Czy zdarzyło Wam się kiedykolwiek przeżyć atak lęku panicznego?
Ja mam takich epizodów kilka w swoim życiu :-p. Dokładnie pamiętam swój pierwszy atak paniki: lipiec 2002, byłam w sklepie, w przymierzalni i nagle stało się ze mną coś dziwnego. Serce zaczęło mi bić jak oszalałe do tego doszły straszne duszności i to okropne pulsowanie w głowie. Bałam się, że za chwilę stracę przytomność, ręce mi drżały, chciałam uciekać ale nie mogłam zrobić kroku. Oparłam się o ścianę z myślą, że zaraz zemdleję ale nic takiego się nie stało. Bałam się, że umieram, że tak właśnie wygląda śmierć. Nie pamiętam jak udało mi się wyjść z tego sklepu i jak dotarłam do domu. Jedno jest pewne – to był początek mojej agorafobii.
Potem miałam jeszcze wiele napadów paniki ale wiedziałam już co mnie czeka i jak mam na nie reagować. Chyba nawet nauczyłam się z nimi żyć.
Jeżeli zdarzyło Wam się przeżyć podobne ataki opiszcie czy i jak sobie z nimi radzicie. Czy bardzo komplikują Wam życie?
Witaj
Przeżyłam coś podobnego kilka razy w nocy.Wybudzałam sie z bardzo szybko bijącym sercem - biło tak szybko,ze myślałam,ze umre (do tego mrowienie ciała i oczywiście strach). Po takich atakach nie wyobrażałam sobie dalszego zycia.
Ale teraz ucichły-wiesz dlaczego?Dlatego,ze przestałam sie ich bać.Wiem,że to jest moja nerwica lękowa i nawet jesli się jeszcze pojawią to sobie poradze!!!!!!!
Zycze Ci powodzenia i doskonale Cię rozumiem.Nie jesteś sama......
Podobnie jak Wy przeżyłam kilkakrotnie ataki lęku panicznego. Najczęściej miały one miejsce w sytuacjach kiedy to znajdowałam się w jakim zatłoczonym miejscu jak supermarket, kościół, ciasna sala szpitalna (kiedyś przyszłam w odwiedziny do znajomej a skończyłam na obserwacji) - mój lęk polegał na tym, że obawiałam się omdlenia i poprzez natrętne myśli faktycznie doprowadzałam do tego. Dzisiaj już ten problem nie dotyczy mnie w aż tak dużym stopniu jak kiedyś, bo staram się o tym nie myśleć.
Dołączyła: 16 Lis 2008 Posty: 172 Skąd: z foliowego worka
Wysłany: Sro 07 Sty, 2009 15:11
oj miałam;/. Było to wiele razy w kościele, zaczęło mnie dusić, pociłam się, serce kołatało jak oszalałe, czułam się jakby wszyscy się tylko na mnie patrzyli, oczywiście to tylko wrażenia.
_________________ "Piekło od czyśćca różni się tylko brakiem drzwi wyjściowych."
Kazimierz Matan
Tommy
Dołączył: 14 Gru 2008 Posty: 148 Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Wysłany: Wto 27 Sty, 2009 23:36
Kurde.Ataki to ja miałem i w domu.Nie raz mi się wydawało że się przekręcę.Potem jak zrozumiałem że to od nerwów przestałem się tego bać i same zniknęły bo już wiedziałem co to jest.A nerwica serca to też zjawisko do d**y nie podobne,jak przestałem sobie wkręcać że jest z nim coś nie tak,drgania palpitacje zniknęły.Choć nie na dobre jeśli sie zacznę denerwować i do tego robić jakiś większy wysiłek znowu mnie łapie.Ale teraz mogę chociaż spokojnie zasnąć a nie jak kiedyś.Grunt to wiedzieć co człowiekowi jest.W chorobach psychicznych to bardzo ważne bo to dużo zmienia.Przynajmniej u mnie.Nauczyłem się rozpoznawać stany i staram sie je niwelować.Staram sie odgonić te myśli i zając umysł czymś innym ale to bardzo trudne....
Dużo razy miałam ataki paniki ale najlepiej pamiętam ten w metrze.
Stałam przy siedzeniach i nagle zbladłam , oblał mnie zimny pot , szybko biło serce , rozszerzyły się źrenice , duszność , robiło mi się słabo .
Wszyscy z klasy którzy to widzieli (jechaliśmy na jakies wykłady ) po podchodzili do mnie i dopytywali sie o co chodzi , gdy wyszłam na powietrze trochę mi sie polepszyło .
Mówicie że nerwice można kontrolować....Otóż ja nie mogę jakoś
Ataki przychodzą ot tak , nawet jeśli nie jestem zestresowana czy miałam dobry tydzień/dzień potrafi złapać mnie nerwica serca która mnie zatyka na parę dobrych minut jak i nie godzinę później jestem strasznie zmęczona i nie mam na nic siły .
