Skąd to przekonanie, że każdy negujący istnienie Boga to człowiek inteligentny i oświecony, a nie ktoś "po prostu zbyt leniwy, żeby wierzyć"?
Fakt, że ocenianie na podstawie wiary nie ma sensu, ale raczej człowiek niewierzący ma przed sobą więcej pytań i mniej odpowiedzi więc zasadniczo chyba musi więcej myśleć, bo nie ma prawd postawionych na tacy, tylko musi szukać.
Cytat:
Do tego takie podejście do sprawy ma coś wspólnego z agnostycyzmem? "Ateista" brzmi już niemodnie i nazbyt się kojarzy z gimnazjalistami robiącymi na złość matkom?
Po pierwsze - co ma agnostycyzm z podejściem do religii? Jedno nie determinuje drugiego.
Po drugie - to raczej Twoje skojarzenie słowa "ateista". Nie wiem dlaczego kojarzy Ci się z gimnazjalistami, to chyba raczej marginalny procent.
Cytat:
Chodzi o to, że spora część ateistów robi to, co zarzuca wierzącym (pamiętajcie, dzieci - każdy katolik to nawiedzony obrońca krzyża) - z lubością manifestują swe przekonania i atakują bez wyraźnego sensu inaczej myślących, kreując się przy okazji na nieziemsko oświeconych ludzi.
To nie jest ateizm, czy agnostycyzm, tylko antyteizm. I też może mieć różne oblicza, niekoniecznie agresywne. Co do ofensywności - nie wiem jak Ty, ale ja nie widziałem zachowań ateistów podobnych do tego co wyprawia część związana z kościołem (żeby nie było - nie mówię, że całość).
Cytat:
Przecież to atakowanie pojedynczych wojujących babć przez armie takich typów wygląda co najmniej śmiesznie.
Chyba faktycznie porównujesz to, do gimnazjalnego podejścia. Np. taki Dawkins też jest Twoim zdaniem ofensywny?
Cytat:
I jak na nie-wiarę sporo czasu poświęcają na coś, czego wg nich nie ma.
Może uważają, że Boga nie ma, ale ciągle są religie, które ich zdaniem, robią sporo złych rzeczy? Poza tym, jeśli sprawa dotyczy samego Boga, to nie wiem dlaczego dziwne jest dyskutowanie o jego istnieniu. Na tej zasadzie ludzie musieliby rozmawiać o najbardziej podstawowych sprawach.
Cytat:
A gimboateiści to już inna sprawa, te ich śmiertelnie poważne obrazki na Kwejku/9gag pokroju "Bóg organizował krucjaty" albo "Adam i Ewa na obrazach mają pępki - niezbity dowód na nieistnienie" zawsze mnie bawią.
Jeśli widzisz ateizm przez ich pryzmat, a mam wrażenie że tak jest, bo już po raz kolejny o nich wspominasz, to nie dziwie się, że masz do tego stopnia wykrzywiony obraz. Półgłówki wrzucające obrazki na kwejku i grzecznie chodzące na religie, to margines.
[quote]Miałem dopisać "albo poddający w wątpliwość", ale tacy nie wojują. [/qupte]
Świat nie jest czarno biały. Co z agnostykiem, który wojuje np. z chrześcijańską czy muzułmańską wersją Boga? Ciągle jest agnostykiem, a przy okazji "wojującym"
Dopisałem w tamtym poście, że pójście w kierunku szeroko pojętego wzajemnego hejterstwa spowodowane było błędnym odczytaniem posta (więc stąd też skrajne przykłady).
Cytat:
Np. taki Dawkins też jest Twoim zdaniem ofensywny?
ha, fajny temat. Moim zdaniem potrzebna - bez niej większość społeczeństwa nie wytrzymałaby presji dzisiejszego społecznego życia i problemów (depresja? fobia? ) . Btw ciekawa statystyka
_________________ you're not how much money you've got in the bank. You're not your job. You're not your family, and you're not who you tell yourself. You're not your name. You're not your problems. You're not your age. You are not your hopes
Ostatnio zmieniony przez kirises Nie 11 Gru, 2011 14:56, w całości zmieniany 1 raz
Od początku ludzkości, w każdej kulturze i cywilizacji była jakaś religia. Zastanawiam się, z czego to wynika. Głównie w odniesieniu do czasów obecnych, czyli czasów naukowego i technologicznego rozwoju. Rozumiem, że dawno temu, człowiek tłumaczył sobie bogiem zjawiska których nie potrafił pojąć. Dzisiaj pewnie w jakimś stopniu też tak jest, ale wydaje mi się że już w znacznie mniejszym zakresie niż kiedyś. Po co więc człowiekowi religia? Mam na myśli religie wszelkiego rodzaju - obojętnie jakiego wyznania, obojętnie czy instytucjonalną, czy nie.
wydaje mi się że człowiek od zawsze czuł się w świecie nieco zagubiony i potrzebował jakiegoś odniesienia - stałości. Moim zdaniem tym bardziej jest to potrzebne w dzisiejszych czasach. Wszystkie religie świata łączą się w jedną wiarę więc to wiara jest potrzebna człowiekowi, myślę że człowiek wielu rzeczy nie potrafi sam sobie wytłumaczyć, mimo że teraz jest rozwój technologii to i tak głównie sami siebie nie rozumiemy, i może stąd właśnie potrzeba wiary że istnieje ktoś ponad nami, kto jest mądrzejszy i wie od człowieka dużo więcej.
