Wysłany: Nie 06 Lis, 2011 05:03 Po co światu religia?
Od początku ludzkości, w każdej kulturze i cywilizacji była jakaś religia. Zastanawiam się, z czego to wynika. Głównie w odniesieniu do czasów obecnych, czyli czasów naukowego i technologicznego rozwoju. Rozumiem, że dawno temu, człowiek tłumaczył sobie bogiem zjawiska których nie potrafił pojąć. Dzisiaj pewnie w jakimś stopniu też tak jest, ale wydaje mi się że już w znacznie mniejszym zakresie niż kiedyś. Po co więc człowiekowi religia? Mam na myśli religie wszelkiego rodzaju - obojętnie jakiego wyznania, obojętnie czy instytucjonalną, czy nie.
Religia najczęściej jest "dziedziczona". I tutaj nasuwa się pytanie, skąd pewność, wśród wierzących ludzi, że akurat ich wiara i wyznanie są z tych tysięcy różnych religii najlepsze? To straszna przypadkowość, głównie kwestia czasów w których się żyje i szerokości geograficznej. Odchodzę od tematu, główne pytanie - po co człowiekowi religia. Spotkałem się z opinią, że ze strachu przed śmiercią? Ale co w niej jest strasznego? Niebyt? W takim razie równie straszny byłby okres przed urodzeniem, bo to również niebyt. Zgodzę się że proces umierania jest straszny - mam tu na myśli głównie świadomość odchodzenia, np. w późnych etapach chorób nowotworowych, to rzeczywiście jest straszne, ale sama śmierć?
Zaznaczam, że temat nie ma nacechowania pozytywnego albo negatywnego do religii. Jestem neutralny, chyba że jakaś wiara próbuje wpychać się w moje życie. Ale to już temat na inną dyskusję.
Ostatnio zmieniony przez Pan Sherlock H. Nie 06 Lis, 2011 05:32, w całości zmieniany 4 razy
Naukowcy zbadali człowiecze mózgi i stwierdzili, że niektórzy mają taki ośrodek wiary że potrzebują w coś wierzyć, a niektórzy tego ośrodka nie mają. Poza tym łatwiej się żyje w przeświadczeniu, że śmierć nie równa się game over
Bardzo aktualne jest też przysłowie 'jak trwoga to do Boga'.
Kwestią sporną jest natomiast czy religijność ludzi zrobiła więcej złego, czy dobrego na tym padole.
Człowiek nie jest w stanie sobie racjonalnie wytłumaczyć, skąd się wziął, dlaczego istnieje przyroda i wszelkie jej zależności. Dlatego znajduje sobie wytłumaczenie w postaci Boga czy też bożka/bożków, aby sobie samemu odpowiedzieć.
Na pewno też dla uspokojenia strachu przed śmiercią. Człowiek nie wie, co go po niej czeka, czy istnieje życie po niej, czy istnieje reinkarnacja - religia więc go uspokaja.
Moim zdaniem, jeśli chodzi o przekonanie o słuszności i nieomylności własnej religii, to jest to kwestia wiary i wychowania. Jeśli małemu człowiekowi ciągle wbija się do głowy, że istnieje taki a taki bóg, że trzeba spełnić takie i takie rytuały, żeby oddać mu cześć, to w dorosłym życiu raczej niełatwo będzie tę wiarę porzucić na korzyść innej religii albo ateizmu.
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2340 Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 06 Lis, 2011 13:59
Podzielę się resztkami wiedzy, jakie mi zostały po socjologii i wykładach z antropologii.
W zasadzie dotychczasowy czas ludzkości można podzielić na dwa okresy: magii i religii (do trzeciego powoli się zbliżamy bo tradycyjne religie powoli umierają i tracą wyznawców, chociaż to moja prywatna ocena). Okres magii był czasem wiary w to, że podobne przyciąga podobne (to myślenie nadal się objawia w niektórych zabobonach, a nawet w życiu codziennym gdy szukamy powiązań między zjawiskami, a nie mamy wystarczającej wiedzy). Ludzie stosowali rytuały magiczne na porządku dziennym, istnieli też szamani mający specjalistyczną wiedzę w tym zakresie i znający tajne zaklęcia przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wyznawane w tamtych czasach bóstwa odnosiły się do różnych aspektów natury, wiązano je z czasem zbiorów i siewu, często wyobrażano je sobie w postaci zwierząt.
Trzeba też pamiętać, że w różnych rejonach świata wyglądało to inaczej (różnice były bardzo duże, polecam poczytać o Dobu), więc piszę dość ogólnie.
Z czasem, gdy struktury życia społecznego się komplikowały, rozwinęły się też religie. Z czasem religie stawały się bardziej skodyfikowane i formalne, dopasowywały się też do poziomu kulturalnego. Warto zauważyć, że nawet dzisiejsze religie zawierają rytuały mające w sobie ślady wiary w podobieństwo (np. wino=krew). To tyle na temat genezy religii.
