Chciałbym Was zapytać o pesymizm.
Czy bycie fobikiem społecznym oznacza automatyczne bycie pesymistą?
Czy dostrzegacie tylko ujemne strony życia, a dodatnie uważacie za "nic specjalnego", bo i tak będzie gorzej?
Czy widzicie przyszłość w czarnych barwach?
Czy nie planujecie nic na przyszłość, bo "i tak się nie uda"?
Ja właśnie jestem taki, jak powyżej opisałem
A może odwrotnie - pomimo swoich ograniczeń związanych z fobią potraficie dostrzegać kolory życia teraźniejszego, w których widzicie także przyszłość, snując plany na nią?
_________________ "I wanna change my life, but... another day goes by..."
Czy bycie fobikiem społecznym oznacza automatyczne bycie pesymistą?
Niekoniecznie - przynajmniej tam mi się wydaje . To chyba zależy od charakteru człowieka i od czynników sprzyjających naszemu aktualnemu samopoczuciu. Zwróć uwagę, że różne są nasze odczucia. W jednych dziedzinach życia jesteśmy większymi pesymistami a inne są dla nas bardziej optymistyczne .
infirmus napisał/a:
Czy dostrzegacie tylko ujemne strony życia, a dodatnie uważacie za "nic specjalnego", bo i tak będzie gorzej?
Jeżeli mam doła to zdecydowanie tak . Natomiast kiedy mam dobry humor, najczęściej zawsze wtedy, kiedy uda mi się rozwiązać jakąś trudną dla fobika sytuację to mam tyle w sobie optymizmu, że mogłabym góry przenosić
infirmus napisał/a:
Czy widzicie przyszłość w czarnych barwach?
W pewnych dziedzinach swojego życia zdecydowanie tak ale generalnie jeżeli o mnie chodzi to nie jest jakoś bardzo czarna ta przyszłość - szara powiedzmy
infirmus napisał/a:
Czy nie planujecie nic na przyszłość, bo "i tak się nie uda"?
Planować trzeba zawsze - nawet jeżeli jutra ma już nie być . W sumie to nasze życie opiera się głównie na planowaniu i na marzeniu - nikt i nic nam nie może tego zabronić
W ankiecie zagłosowałam na NIE . Wydaje mi się, że mimo ograniczeń, które spowodowane są właśnie fobią staram się iść do przodu. Jedne rzeczy wychodzą mi łatwiej, inne trudniej ale ważne jest to, żeby próbować i żeby się nie poddawać . W ciągu tych lat, które już przeżyłam nauczyłam się, że nie należy przejmować się porażkami tylko wyciągać z nich wnioski i przeć cały czas do przodu.
Zatem więcej optymizmu kochani fobicy
A we mnie raczej więcej pesymizmu niż optymizmu ^^ choć to też zależy od konkretnej sytuacji. A jeśli chodzi o przyszłość, to w ogóle tego nie widzę. Planuję tylko wtedy, gdy naprawdę muszę. A normalnie staram się żyć jakoś z dnia na dzień.
Chihire jakos poprawilas mi humor tym co napisalas.
Wszyscy smiejmy sie z tego wszystkiego, moze bedzie lepiej smiejac sie
_________________ Wiesz, że miało być inaczej mimo to nic się nie zmienia
(To ta ziemia każe nam mieć marzenia)
Mieliśmy chłonąć to, o co walczyły pokolenia
Stojąc naprzeciwko świata miała nie łapać nas trema
Wiek: 25 Dołączył: 03 Sty 2010 Posty: 145 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 03 Lut, 2010 03:35
Kiedyś byłem strasznym optymistą, pod każdym względem.
Dziś patrzę na swoje życie mimo wszystko nadal optymistycznie, myślę że jeszcze mnie spotka coś dobrego jednak.
Na świat/ludzkość patrzę już niestety o wiele bardziej negatywnie.
_________________ Hej, hej, hej, inni mają jeszcze gorzej.
Nie wiem czy to pesymizm, pewnie tak, ale zaczynam patrzeć na życie realnie, a nie poprzez złudzenia i nieosiągalne marzenia. Widzę wszystko w ciemnych barwach, to pesymistyczne, ale za to nie robię sobie złudzeń, że kiedyś będzie cudownie, wspaniale itd.
_________________ Do Sztokholmu wpływa prom
Ćpuny cieszą się z daleka
To Polacy wiozą amfę
Już pół miasta na nią czeka
ja jestem optymistką i zawsze byłam, wiadomo że czasami dopada mnie chandra, ale ogólnie nie lubię jak ktoś się użala nad sobą
mimo czasami ciężkich chwil i poczucia samotności często się uśmiecham, nawet koleżanka mi kiedyś powiedziała, że ja zawsze uśmiechnięta i żebym się nie zmieniała
patrzę z optymizmem w przyszłość, wierzę, że jawi się ona w jasnobarwnym świetle
nie wiem tak mam, musi być dobrze a jak nie to akceptuje to co jest, jedno mam życie i szybko minie więc jak będzie źle to to przetrwam, widocznie tak mi pisane
jestem pesymistką, bo pesymizm - gorsze wydarzenia zdarzają się częściej niż szczęście (np miało się w czymś szczęście). No i na przyszłośc planowałam, ale już zrezygnowałam z tych planów. teraz jestem bezplanowa i tyle.
plamka123
Wiek: 25 Dołączyła: 21 Sie 2009 Posty: 2083 Skąd: z piekła rodu :P
Jestem pesymistka ale od 3 dni postanowiłam że będę dążyć do optymizmu.Chce wierzyć i wiem ze mi się uda. Może nigdy się nie wyleczę ale nie chce już płakać nie chce się już użalać nad sobą nie chce stronic od ludzi chce z nimi przebywać i cieszyć się ich obecnością ,pokonam ten strach nawet jeśli znów skończy się tak samo nie będę płakać bo same pójście do tej szkoły był wielkim wyczynem podjęłam ryzyko nawet jeśli wszystko wyjdzie nieudolnie ,powiem sobie głośno próbowałam nie uciekła nie stchórzyłam!!!!!Te wszystkie prezentacje na środku jest wielkim wyczynem dla mnie i nawet jeśli to było nieudolnie to i tak mam satysfakcje zrobiłam to.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.