Cytat:
Spotkałem się z opinią, że ze strachu przed śmiercią? Ale co w niej jest strasznego? Niebyt? W takim razie równie straszny byłby okres przed urodzeniem, bo to również niebyt. Zgodzę się że proces umierania jest straszny - mam tu na myśli głównie świadomość odchodzenia, np. w późnych etapach chorób nowotworowych, to rzeczywiście jest straszne, ale sama śmierć?
No właśnie ludzie wierzący nie wierzą w niebyt po śmierci i stąd strach przed śmiercią, bo to pójście w nieznane, a religia daje ludziom nadzieję że po śmierci jest nadal życie.
Ostatnio zmieniony przez marianka Nie 11 Gru, 2011 16:12, w całości zmieniany 1 raz
Fajnie by było jakby kiedyś w szkole przedmiot: Religia, był takim przedmiotem nie tylko z nazwy. Tu ktoś powinien coś z tym zrobić. Bo albo niech ten przedmiot nazywa się: Chrześcijaństwo, albo niech zmieniony zostanie materiał przerabiany na lekcjach. Przez wiele lat szkoła, media, kościół, rodzina, ogólnie społeczeństwo, sprawiali, że miałem różne czasem dziwne opinie o innych religiach, które teraz z perspektywy czasu wydają mi się po prostu śmieszne. I tak na przykład Buddyzm kojarzył mi się z ludźmi bez emocji, uczuć, ludzi takich trochę bez życia, tylko medytujących, trochę wariatów bo przecież wierzą w reinkarnację, do tego ta pustka, a wiadomo jak to się kojarzy, jako nieistnienie. Hinduizm też trochę kojarzył mi się z wariatami, bo przecież święte krowy, też reinkarnacja. Islam to wiadomo terroryści. Od jakiegoś już czasu interesuję się Dalekim Wschodem, i tak poznają bliżej Buddyzm i Hinduizm, widzę jak baaaaaardzo się myliłem, co do tych religii. Właściwie czy religii? Sam nie wiem, może to są bardziej filozofie? W każdym razie, są one niesamowicie interesujące.
Czy światu potrzebna jest religia? Wydaje mi się, że tak. Na dzień dzisiejszy tak. To dla niektórych jest jakiś drogowskaz, i nie można im go odbierać. Mi nie przeszkadza, że ktoś wierzy, jeśli ta osoba tak jak napisałem wyżej nie jest ślepo zapatrzona w religię, nie próbuje nawracać innych, toleruje inne wyznania, czy ludzi niewierzących, to dlaczego miałbym mieć coś przeciwko temu? Gdybym kiedyś miał dziecko (heh to brzmi jak science-fiction , no ale sobie pogdybać możemy ), to byłbym za tym żeby go nie ochrzcić, żeby nie szedł do komunii i bierzmowania. Będzie dorastać, będzie poznawać inne religie, będzie szukać odpowiedzi na swoje pytania, i gdy będzie już dorosłe to samo zadecyduje w jaką stronę chce iść. Jak będzie chciało przyjąć chrzest to czemu nie? Ale niech to będzie świadoma decyzja dziecka, a nie jego rodziców.
Co do śmierci to coś w tym jest. Religia daje furtkę, że coś po śmierci jest. Ale fakt jest taki, że tej zagadki nie jesteśmy w stanie rozwiązać, czy po śmierci coś jest czy nie. Wizja chrześcijańska dla mnie stawała się coraz mniej przekonująca. Po prostu nie wyobrażam sobie tego "ciała zmartwychwstanie", kościół z tego co kojarzę (jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi), wierzy, że po śmierci zmartwychwstaje nasze ciało, dlatego też jest tak przeciwny kremowaniu zwłok. W to jakoś nie wierzę. Reinkarnacja, po tym gdy lepiej ją poznałem wydała mi się sensowniejszym wyjaśnieniem niektórych rzeczy. Ale ogólnie jak to jest? Kto to może wiedzieć Zresztą czy zmartwychwstanie chrześcijańskie na pewno dobrze jest interpretowane? Biblia, ma to do siebie, że słowa w niej zawarte może interpretować na wiele sposobów. Ogólnie wrażenie jest takie, że każdy Jezus, Budda, Mahomet, Kryszna itd, itp. coś wiedzieli, coś osiągnęli i chcieli to przekazać ludziom, każdy na swój sposób, każdy musiał trafić do ludzi o innej mentalności, żyjących w innej kulturze, więc musieli robić to na różny sposób. Gdy mistrzowie umarli, to ludzie zaczęli to sobie interpretować na swój sposób, tworząc swoje religie.