Ogólnie rzecz biorąc, religie miały zawsze tłumaczyć nieznane. Weźmy np. choroby. W dawnych czasach nie było możliwości ich wytłumaczenia, dlatego wiązano je np. z moralnością czy praktykowaniem rytuałów religijnych (co zaczęło się zmieniać dopiero kilkaset lat temu i nadal są ludzie tak myślący!). W dzisiejszych czasach nadal mamy nieznane - co jest po śmierci, co jest za granicą wszechświata i skąd się on wziął, po co istnieje życie? Póki istnieją pytania, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi, póty będą ludzie wierzyć w bogów.
Inną funkcją jaką pełniły religie i ich struktury była (i gdzieniegdzie nadal jest) szeroko pojęta edukacja. Religie są bardzo silnym czynnikiem kulturowym, a poprzez tysiące lat swojego udziału w socjalizacji w pewnym stopniu ukształtowały i ukierunkowały ludzką myśl. Stąd nie ma się co dziwić ich dotychczasowemu wpływowi.
Upadku religii (przynajmniej częściowego, bo zawsze znajdą się ludzie wierzący, tak jak w dzisiejszych czasach są ludzie wierzący w skrajne i szkodliwe zabobony itp.) upatruje się głównie w rozwoju nauki i nieprzystosowaniu organizacji czy doktryn religijnych do naszych czasów (vide, nie tak dawno poprawiony, negatywny stosunek Chrześcijan do transplantologii). Pojawianie się organizacji pseudo-religijnych, nakierowanych na zarabianie pieniędzy (jak Scjentolodzy) czy sekt wykorzystujących swoich wyznawców (na szczęście są rzadkie i mało wpływowe) też nie pomaga w budowaniu zaufania do religii. Dochodzi do tego rozwój kultury masowej i powszechny (na razie jeszcze tylko teoretycznie) dostęp do informacji poprzez Internet.
Cytat:
Naukowcy zbadali człowiecze mózgi i stwierdzili, że niektórzy mają taki ośrodek wiary że potrzebują w coś wierzyć, a niektórzy tego ośrodka nie mają.
Też słyszałem o tym, tylko trochę inaczej - wszyscy mają te ośrodki "rozwoju duchowego" tylko ich rozwinięcie można osiągnąć nie tylko wiarą czy rozważaniami duchowymi, ale też poprzez kontakt ze sztuką (szczególnie z muzyką).
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Ostatnio zmieniony przez Urthon Nie 06 Lis, 2011 14:05, w całości zmieniany 1 raz
kazda wiara mowi o zyciu po smierci. dopóki bedzie smierc dopóty bedzie wiara
No ale czy życie po śmierci nie jest też w jakiś sposób niepokojące? Bo ateista ma spokój - wie że po śmierci nie ma nic i jest definitywny koniec, a wierzący ma znacznie więcej pytań z tym związanych. Poza tym, nie ma pewności że trafi tam gdzie chce. Zresztą, nawet gdyby tak, to jak można docenić wartość czegoś, co jest nieskończone.
Cytat:
Człowiek nie jest w stanie sobie racjonalnie wytłumaczyć, skąd się wziął, dlaczego istnieje przyroda i wszelkie jej zależności. Dlatego znajduje sobie wytłumaczenie w postaci Boga czy też bożka/bożków, aby sobie samemu odpowiedzieć.
To jest jakiś argument, ale tłumaczenie postacią Boga swojego istnienia, istnienia natury i świata, rzeczywiście ma jakieś uzasadnienie np. gdy mówimy o Wielkim Wybuchu, bo ktoś może zapytać co było przed nim, lub kto spowodował sam początek tego procesu. No dobra, ale w takim razie co było i co spowodowało Boga? I tego typu pytanie można zastosować do każdego tłumaczenia wszelkich zjawisk, więc tak naprawdę nie jest to żadna odpowiedź.
Cytat:
Na pewno też dla uspokojenia strachu przed śmiercią. Człowiek nie wie, co go po niej czeka, czy istnieje życie po niej, czy istnieje reinkarnacja - religia więc go uspokaja.
Też o tym pomyślałem i rzeczywiście pewnie tak jest, że to jeden z powodów, ale osoba wierząca wie na temat tego co będzie po śmierci najmniej, bo zgodnie z wiarą takiej osoby ciężko sprecyzować gdzie się znajdzie, lub nawet jak wygląda i jak funkcjonuje przestrzeń w której się znajdzie. Za to ateista ma jedną odpowiedź - nieistnienie. Więc paradoksalnie, to ateista może mieć większy spokój.
