ja rozumiem, bo odwlekam miesiącami sprawy których załatwienie jest stosunkowo proste i konieczne, bo ciągle sie boje że coś zrobie nie tak i poczuje sie jak niekompetentny debil albo sie skompromituje itp. itd. ale nigdy mi nie przyszło do głowy żeby nazwać prokrastynacją to że nie cierpie rannego wstawania czy że nie chce mi sie podłogi umyć.ani żeby nazwać nerwicą natręctw tego że ciotka po przekręceniu klucza w zamku zawsze szarpie za klamke, czy paranoją tego że jak mam odsłonięte okna to wydaje mi sie że ktoś sie na mnie gapi...a sporo osób tak robi, nie wiem czemu, może bronią sie przed zauważeniem jacy są nieciekawi.
Nawet o tym nie wiedziałam. U mnie jest tak dzień w dzień, rok w rok. Marnuję sobie przez to życie i wiem, że sama sie krzywdę, ale nie wiem, co z tym zrobić.
Trwa to już jakieś 5 lat. CODZIENNIE obiecuję sobie: Jutro położę się wcześniej, jutro wstanę wcześniej, jutro wszystko się uda, jutro się nie spóźnię, jutro się wyśpię, jutro wszystko będzie perfekcyjnie...Codziennie tak właśnie myślę. Gdy już przychodzi ''jutro'' siadam do lekcji, nauki,projektu wszystkich innych rzeczy...i wszystko odkładam. Chcę to zrobić, ale znajduję tysiąc innych rzeczy. Zaczynam się nimi zajmować, cały czas powtarzając sobie: zaraz to zrobię. Mija godzina za godziną, a w końcu nie robię nic. Aż do ostatniego momentu myślę, że zaraz siądę i wszystko zrealizuję, że się perfekcyjnie przygotuję i jutro wszystko będzie lepiej...Nie chcę niczego olać. Nigdy nie mówię, że nie chce mi się. Wręcz przeciwnie bardzo chcę, do końca. Nic się nie udaje.
Jeszcze nigdy w życiu nie udało mi się zrealizować jakiegokolwiek planu. Nawet najprostszej czynności. Nie mówię tu nawet o rzeczach nieprzyjemnych, tylko o wszystkich.
_________________ ''Śpi. Nie mam zamiaru go budzić. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek przyszło mu do głowy, jak bardzo sen jest podobny do śmierci. Może gdyby to wiedział, nie spałby tyle. A może właśnie dlatego to robi...''
Walczy.
Ostatnio zmieniony przez MissCharming Sob 14 Sty, 2012 23:02, w całości zmieniany 2 razy
Próbowałam. W moim przypadku nie działa. Problem prokrastynacji chyba tkwi głębiej.
_________________ ''Śpi. Nie mam zamiaru go budzić. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek przyszło mu do głowy, jak bardzo sen jest podobny do śmierci. Może gdyby to wiedział, nie spałby tyle. A może właśnie dlatego to robi...''
Ja jestem w tym chyba mistrzem Ale kiedyś przcytałem jakieś NLP na ten temat i ostatnio sobie przypomniałem troche z tego co wtedy czytałem i teraz mam taką liste rzeczy do zrobienia, wszytsko sobie zapisuje, lista wisi w zasięgu wzroku i jak coś wykonam to zaznaczam i to daje troche radosci i motywacja do wykonywania tych rzeczy jest właśnia ta satysfakcja, niektóe rzeczy jeszcze odkładam na później, ale jestem dobrej myśli
Mam to. Ciągle wszystko odkładam na później. "Jeszcze godzina i zacznę się uczyć", "zrobię sobie herbatę i będę się uczył" i tak jest do nocy, a później po prostu jestem zmęczony i się kładę. Całą noc nie śpię, bo męczą mnie wyrzuty sumienia "Przez cały dzień nic się nie uczyłem, znowu będzie 1.." I zwykle jest. A później się sypią zagrożenia
_________________ It doesn't make a difference if you're right or wrong; you just have to make a decision.
Ja w sumie mam to samo, a gdy juz następi "wielka mobilizacja", to nigdy jeszcze mi sie nie udało dokończyć zaplanowaną rzecz. Zwykle rozciągam sobie przerwy tak, że ucze sie 10 min, a przerwa trwa 60 min. W sumie przy samej nauce wybiurczo wybieram rzeczy, które wydają się ważniejsze (zazwyczaj sa po prostu latwiejsze do nauczenia lub bardziej interesujace dla mnie) i tylko ich sie ucze, a reszte odkladam na jutro, pojutrze i ucze sie ich noc przed sprawdzianem, lecz też nie do końca, bo nie dosc, ze moj mózg 100 razy mniej informacji przyswaja w nocy, to jeszcze w końcu dochodze do wniosku, że to nic mi nie da i kłade się spać (o 1 w nocy). Rano i tak jestem nie do życia, nic nie umiem i oczywiście dręczą mnie wyrzuty sumienia, że nie zrobiłam tego. Póżniej znowu następuje wielka mobilizacja, że następną rzecz już muszę zrobić i wszystko kolejny raz się powtarza.
