. Z czasem jednak takie nawyki znikają. Okazuje się, że dla ludzi to najzwyklejsza w świecie rzecz. Najgorsze są początki ;-)
 
     
Bear 


Wiek: 24
Dołączył: 27 Lis 2011
Posty: 40
Skąd: Opole
Wysłany: Sro 21 Gru, 2011 20:30   

Ja na poczatku rowniez sie balem jedzenia przy obcych ludziach, ale ostatnio jakos sie przelamalem i jem co chce, gdzie chce i jeszcze swinie jak popadnie i mam to gdzies ;D:D
gorzej jak sam sie pobrudze :D to juz nie jest mi tak do smiechu :P
 
 
     
Soledad 

Wiek: 23
Dołączyła: 13 Gru 2010
Posty: 550
Wysłany: Sro 21 Gru, 2011 20:53   

jak sobie teraz pomyślę, że jeszcze w gimnazjum chodziłam na obiady do świetlicy szkolnej to aż wierzyć mi się nie chce. przecież to takie stresujące. a jakoś wtedy tego tak nie czułam.
_________________
W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
A ty jakie masz plany na dzisiaj?
 
 
     
jesuis 

Dołączył: 28 Lis 2011
Posty: 338
Wysłany: Sro 21 Gru, 2011 22:01   

Pamiętam, że swego czasu trzęsły mi się ręce podczas jedzenia w towarzystwie innych osób. Na szczęście dzisiaj to już przeszłość. No, chyba że jestem czymś zdenerwowany albo bardzo nie lubię osoby, przy której jem.
 
     
marianka 

Wiek: 26
Dołączyła: 08 Gru 2009
Posty: 593
Skąd: podkarpacie
Wysłany: Sro 21 Gru, 2011 23:44   

ja też to mialam a raczej mam czasem. Ale to jest w sytuacjach gdy jestem zestresowana, na przykład jestem w nowym towarzystwie lub w nowej pracy. Właśnie też z tymi sztućcami czy łyżkami mam problem że zadrży mi głowa. Alw teraz jakby to zmalało głównie przez to że ostatnimi czasy codzień byłam w pracy i wszyscy jedliśmy przy jednym dużym stole i nikt nikogo nie obserwował, także stwierdziłam że każdy jest taki sam więc nabrałam do tego dystansu.
 
     
Soledad 

Wiek: 23
Dołączyła: 13 Gru 2010
Posty: 550
Wysłany: Czw 22 Gru, 2011 00:12   

ale przyznam że byłam zaskoczona jak pierwszy raz przeczytałam że ludzie nie mający problemu i obsesji na punkcie wagi też się tak stresują gdy jedzą w towarzystwie.
_________________
W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
A ty jakie masz plany na dzisiaj?
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



fobiaspoleczna.info © 2008 - 2012 - All Rights Reserved
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Forum Mapa Forum XML RSS


Gry Download



Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.