Agorafobia najczęściej występuje w parze z FS. Charakteryzuje się lekiem przed wychodzeniem z domu, przebywaniem poza domem, wychodzeniem na zakupy etc. Po prostu lęk przed unikaniem miejsc publicznych.
Ja miałam taki epizod w życiu (na przełomie szkoły podstawowej i liceum), że zamykałam się w swoim pokoju i wychodziłam tylko do szkoły. Każde inne wyjście było dla mnie koszmarem nie do opisania. Dzięki rodzicom, wychowawcy z liceum, przyjaciołom jakoś udało mi się pokonać ten lęk i wyjść do ludzi. Dzisiaj nie mam już z tym problemu ale i tak najlepiej czuję się w swoim pokoju.
Jakie są wasze doświadczenia w walce z agorafobią? Czy dokucza/ł Wam ten rodzaj fobii? Udaje się Wam jakoś funkcjonować?
Już jak byłam dzieckiem kijem nie można mnie było wygonić z domu Nigdy nie potrafiłam tego uzasadnić, po prostu nie chciałam i już
Do tej pory czuję się bezpiecznie tylko w murach własnego mieszkania.
Nawet wyjście na balkon czy wychylenie się przez okno stanowi dla mnie problem
Ja unikam miejsc publicznych jak tylko mogę, jest to dla mnie niemały stres, mam wrażenie ze wszyscy się na mnie gapią i mnie obgadują. Nie lubię gdy wokół jest dużo ludzi. Najlepiej czuje się w jakimś odludnym miejscu, gdzie nikt mi nie przeszkadza itd.
Dla mnie każde wyjście stanowi wielką trudność...już do tego stopnia unikam wychodzenia gdziekolwiek, że zacząłem opuszczać szkołę. Martwię się czy przez agorafobię nie przejdę klasy, a wtedy byłoby naprawdę nieciekawie, bo już dwa lata nauki miałbym stracone(w tamtym roku zmieniłem szkołę).
Też najbezbieczniej czuję się we własnym domu...dlatego jak najszybciej do niego wracam, nie wychodzę bez bardzo ważnej przyczyny. Nigdzie nie jest tak dobrze jak we własnych czterech ścianach...tutaj przynajmniej nikt mnie nie obserwuje, nikt mnie nie wyśmieje, nie poniży itp. Nigdzie nie chodzę, bo po co mam kusić los...
Nigdzie nie jest tak dobrze jak we własnych czterech ścianach...tutaj przynajmniej nikt mnie nie obserwuje, nikt mnie nie wyśmieje, nie poniży itp. Nigdzie nie chodzę, bo po co mam kusić los...
mam dokładnie tak samo, najlepiej i najbezpieczniej czuje się w swoim domu..
Dla mnie każde wyjście z domu wiąże się z dużym stresem. Tracę tez przez to dużo czasu, ponieważ przed kazdym wyjściem muszę min. pół godziny (czasem godzinę) przygotowywać sie psychicznie do tego wyjścia.
Dla mnie każde wyjście z domu wiąże się z dużym stresem. Tracę tez przez to dużo czasu, ponieważ przed kazdym wyjściem muszę min. pół godziny (czasem godzinę) przygotowywać sie psychicznie do tego wyjścia.
Mnie to najbardziej męczy chyba:( Jak mam jakieś zaplanowanie "coś" np. wizytę u fryzjerki to już dużo, dużo przed zaczynam się denerwować i chodzę jak chory, chce mi się spać, mięśnie stają się dziwne, czuć napięcie. I na dodatek moje leki chyba nie bardzo działają:(
_________________ "Żyjesz więcej w ciągu pięciu minut przy całkowicie otwartej przepustnicy niż niektórzy w ciągu całego życia"
Dla mnie jakiekolwiek wyjście z domu oznacza stres i kilkadziesiąt minut "przygotowań" psychicznych. Wychodzę z domu tylko do szkoły. Poza tym nigdzie. Najgorzej jest gdy muszę coś załatwić ważnego wtedy tragedia. Na szczęście wyjście do szkoły nie sprawia mi problemów
Madia
Wiek: 19 Dołączyła: 03 Maj 2009 Posty: 1 Skąd: Stalowa Wola
Wysłany: Nie 03 Maj, 2009 19:45
Ja juz sama nie wiem jakiego rodzaju fobie mam... kiedy wychodze z domu jest mi zle i to bardzo ... nie moge nigdzie pojsc samej bo nie dam rady.. zaczynam opuszczac szkole...chodze caly czas zestresowana .wyjscie z domu czy do jakiegos pobliskiego sklepu samej odpada.. a nawet w domu nie moge zostac sama bo mam ataki..nie wiem juz co mam robic.Biore leki ale jakos nie odczuwam zeby one co kolwiek na mnie dzialaly no moze troche... ale czy przez cale zycie nie bd mogla jzu pojsc spokojnie do szkoly SAMEJ lub gdzie indziej np. do sklepu... a zreszta nawet do kina z moim chlopakiem nie pojde ,pizzeria tez odpada , jakies wypady do klubu nie mozlwie, wyjscie na inne osiedle tez nie mozliwe... a ja ogolnie czuje sie bezwartosciowa , codziennie chodze przygnebiona bo mam juz dosc wychodezenia z psem na plac zabaw i tyle bo dalej nie da rady...Mam tego dosc to juz sie ciagnie od paru lat no na pol roku mialm przerwe jak chodzilam do psychologa ale pozniej znow wrucilo....;((((
Po moim załamaniu ok. 10 dni temu nasiliły sie u mnie objawy agorafobii. Po prostu boję sie wyjsc z mieszkania. Czuję, ze na zewnątrz jest zimny zły świat. Ale jakos walczę. Dzis poszedłem na 15 minutowy spacer, a wczoraj zmusiłem się by pójsc na uczelnię. Nie jest więc ostatecznie ze mną tak źle .
Trzeba ludzie coś z tym zrobić, bo ta fobia żyć nie pozwala. Czuję się w pełni zdrowym człowiekiem dopóki nie dojdzie do kontaktu w kilkoma osobami a zwłaszcza kiedy to nie widzę realnego, normalnego wyjścia awaryjnego. Z Wami jest w zdecydowanej większości tak samo. Jesteśmy normalni, tyle, że mamy problem i potrzebujemy pomocy, wskazówek i możliwości, realnej nie wirtualnej zwierzenia się komuś, kto nas zrozumie.
To jedna z moich technik relaksacji. Kiedy np denerwuję się w czasie jazdy autobusem tłumaczę sobie, że jak coś, mogę wysiąść wcześniej i jakoś daję radę. Ale kiedy autobus stoi w korku i daleko do przystanku to ohoho może być już różnie.
Kiedy np denerwuję się w czasie jazdy autobusem tłumaczę sobie, że jak coś, mogę wysiąść wcześniej i jakoś daję radę.
Hehe tak samo sobie tłumaczę, że mogę w każdej chwili z czegoś zrezygnować, wyjść z jakiegoś miejsca. W większości sytuacji to pomaga, ale horror zaczyna się dopiero wtedy gdy muszę gdzieś na siłę zostać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.