Dziękuję za życzenia kermitthefrog. Niedziela upływa pozytywnie:)
Kjensisław- "Ja bym nie dał rady" - Wnioskuję, że też masz 'trzęsawki'. Ja, aby rozwiązać swoją polecłiam mojej psychice zachowanie absurdalne. Śmiałam się, śpiewałam zaraz przed wyjściem, mimo że mi wcale nie było do śmiechu:)
Owszem pozytywne rzeczy łatwo się zapomina, ale co do osiągnięć w kwestii mojej fobii, nauczyłam się tych pozytywnych rzeczy w końcu trzymać jak koła ratunkowego.
Moim głównym celem rozpoczęcia tego postu, opisania eksperymentu było danie nadziei ludziom, którzy 'mają jak ja'.
Moja fobia trwa od około dwudziestu lat. W okres jej trwania wliczam kilka lat psychoterapii, którą w końcu przerwałam bo dała mi tyle ile dać mogła, oraz kilkumiesięczny epizod z psychiatrą i lekami. Po tych moich przygodach śmiało mogę powiedzieć, że jeżeli my socjofobicy i agorafobicy i znerwicowani natręctwami nie pomożemy sobie sami, to nikt nam nie pomoże. A pomóc sobie samemu jest możliwe, bo właśnie mi się przytrafiło. Nadal nie mogę samam wychodzić, nie jestem w stanie podjąć 'normalnej' pracy, ale chcę to przezwyciężyć i musi mi się udać.
Dwadzieścia lat 'letargu' to to stanowczo za dużo. Zauważyłam ostatnio, że pojawiają mi się zmarszczątka, czas leci, życie ucieka, świat ma mnie w d@#ie, czas odwdzięczyć się światu. Będę się starała z całych sił 'wyjść na prostą'. Wy nie traćcie nadziei, bo poprawa jest możliwa i każdy krok się liczy.
ja mam problem z jedzeniem w miejscach publicznych. nie jest to tylko problem z przebywaniem w knajpkach czy podobnych miejscach ale troche szerszy. Mam trudnosci pić w miejscu publicznym (np. idąc środkiem miasta w upalne lato), lodów z maszyny nie jadam, bo czuje się jak debil machajac jęzorem (i to trwa tak naprawde od szkoły podstawowej.) Wyrobiłam w sobie blokade glodu. potrafię już po tylu latach życia z tym, nie jeść nic jak jestem po za domem, nawet 10 godzin! jest to mocno upierdliwe... wierzę, ze kiedyś się to zmieni. pracuje nad tym. teraz czasami zrobie wyjatek, ale to mocno męczy wiec wole wrócićdo stanu ktory znam od dziecka - czyli unikania jedzenia.
_________________ mój blog...
http://sekrety-karolajny.blog.pl/
***
"Najważniejsze jest, byś zapamiętał chwile
Te, w których było Ci dobrze, w których byłeś szczęśliwy"
Raczej nie mam większych zahamowań przed jedzeniem poza domem. Właściwie ostatnio częściej zmuszony jestem jeść w barach i fast-foodach niż w mieszkaniu, chociaż samemu trudno jest mi się przełamać i wejść do jakiegokolwiek lokalu (obawy znikają, gdy towarzyszy mi ktoś znajomy). Przeraża mnie sam fakt, że po otworzeniu drzwi ślepia wszystkich klientów wpatrują się we mnie z niszczącą psychikę mocą. Co prawda trwa to tylko chwilę, bo ludzie zaraz zaczynają interesować się czymś innym, jednak ten moment zmienia mój sposób myślenia i nie potrafię się od niego uwolnić aż do wyjścia z lokalu.
Kiedyś, gdy ćwiczyłem i "trzymałem michę" (jak to mówią ci, którzy czynnie uprawiają sport i zdrowo odżywiają swój organizm) to w trakcie przerwy między zajęciami zdarzało mi się codziennie jeść obiad z lunchboxu - z czasem można się przyzwyczaić, chociaż przyznam że z początku ludzie dziwnie na mnie patrzyli. Gdy wokół jest spora grupa ludzi (zwłaszcza płeć żeńska) to wydaję się być nieco zestresowany i uważam, że jem nieco nienaturalnie. Z czasem jednak takie nawyki znikają. Okazuje się, że dla ludzi to najzwyklejsza w świecie rzecz. Najgorsze są początki
Ja na poczatku rowniez sie balem jedzenia przy obcych ludziach, ale ostatnio jakos sie przelamalem i jem co chce, gdzie chce i jeszcze swinie jak popadnie i mam to gdzies ;D:D
gorzej jak sam sie pobrudze to juz nie jest mi tak do smiechu
jak sobie teraz pomyślę, że jeszcze w gimnazjum chodziłam na obiady do świetlicy szkolnej to aż wierzyć mi się nie chce. przecież to takie stresujące. a jakoś wtedy tego tak nie czułam.
_________________ W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
A ty jakie masz plany na dzisiaj?
Pamiętam, że swego czasu trzęsły mi się ręce podczas jedzenia w towarzystwie innych osób. Na szczęście dzisiaj to już przeszłość. No, chyba że jestem czymś zdenerwowany albo bardzo nie lubię osoby, przy której jem.
ja też to mialam a raczej mam czasem. Ale to jest w sytuacjach gdy jestem zestresowana, na przykład jestem w nowym towarzystwie lub w nowej pracy. Właśnie też z tymi sztućcami czy łyżkami mam problem że zadrży mi głowa. Alw teraz jakby to zmalało głównie przez to że ostatnimi czasy codzień byłam w pracy i wszyscy jedliśmy przy jednym dużym stole i nikt nikogo nie obserwował, także stwierdziłam że każdy jest taki sam więc nabrałam do tego dystansu.
ale przyznam że byłam zaskoczona jak pierwszy raz przeczytałam że ludzie nie mający problemu i obsesji na punkcie wagi też się tak stresują gdy jedzą w towarzystwie.
_________________ W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
A ty jakie masz plany na dzisiaj?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.