Mam problem z odroznieniem tego co jest choroba a co jest normalne. Czuje sie jakbym zyla za szklana szyba, niby zyje ale nie biore udzialu w zyciu, emocji prawie nie odczuwam. Nie pamietam co to znaczy odczuwac, dlatego nie widze granicy pomiedzy normalnoscia a choroba. Czesto wydaje mi sie ze wymyslam, ze moze tak juz jest, ze kazdy tak ma.
Bardzo dlugo myslalam ze poczucie leku, strachu przed ludzmi jest czyms normalym, dopoki nie trafilam na tego typu fora. To tak jakby wszystko to co chore bylo dla mnie normalne, a to co normalne- chore.
Wiek: 18 Dołączył: 04 Mar 2011 Posty: 152 Skąd: Łódź
Wysłany: Pon 05 Gru, 2011 08:46
Witam Alienko6 Pytasz czy tez tak mam, odpowiedź brzmi: z pewnością tak. Myśle, że z tego typem problemami boryka się większośc fobików, skupiamy się na różnych, wydawałoby się głupich rzeczach, dumamy, rozmyślamy, z czasem odrywamy się od rzeczywistości i po pewnym czasie już nie jesteśmy pewni co jest prawdą a co nie, jakie nasze działanie podjęte przeciwko fobii nam pomoże, a które wręcz przeciwnie. Sam staram się od dawana bez przerwy szukać odpowiedzi na te wciąż mnożące się pytania, jak to robie? Polecam ci próbę podjęcia takiego zadania: zawsze staraj się myśleć racjonalnie - gdy np. pojawia się myśl mówiąca ci coś czego nie jesteś pewna poprostu zwolnij, zastanów się chwile, masz przecież mnóstwo czasu, rozważ różne aspekty danego pytania po czym wyjmij odpowiednie wnioski. Pamiętaj, że rzeczywistość tak naprawdę jest bardzo prosta tylko, że przez ten mętlik w głowie często może się wydawać, że jest inaczej. Osobiscie polecam Ci terapie Richardsa, ja jestem w połowie, robię ją powolutku, często przeciągając założny czas na daną sesje, ale dzięki niej zaczynam myśleć racjonalnie, a wiem już, że bez takiego myślenia to walka z fobią nie ruszy z miejsca. Pozdro
_________________ Miłego dnia! Chyba, że masz inne plany…
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2340 Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 06 Gru, 2011 02:13
Podstawowa kwestia, jeśli chodzi o DDA (czy DDD), to wpływ wychowania i rodzice (np. alkoholicy w przypadku DDA). Myślę, ze to nie o to chodzi w przypadku autorki tematu.
Osobiście też kiedyś nie uznawałem tych lękowych problemów za coś "obcego". Przykładowo: małomówność tłumaczyłem brakiem tematów do rozmów (nie zauważając wpływu stresu), obawy przed spytaniem kogoś o coś - nieśmiałością. Z czasem to się pogarszało i zacząłem widzieć, że coś jest nie tak. Myślę, że problem z rozróżnieniem miedzy normalnością, a chorobą, leży w długofalowości tej choroby i zakorzenienia jej w cechach jej sprzyjających jak nieśmiałość czy nadwrażliwość. To, że wynika ona z naszego charakteru, wychowania i sposobu myślenia tworzy wrażenie, że nie ma żadnej choroby, że to właśnie tacy naprawdę jesteśmy my. I z tych trudności biorą się także błędne samo-diagnozy, bo trudno wyznaczyć granicę między "normalnością", a zachowaniem będącym już objawem.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.