_________________ Ave.
Bez odbioru .
shadow [Usunięty]
Wysłany: Nie 08 Lut, 2009 04:16
Nie wiem czy to mozna nazwac ataki paniki ale zdaza mi sie to w sklepie czy w banku, z reszta tam gdzie jest duzo ludzi. Doslownie krew mnie zalewa, czuje sie jakbym trawil zyletki, i nie moge ustac w miejcu.
Oj często mam ataki paniki.
Zwłaszcza że od pół roku usiłuję zdać na prawko.
Objawy: przyspieszone bicie serca, drgawki, gadanie byle czego, nadmierna/wymuszona wesolość. paranoiczne myśli, zaburzenia mowy.
ech
Jak z tym walczyć
_________________ Upadłam....nie kopcie leżącej....staram się podnieść....stopniowo....na czworakach.... przykucnąć.... byle z głową w górze i twarzą do przodu
mój pierwszy prawdziwy atak paniki zdarzył się tydzień temu w kościele. Wcześniej miałam podobne akcje, w szkole, czy gdzieś indziej, ale nie było aż tak źle.
Usiadłam tam gdzie zawsze i nagle czułam jak moja głowa wariuje. Im więcej ludzi przychodziło i siadało koło mnie tym było gorzej. Nie potrafiłam sie na niczym skupić. Ciągle poprawiałam włosy i wyciągałam chusteczkę. Bądź co bądź, ale było to jakieś zajęcie.
Przed kazaniem myślałam, że umrę. Oparłam ręką głowę i jakoś poszło. Obiecałam sobie, że jak wstane to wyjde. Wtedy kątem oka zauważyłam matkę wychodzącą z dzieckiem (pewnie chciało mu sie siusiu) i wszystkich ludzi patrzących się na nich. Uznałam, że tego nie przeżyje, więc siedziałam na tyłku. Było mi cholernie słabo, ale dotrwałam do końca. Po wyjściu na powietrze wszystko minęło.
Cała zimę chodziłam normalnie do kościoła, nawet przełykanie śliny dało się po części opanować. Niestety wszystko wróciło, a ja nie wiem dlaczego. Znowu będę musiała chować się po kątach, albo stać w przedsionku.
Mam tego dość:<. Chciałabym chodzić normalnie tak jak wszyscy i nie wymigiwać się od każdej dodatkowej mszy. Mama jest na mnie cięta, uważa że zmieniłam się na gorsze, bo rzadko chodzę do kościoła. Ale co ja mam zrobić?
Pierwszy raz stało się to rok temu w środę popielcową. Po super męczącym dniu w szkole.
heh, i dlatego kiedyś myślałam, że może po prostu mnie diabeł opętał.. dobre sobie;).
Na szczęście jak siedzę z tyłu, na mszy na której jest dosyć mało ludzi, jakoś daje rade;).
Heh , u mnie z kościołem to była inna sprawa
Pestka - Wydaje mi się , że najlepszym rozwiązaniem w takich sytuacjach , jest po prostu wyjść , odetchnąć świeżym powietrzem i wrócić z powrotem .
Nie ma potrzeby się męczyć , zmuszać bo będzie to miało odwrotny efekt , najlepiej jest odpocząć, dać sobie chwile oddechu i wrócić .
Najważniejsze jest tylko nie uciec z danego miejsca , bo nauczymy się uciekać i będzie kiepsko.
Ataki paniki zaczęły mnie nawiedzać w towarzystwie rówieśników, przede wszystkim w szkole na przerwach. Nie byłem zbyt lubiany i przerażała mnie myśl, że ludzie chceliby mi dokuczyć. Nigdy nie byłem w stanie sie obronoć i odczuwałem głebokie upokorzenie. Potem na studiach miałem nieco lepsze relacje ale wystarczyło bym pokłócił się z jednym kolegą i w jednej chwili cała moja równowaga się zawaliła. Wpadłem w tak wielkie przerażenie, że nie mogłem wyjść z domu.
Ataki paniki zaczeły mnie też nawiedzac w innej sytuacji: ogromnie bałem się egzaminów na studiach, zwłaszcza egzaminów ustnych, na których czułem sie jak skazaniec podczas egzekucji.
Ogromny lęk na granicy paniki odczuwałem też w sytuacjach nawiązywania kontaktu z dziewczynami. Kiedy raz wreszcie kiedyś udało mi się umówić, to przez całe spotkanie byłem jak ogłuszony. Po takiej randce czułem się jakbym się postarzał o 30 lat.
Ogromny lęk na granicy paniki odczuwałem też w sytuacjach nawiązywania kontaktu z dziewczynami. Kiedy raz wreszcie kiedyś udało mi się umówić, to przez całe spotkanie byłem jak ogłuszony. Po takiej randce czułem się jakbym się postarzał o 30 lat.
Ja jestem teraz na tym etapie;/ To jest straszne, do dziewczyn mam ten strach x90 większy;/ To chyba jest spowodowane wiekiem, nie wiem, zbyt nadmierna chęć aby wypaść jak tylko można najlepiej ?
_________________ "Żyjesz więcej w ciągu pięciu minut przy całkowicie otwartej przepustnicy niż niektórzy w ciągu całego życia"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.