Jak wygląda w Waszym przypadku sprawa wiary? Wyznajecie jakąś konkretną religię, a może raczej staracie się posiadać własne, indywidualne poglądy na ten temat? W co wierzycie? Jak wyobrażacie sobie świat po tamtej stronie? Zapraszam do odpowiedzi.
Dołączyła: 16 Lis 2008 Posty: 172 Skąd: z foliowego worka
Wysłany: Nie 16 Lis, 2008 10:35
To może ja sie wypowiem. Jestem katoliczką, przez wiele lat praktykowałam (przyjmowanie sakramentów, chodzenie do kościoła), jednak moim życiem wstrząsnęło kilka faktów. Osoby, które uważały się za bardzo wierzące i religijne, traktowały innych jak smieci, bez żadnego szacunku, uxurpowały sobie prawo do wydawania ocen na czyjś temat. Lub też księża, których miałam okazję poznać, odwrócili sie ode mnie bo powiedziałam komuś, że jakis tam ksiądz zrobił coś tam... a potem żaden z nich się nie przyznał do mnie. Normalnie jak w mafii, złamiesz zasadę to wykreślą cie z "rodziny". Mam pragnienie by wrócić do kościoła, ale nie w tej pełnej fałszu i zakłamania miejscowości, w której mieszkam
_________________ "Piekło od czyśćca różni się tylko brakiem drzwi wyjściowych."
Dlatego, że generalnie wiara w Boga, a ziemska struktura kościelna to niekonieczmie ze sobą współgrają. Skoro człowiek jest w swej naturze niedoskonały to i jego dzieła/czyny noszą piętno niedoskonałości.. a zatem może dziwić fakt, że pomimo tego "urzędnicy kościelni", uzurpują sobie miano wyroczni.
Jak to powiedziała moja znajoma - "wierzę w Boga, ale zaufania do Jego 'urzędników" nie mam"
Powiem tak.. akurat wiara katolica ugruntowana jest na zdrowych podstawach, 10 przykazań, jak i to o wzajemnej miłości bliźnich etc. są w swoim zamyśle dobre, dlatego chciałbym żyć zgodnie z nimi. Ale to nie znaczy, że mam pochłaniać wszystko co powie mi ksiądz, czy też inny 'kościelny urzędnik', a mam zapomnieć o zdrowym rozsądku. Wiara w sferę metafizyczną wymaga od człowieka wiele, ale na pewno nie głupoty.
Dołączyła: 16 Lis 2008 Posty: 172 Skąd: z foliowego worka
Wysłany: Nie 16 Lis, 2008 11:29
no tak "urzędnicy kościelni" ładnie się maja na pokaz, prywatnie różnie to bywa. Rozumiem, są ludźmi, mogą "upaść". Pewien kapłan wprost mówi o swoich "upadkach" i przez to jest bardzo szanowanym człowiekiem, choć jak wspominam do świętych nie należy. Jest takim człowiekiem do tańca i do różańca, i nie moralizuje a jedynie radzi.
Cytat:
Wiara w sferę metafizyczną wymaga od człowieka wiele, ale na pewno nie głupoty.
święta prawda.akurat pomyslałam sobie o datkach, tacach jakie zbieraja na potrzebę, kościoła lub cennika samramentów. Oczywiście ludzie jako wspólnota, powinni utrzymać parafię, ale powinny być to dobrowolne datki, tacowe wiadomo każdy daje ile może, "datki" vel podatki, czyli stała miesieczna opłata za każdego wiernego - chore.... co mało mamy podatków na codzień? Albo cennik... były dwa pogrzeby w sąsiedniej parafi, ktos zginą w wypadku. Rodzina biedna, powiedział, że za mniej niż tysiąc nie odprawi. Nosz to się bebechy wywracają i nie można zapomnieć, że te ofiary powinny być dobrowolne. a nie "cołaska" 500 zł i wzwyż. Oczywiście wszystkich tu nie mogę wrzucać do jednego wora... bo ten kapłan od tańca i różańca potrafił udzielić ślubu za darmo, jeśli ktoś nie miał pieniędzy, on się cieszyl, że ktoś chce przyjmować sakramenty. Do czego zmierzam...?
Rozumiem ich, ale przede wszystkim powinien liczyć się dla nich 2 człowiek, powołanie a dopiero potem pieniądze.
Dołączyła: 14 Lis 2008 Posty: 83 Skąd: z głupiego miejsca
Wysłany: Nie 16 Lis, 2008 15:35
Jestem ochrzczona, byłam u komunii i bierzmowania, ale na tym zakończyłam swoją przygodę z Kościołem Katolickim. Obrzydzenie mnie bierze do tej instytucji, jej skostnienia, obłudy, zamknięcia się na bliźnich i skupienia na doczesności, klerykalizmu i bezkarności. Chciałabym być uczciwą chrześcijanką, ale niekoniecznie katoliczką. W Boga i Chrystusa wierzę, nie uznaję świętości Marii i świętych, choć jestem pełna uznania dla ich czynów, ale w taki sposób, żeby je naśladować, a nie czcić ludzi, którzy je zrobili.