Ech... Ale się rozpisałem
Ostatnio zmieniony przez Matthias Nie 11 Gru, 2011 19:38, w całości zmieniany 4 razy
niezłe podsumowanie Matthias, ale tobą miota. Zgadzam się z większością tego, co napisałeś. No, jedynie w określaniu życia po śmierci jako plusów religii - dla mnie to nie jest plus. Przypomina mi się kiedyś usłyszane stwierdzenie, że 'ludzie nie mający życia myślą o życiu po śmierci'
_________________ you're not how much money you've got in the bank. You're not your job. You're not your family, and you're not who you tell yourself. You're not your name. You're not your problems. You're not your age. You are not your hopes
kirises, też słyszałem to stwierdzenie i się z nim zgadzam. Przeważnie tak jest, że o to co będzie po śmierci, martwią się ci, którzy nie potrafią żyć teraz. Hmm, nie wiem, może mnie gdzieś źle zrozumiałeś, ale nie określam życia po śmierci jako plusy religii. Po prostu stwierdzam fakt, że ludziom religia daje jakąś furtkę i dlatego może właśnie ludzi tak ciągnie do religii, że czują się bezpieczniej bo "wiedzą" co czeka ich po śmierci. Czy życie po śmierci w religiach jest plusem czy minusem, nie wiem, ale jest to przeważnie kluczowy element większości wyznań. Tak jak napisałem jeśli ktoś wierzy w sposób życia po śmierci chrześcijański to mi to nie przeszkadza, jeśli ktoś wierzy w reinkarnację to podobnie. Na dziś nie znam odpowiedzi co jest po śmierci i pewnie nigdy tej odpowiedzi nie poznam, no może jak już umrę to się dowiem Jeśli miałbym dziś próbować odpowiedzieć na to pytanie to wydaje mi się, że po śmieci coś jest, tzn. wydaje mi się, że nie przestajemy istnieć, tylko jak to istnienie wygląda i co to jest? Mam różne koncepcje, pomysły, teorie, ale to wszystko są tylko słowa. Ogólnie na dzień dzisiejszy specjalnie mnie nie rusza to co się ze mną stanie po śmierci, bardziej skupiam się na tym by ożyć w tym życiu, by wycisnąć z niego maksimum. Tak jak to było powiedziane w Stowarzyszeniu Umarłych Poetów: "Chcę żyć pełnią życia, chcę wyssać wszystkie soki życia. By zgromić wszystko, to co życiem nie jest. By nie odkryć tuż przed śmiercią, że nie umiałem żyć".
jak się pomyliłem to zwracam honor, moja skucha. Tak jakoś wyszło mi z kontekstu. Mnie zawsze ciekawiło - skoro od zdrowia zależy czy myślimy szybko, czy jesteśmy w dobrym nastroju np. po kawie/yerbie, czy też jesteśmy rozłożeni przez grypę albo mega niewyspani i ciężko nam sklecić sensowne zdanie, to biorąc pod uwagę życie pozagrobowe (myślenie samej duszy bez ciała, przy zdrowych-martwych zmysłach) to czy możliwe byłoby osiągnąć myślenie samą duszą w obecnym ciele, nie patrząc na stan zdrowia? biorąc pod uwagę istnienie duszy teoretycznie tak. I czym się różni takie duchowe niecielesne myślenie od takiego cielesnego... Tak czy siak życie pozagrobowe, chęć zostania niewidocznym zombie po śmierci jest potrzebne ludziom. No i przepraszanie Pana za występki od prawa a la feudalizm. Już bardziej przemawia do mnie buddyzm niż chrześcijaństwo, poszukiwanie nirwany jest spoko. Bardziej sensowne niż chrześcijańskie zasady imho
_________________ you're not how much money you've got in the bank. You're not your job. You're not your family, and you're not who you tell yourself. You're not your name. You're not your problems. You're not your age. You are not your hopes
Ostatnio zmieniony przez kirises Pon 12 Gru, 2011 23:50, w całości zmieniany 1 raz
właśnie czytałem ten sam materiał i aż mnie rozśmieszyło zaskoczenie typowe dla onetu ''Nieoczekiwany finał badań nt. wiary w Boga'' , ''Wiara w Boga słabnie w wyniku analitycznego myślenia'' nie wiem jakiego oni k.... wyniku oczekiwali
_________________ A mind once expanded by a new idea never again returns to its original dimensions.
Oni zawsze dają takie tytuły, by mieć jak najwięcej kliknięć w danej wiadomości, bo to dla nich zarobek, reklamy i takie tam, to normalne na wszystkich portalach
_________________ Do Sztokholmu wpływa prom
Ćpuny cieszą się z daleka
To Polacy wiozą amfę
Już pół miasta na nią czeka
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.