Ja też właśnie znalazłem takie wytłumaczenie, w zasadzie dokładnie te co wy. Ale one wydają mi się na tyle proste do obalenia, że ciężko mi sobie wyobrazić taką prawdziwą wiarę.
Anna napisała ciekawą rzecz, o tych badaniach naukowców. Może to jest odpowiedź.
Cytat:
Póki istnieją pytania, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi, póty będą ludzie wierzyć w bogów.
Też doszedłem do podobnego wniosku, ale czy Bóg może być jednoznaczną odpowiedzią na te pytania? Moim zdaniem nie.
Cytat:
Też słyszałem o tym, tylko trochę inaczej - wszyscy mają te ośrodki "rozwoju duchowego" tylko ich rozwinięcie można osiągnąć nie tylko wiarą czy rozważaniami duchowymi, ale też poprzez kontakt ze sztuką (szczególnie z muzyką).
To ciekawa koncepcja i w moim przypadku (nadrabianie kontaktem ze sztuką) by się to sprawdzało.
Ostatnio zmieniony przez Pan Sherlock H. Nie 06 Lis, 2011 14:17, w całości zmieniany 1 raz
No dobra, ale w takim razie co było i co spowodowało Boga?
Nie wydaje mi się, żeby na to pytanie odpowiedziała jakakolwiek religia, przynajmniej o tym nie słyszałem. Mimo wszystko coś musiało być pierwsze. To tak samo jak z pytaniem: co było pierwsze - jajko czy kura?
Pan Sherlock H. napisał/a:
ale osoba wierząca wie na temat tego co będzie po śmierci najmniej,
Nikt tego nie wie, więc osoba wierząca po prostu logicznie to sobie tłumaczy dla uspokojenia.
Pan Sherlock H. napisał/a:
Za to ateista ma jedną odpowiedź - nieistnienie. Więc paradoksalnie, to ateista może mieć większy spokój.
Naprawdę byłbyś spokojniejszy wierząc, że po śmierci nic po Tobie nie zostanie i popadniesz w niebyt?
Nie wydaje mi się, żeby na to pytanie odpowiedziała jakakolwiek religia, przynajmniej o tym nie słyszałem. Mimo wszystko coś musiało być pierwsze. To tak samo jak z pytaniem: co było pierwsze - jajko czy kura?
No właśnie, też nie słyszałem. A skoro nie potrafi odpowiedzieć, to nie jest żadnym dobrym wytłumaczeniem np. początku świata. Więc sprowadza się do odpowiedzi na niewytłumaczone rzeczy, w jeszcze bardziej niewytłumaczalny sposób.
Cytat:
Nikt tego nie wie, więc osoba wierząca po prostu logicznie to sobie tłumaczy dla uspokojenia.
Logicznie wg wiary danej osoby, bo w ogólnym kontekście to "logicznie" raczej nie pasuje. A, mówiąc "wie najmniej" miałem na myśli, że ma większą ilość różnych opcji, wg swojej wiary. Ateista ma jedną.
Cytat:
Naprawdę byłbyś spokojniejszy wierząc, że po śmierci nic po Tobie nie zostanie i popadniesz w niebyt?
Jestem agnostykiem, ale z mojego punktu widzenia znacznie bardziej prawdopodobna jest opcja ateistyczna. Ja nie mam ugruntowanego poglądu czy Bóg w ogóle istnieje, a co dopiero czy daje jakieś późniejsze życie.
A co do pytania to pisałem o tym w tym temacie, świadomość umierania (w terminalnych chorobach) jest bardzo straszna, ale sam niebyt chyba nie jest straszny. Za to wierząca osoba może być dużo mniej spokojna - bo nie wie, czy trafi do atrakcyjnego miejsca.
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2340 Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 06 Lis, 2011 16:29
Co do pytania "co było przed Bogiem" - Bóg. Bóg (zakładając, że istnieje w jakiejkolwiek postaci, jakikolwiek byt, który ludzie tak nazywają) wykracza poza wymiar ludzkiego pojmowania. Koncepcja nieskończoności jest niewyobrażalna, ale jeśli jest Bóg to jest on wszędzie i zawsze. Ze swojej natury jest on niepojmowalny dla człowieka.
Co do życia po śmierci czy zmartwychwstania duszy itd. to szczerze mówiąc "wymyślanie" tego, jak to wygląda, jest bez sensu. W każdej religii wygląda to inaczej co oznacza, że prawdopodobnie żadna z tych koncepcji nie jest prawdziwa. Nie ma też możliwości zbadania, a więc można przyjąć, że to także należy do sfery "Boga". Ludzie biorący udział w budowie struktur religijnych stworzyli różne wizje życia pozagrobowego i zasady jego funkcjonowania w taki sposób, aby każdy człowiek mógł je łatwo pojąć. Wystarczy wyobrazić sobie poziom inteligencji przeciętnego człowieka żyjącego tysiące lat temu, by zrozumieć dlaczego tworzono te wizualizacje boskości (przy czym biologiczne możliwości umysłowe miał te same co my).