_________________ Skutecznie nie rozumiem własnej osoby
Zwykle rozciągam sobie przerwy tak, że ucze sie 10 min, a przerwa trwa 60 min. W sumie przy samej nauce wybiurczo wybieram rzeczy, które wydają się ważniejsze (zazwyczaj sa po prostu latwiejsze do nauczenia lub bardziej interesujace dla mnie) i tylko ich sie ucze, a reszte odkladam na jutro, pojutrze i ucze sie ich noc przed sprawdzianem, lecz też nie do końca, bo nie dosc, ze moj mózg 100 razy mniej informacji przyswaja w nocy, to jeszcze w końcu dochodze do wniosku, że to nic mi nie da i kłade się spać (o 1 w nocy).
O Boże, mam to samo, dosłownie rzygać mi się chce gdy kolejny dzień robię według tego chorego planu.
Przed wakacjami byłem prawie najlepszym uczniem w klasie: po powrocie do domu ze szkoły szybko odrabiałem lekcje, organizowałem się, jak trzeba było coś umieć to się nauczyłem (nauka łatwo mi przychodzi) i potem miałem dużo czasu.
Teraz, w liceum, mam skopane oceny bo wygląda to tak
1) Wracam do domu
2) W magiczny sposób MARNUJĘ kilka godzin na nierobienie NIC (NIC! NIC konkretnego! Gapienie się w sufit! Leżenie na łóżku! Słuchanie muzyki leżąc na łóżku!)
3) Stwierdzam że muszę wziąść się do roboty
4) Ale najpierw! Prokrastynacja...
5) Mijają kolejne godziny
6) Siadam nad podręcznikiem.
7) Nie mogę się skupić, zajmuję się czymś innym.
Internet, youtube, fora (np. to forum)
9) "Oj tam, o północy jakoś ogarnę to wszystko"
10) O CHOLERA JEST PIERWSZA W NOCY A JUTRO DO SZKOŁY NA SZÓSTĄ
Zamieszać, powtórzyć.
...
to jest koszmar, masakra, obrzydliwość.
Aktualnie mam początek ferii zimowych. Mam dwa tygodnie na wymyślenie, jak od drugiego semestru się wziąć w garść, tak na serio. I nie odpuszczać. Mam dwa tygodnie na terapię przeciw fobii i przeorganizowanie życia- i nie chcę nawet myśleć "to za mało czasu, nie uda mi się". Jeśli nie teraz, to nigdy!
_________________ Jedyne czego należy się bać, to strach.
Prokrastynacja doprowadziła niemal do zawalenia mojej obrony na początku stycznia. Myślałem, że później będzie już z górki. Nic bardziej mylnego, bo przyssała się do mnie z całą mocą i męczy nawet przy najprostszych sprawach. Myślałem, że stres przed ważnym wydarzeniem powodował moją wyjątkową bierność, ale wydarzenie minęło, a robię tak samo mało, jak wcześniej. Ze wszystkich moich problemów najbliżej jej do zniszczenia tego, co (ze sporym opóźnieniem, ale jednak) udało mi się osiągnąć do tej pory. Nie radzę sobie z cholerstwem i dołuje mnie to strasznie.
Rady wydają się być rozsądne. Zobaczymy, jak będzie w praktyce.
Ed: a niby co ja robię tutaj o tej porze? No właśnie od łóżka odgania mnie to samo uczucie, co od innych obowiązków. Im później pójdę spać, tym później nastąpi kolejny dzień.
A co spowodowało moją kilkunastodniową nieobecność na forum? Ano progówno.
Ostatnio zmieniony przez dzieciak Sob 04 Lut, 2012 00:04, w całości zmieniany 3 razy
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2340 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 03 Lut, 2012 16:10
Fajne linki Obejrzałem te anglojęzyczne (wszystkie z tego cyklu) i wychodzi, że jestem drugim typem prokrastynatora - geniuszem Zawsze odkładałem naukę na ostatni dzień, bo wiedziałem, że i tak dam sobie radę, i nie wierzyłem, że dałbym radę nauczyć się więcej zaczynając wcześniej. Od paru miesięcy prokrastynuję grę na basie. Próbowałem ponownie zacząć ćwiczyć regularnie, godzinę dziennie, ale albo nie mam ochoty, albo zajmuję się czymś mocno absorbującym i nie chcę przerywać (w sumie prawidłowo, bo nie byłoby sensu ćwiczyć na siłę).
Problem z radą, mówiącą by skupić się na jednym ważnym celu i iść do niego małymi krokami jest dla mnie taki, że ten cel (leczenie) zajmie bardzo dużo czasu i w międzyczasie będę musiał dzielić uwagę na dwa inne duże cele (znalezienie pracy/praca i instrument).
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.