Po prostu mam gdzieś wszelkie religie i w sumie nic do nich nie mam. Ale do czasu, gdy wyznawcy danej religii nie zaczną mi narzucać swoich przekonań oraz wierzeń i będą mi zakazywać różnych rzeczy tylko dlatego, że ich religia tego zakazuje. Chodzi mi np. o aborcję, eutanazję, które w Polsce są nielegalne i jeszcze długo będą, chyba że kościół upadnie i nikt z polityków nie będzie się przejmował jego krzykami Póki co kler rozkazuje wszystkim rządom postępować według ich widzimisię. Pamiętacie przedwyborczą obietnicę PO o finansowaniu in-vitro? A wiecie, że PO miała w programie wprowadzenie prawdziwej edukacji seksualnej w szkołach? I gdzie realizacja obietnic i programu? Kler pogroził paluszkiem i to wystarczyło, by PO miała kisiel w gaciach i porzuciła wiele obietnic...
To jedna z rzeczy, która mnie wkurza niesamowicie - wtrącanie się kościoła do polityki i życia osobistego Polaków. Gdy ktoś z polityków miesza się w życie kościoła kler mówi, że nie ma do tego prawa, bo to nie jego sprawa. I ma rację. le kler też nie może się wtrącać do polityki, to działa w obie strony.
Przepraszam, już kończę, bo zaczynam bredzić i wchodzić na niebezpieczny grunt polityczno-religijny...
_________________ Do Sztokholmu wpływa prom
Ćpuny cieszą się z daleka
To Polacy wiozą amfę
Już pół miasta na nią czeka
Antyk tu się akurat z tobą zgadzam. Jestem wierzący ale akurat kler za bardzo miesza się do polityki. Poprostu im tak na prawdę nie zależy działać z wolą boską tylko chce twardo trzymać rząd tylko po to aby ktoś nie zakręcił im kurka.
Dołączyła: 14 Lis 2008 Posty: 83 Skąd: z głupiego miejsca
Wysłany: Pon 17 Lis, 2008 22:31
antyk napisał/a:
To jedna z rzeczy, która mnie wkurza niesamowicie - wtrącanie się kościoła do polityki i życia osobistego Polaków. Gdy ktoś z polityków miesza się w życie kościoła kler mówi, że nie ma do tego prawa, bo to nie jego sprawa. I ma rację. le kler też nie może się wtrącać do polityki, to działa w obie strony.
Popieram. Miejsce kleru jest w kościele, modlić się i ludziom pomagać, a nie politykować. Zauważyłam, że w państwach, gdzie dany kościół ma przewagę, zawsze tenże zakłóca relacje międzyludzkie i równowagę w państwie, czy to islam, czy to katolicyzm, czy to protestantyzm. Np. duński reżyser Lars von Trier przeszedł ostentacyjnie na katolicyzm, bo u nich protestantyzm jest tak samo zakłamany i obłudny oraz chcący rządzić, jak u nas KRK. Wniosek z tego taki, że najlepiej, gdy państwo jest całkowicie świeckie!
W pełni się zgadzam dudzia, tak jak i z pozostałymi przedmówcami. To są główne przyczyny przez które odszedłem najpierw od Kościoła, a później od Boga. W zasadzie jestem agnostykiem, ale bliżej mi do ateizmu niż do uwierzenia w Boga.
Wiara mi nie pomagała, a nawet pogarszała sytuację. Modlitwy, święta, kolędy - katastrofa.
W BN mam ochotę się za**** ja szmata. Ta sztuczna atmosfera miłości, która tworzy się raz do roku... rzygać się chce...
Mógłbym tak dalej, ale na tym poprzestanę i tak wiecie o co chodzi.
Generalnie chodzi o atmosferę tych dni.. można tu pominąć aspekt religijny..tale prawda jest taka, że człowiek w tych dniach "mięknie", inaczej patrzy na drugiego człowieka. Fakt.. można mówić, że jest to wymuszone marketingiem, otoczką jaka wokół świąt BN jest stworzona.. ale pomimo tego, przynajmniej ja, czuję prawdziwe ciepło tych dni.. i nie zamierzam tego uczucia burzyć
Ok Admin masz rację nie napisałeś tylko ale tak to odczytałam . Wiesz w Polsce wszystkie święta przypisuje się religii katolickiej no i nie zauważa się, że tak naprawdę to są święta wszystkich religii chrześcijańskich.
Dla mnie nie ma znaczenia i nigdy nie miało to jakiego kto jest wyznania czy w jakiego Boga wierzy czy też może jest ateistą. Dla mnie liczy się człowiek i już. Wiesz ja nie jestem katoliczką, nigdy nią nie byłam więc z tego powodu często miałam jekieś kłopoty: w szkole, na studiach, w pracy itd. itp. Ludzie często nie rozumieja mojej inności religijnej ale to ich problem. Kiedyś sie tym przejmowałam - szczególnie jako dziecko, teraz juz nie.
Pochodzę z domu w którym od wielu lat były tradycje ewangelickie i taką religię też wyznaję. To religia skromna i prosta oparta przede wszestkim na Biblii i na miłości do bliźniego dlatego mi się podoba .
Jestem katoliczką , ale nie fanatyczną i bardzo głęboko wierzącą . Raz miesiącu chodzę na msze...
Gdy powiedziałam to na forum klasy to jedyne co usłyszałam to donosny śmiech .
Według mnie bardziej żenujący sa Ci którzy nie wierzą a śmieją się z wiary innych .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.