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Wszystko to, co niżej napiszę, nie ma oparcia w żadnej naukowej wiedzy, więc to tak właściwie jest moja osobista religia
Społeczeństwa (czy wcześniej jakieś mniejsze grupy, plemiona) ewoluują na podobnej zasadzie, jak ludzie i inne zwierzęta. Czasem takiemu zwierzęciu wyrośnie przypadkiem coś na boku, a chwilę później zacznie tym machać i wzniesie się w powietrze. Kiedyś mieliśmy ogony, a teraz nam zostały tylko kości ogonowe - do niczego nie potrzebne, ale są. Kiedyś w innych warunkach te ogony były całkiem przydatne.
Podobnie jest z grupami ludzi. Kiedyś taki człowiek nie miał skomplikowanych procesów myślowych. Jedynie: zjeść coś, zabić coś, wydymać coś (czasem wszystko na jednym obiekcie, być może w innej kolejności ). Nie myślał, co będzie jutro, ani jaki jest wpływ polowań na globalne ocieplenie. No może tylko piorunów się bał, więc składał drobne ofiary, żeby uspokoić własne lęki.
Z czasem ten człowiek myślał coraz więcej. Miał też więcej czasu, bo polowania szły sprawniej, nauczył się trochę technik, hodowli itp. A że głupi był ciągle, to myśli wędrowały w dziwne strony i lęki pojawiały się coraz częściej (kto spowodował ten pożar, kto powódź?). Społeczeństwa próbowały sobie radzić na różne sposoby. Jedne waląc głową w ścianę, inne korzystając z usług ówczesnych psychologów (którzy mieli metody albo nieskuteczne, albo krwawe), a jeszcze inne wymyśliły sobie religie. Te pierwsze bardziej podupadały na zdrowiu, więc metodą doboru naturalnego ostały się te ostatnie.
I tak to się mniej więcej rozwijało. Człowiek wymyślał coraz to nowe rzeczy, świat wolno się zmieniał, a religie do niego się przystosowywały. I upewniały się, że zmiany nie będą zbyt szybkie. Bo w pewnym momencie świat zaczął się zmieniać znacznie szybciej, niż człowiek się do niego przystosowywał. Pojawiły się coraz poważniejsze problemy wynikające z tego braku przystosowania: psychologiczne, związane ze starością (której wcześniej nie znano) itp. To powodowało coraz większe tarcia między nauką i religią.
No i dochodzimy do dzisiejszych czasów, kiedy zmiany przyspieszają do poziomu, przy którym religie nie wiedzą już czego się złapać. Społeczeństwa mają coraz więcej nowych problemów i na różne sposoby próbują się ratować. Sposób religijny staje się coraz rzadziej wystarczający, choć religie też próbują się dostosować do nowych czasów (ale są ciągle kilka kroków do tyłu). Wygląda na to, że w dużym stopniu utracą udział w rynku. Pytanie, czy ich następcy są jakościowo inni? Moim zdaniem przeważnie sprzedaje się nowe kłamstwa w miejsce starych, a termin ich ważności jest tak samo ograniczony. Rzadko kiedy sprzedaje się prawdę i rzadko kiedy ta prawda uzdrawia.
Podsumowując: przy całej mojej niechęci do religii i braku wiary w ich "prawdy", nie mam zamiaru jeździć po nich jak po burych sukach
W chrześcijaństwie mierzi mnie swoisty handicap dla nieudacznictwa, lanie miodu na duszę ofiary losu. Cisi, asceci, ostatni będą pierwszymi. Mimo swego szacunku dla instytucji Kościoła (gdy działa dobrze) i kumatych wyznawców, pośmierduje mi to łapanką wiernych poprzez wmawianie nieudacznikowi, iż jest lepszy od osoby - ogólnie mówiąc - zaradnej. A on to chwyta, bo życie kopie go z każdej strony. Nie chcę uogólniać, bo Świętą Księgę spisywano dość dawno temu i nie wszystko należy tak dokładnie przekładać na naszą obecną rzeczywistość (na dodatek przesadyzm w stronę hedonizmu czy jawnej pychy nie jest jedyną opcją poza totalną ascezą. Istnieje złoty środek, pozwalający żyć i godnie, i z duchem wiary zgodnie). To jednak było dzieło ludzkie, naznaczone ówczesnymi przekonaniami.
Ostatnio zmieniony przez Mosze Nie 06 Lis, 2011 22:39, w całości zmieniany 1 raz
_________________ Gustaw Herling-Grudziński — Inny świat
"Tylko w pochłaniającej wszystko pustce samotności, w ciemnościach zacierających kontury świata zewnętrznego można odczuć, że się jest sobą aż do granic zwątpienia [...]."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.