Wysłany: Sob 18 Cze, 2011 23:42 Geniokracja - czyli geniusze u władzy.
Demokracja? Hmm moim zdaniem najgorszy ustrój jaki może być. Nie powinno być sytuacji kiedy każdy ma głos. Nie oszukujmy się, niektórzy lepiej niech milczą niż mają głupoty gadać, powodując awantury.
Jest pewien utopijny ustrój, który oficjalnie niby nie istnieje*. Ustój ten to tzw. Geniokracja - cóż to jest?
Pewnie większość z was nigdy o tym nie słyszała, może nawet nikt nie słyszał. Postaram się wam mniej więcej przybliżyć tą tematykę, jednak dla bardziej zainteresowanych polecam google, znajdziecie tam wiele ciekawych informacji na temat tego ustroju.
A kilku zdaniach co to jest:
Ustrój ten zakłada - podobnie jak demokracja - osobę rządzącą, oraz głosujących. Jednak różny jest tu dobór wyborców i kandydatów. W demokracji są to ludzie pełnoletni, w geniokracji działa to trochę inaczej. Tylko osoby z IQ o 50 % wyższym od przeciętnego mogą kandydować w wyborach, ubiegać się o władzę itp, natomiast głosować mogą tylko osoby o IQ minimum 10% wyższym od przeciętnego.
Cytat:
Jaki rodzaj ludzi pozwala ludzkości robić postęp? Geniusze. Wasz świat musi docenić ludzi wybitnych i
pozwolić im kierować Ziemią. Mieliście sukcesywnie u władzy "brutali", którzy przewyższali innych siłą fizyczną,
bogatych, którzy mieli środki, by mieć dużo brutali do swoich usług, oraz polityków, którzy złapali w pułapkę
nadziei narody krajów demokratycznych, nie mówiąc o wojskowych, którzy oparli swoje osiągnięcia o system
przemocy na zasadach racjonalności. Jedyny typ człowieka, którego nigdy nie umieściliście u władzy to właśnie
ten, który umożliwił ludzkości rozwój. Czy odkrył on koło, proch, silnik czy atom, geniusz umożliwiał zawsze
korzystać z jego wynalazków mniej inteligentnym ludziom u władzy, często stosujące pokojowe wynalazki do
zbrodniczych celów.
Cytat:
Wszyscy ludzie są pożytecznymi komórkami potężnego ciała zwanego
ludzkość. Komórka stopy nie ma nic do powiedzenia, czy prawa ręka powinna wziąć przedmiot, czy nie. To mózg
powinien decydować i jeśli ten przedmiot jest pożyteczny, komórka stopy na tym skorzysta. Ona nie może
głosować, ponieważ jest ona przeznaczona do kroczenia naprzód ciała, którego jest częścią i nie jest w stanie
decydować, czy to co może wziąć ręka, jest dobre czy złe.
* (Adnotacja do tekstu na początku) - Niby nie istnieje, ale jego prymitywne, ale jednak działające odmiany widać w dzisiejszym świecie. Gdzie? Nigdzie indziej niż u prymitywnych ludów, w których to mianem władców określa się po prostu starszyzne, ludzi starych, a co za tym idzie doświadczonych w życiu, swoistych mędrców. Powiedzieli byście im(oczywiście wiem że to niemożliwe ), żeby zagłosowali kto ma rządzić. Najprawdopodobniej by was wyśmiali twierdząc, że nikt nie jest lepszy u władzy niż ludzie mądrzy, którzy już u niej są.
Jestem ciekaw waszych opinii na temat tego ustroju, kto wie może ukażecie mi jego wady? A może wam się ten ustrój spodobał?
Piszcie
Ps. Wgłębiając się w tematykę geniokracji pewnie zorientujecie się że jej pochodzenie jest co najmniej dziwne. Jednak tu nie chodzi o całą rzecz, a tylko o jedną część - ustrój.
Ps2. Przepraszam, jeżeli chaotycznie to wszystko napisałem, jestem bardzo zmęczony, a chciałem to dziś napisać. Bądźcie wyrozumiali
Od razu mówię, jestem gotowy na krytykę, ale chcę poznać wasze zdanie, chciałem wam też przedstawić ten ustrój.
Moim zdaniem to nie najlepszy pomysł. Przede wszystkim to model ulepszonej demokracji pośredniej- czyli systemu tworzącego klasę społeczną- polityków. Polityka jako zawód psuje ludzi, przyczynia się do korupcji i "wysysania" pieniędzy dla własnej korzyści. Byłoby to trudniejsze, ze względu na inteligentniejszy elektorat, niemniej jednak zjawisko takie dalej by istniało. Poza tym zamiast wyrachowanych przeciętniaków być może mielibyśmy u władzy wyrachowanych geniuszy, a nie wiem czy to taki świetny pomysł .
Jeszcze niedawno optowałem za demokracją bezpośrednią z elektoratem wśród jednostek o ponadprzeciętnej inteligencji. Teraz jednak wydaje mi się, że zwykła demokracja bezpośrednia- taka jak w Szwajcarii- jest lepszym pomysłem. Pierwszy model nadmiernie komplikuje wyłanianie osób o prawach politycznych, testy IQ powinny być wykonywane okresowo, a to drogie, poza tym testy te budzą kontrowersje sprawą swojej miarodajności. Do tego jest to model korupcjogenny. Poza tym inteligencja nie powinna być jedynym kryterium przyznawania praw politycznych. Liczą się też interesy, a geniusze z natury mało wiedzą o interesach robotnika czy rolnika. Tam, gdzie wszyscy mają prawa polityczne, każda osoba jest swoistym "detektorem" problemów w swojej niszy społecznej. Eliminując całe klasy społeczne z możliwości wpływania na ustój, zmniejszamy liczbę "detektorów", przez co klasa/-y obdarzone władzą przyczyniają się, nawet nieświadomie, do niesprawiedliwości. Poza tym jest kwestia psychologiczna- zawężanie grupy o prawach politycznych przyczynia się do wzrostu pychy osób nimi obdarzonych. Osoby te zaczynają wierzyć we własną nieomylność, siedzą w "ciepłym ku*widołku" własnych "genialnych" pomysłów, podchodzą do nich bezkrytycznie. Historia zna przypadki wielu geniuszy, którzy przez sukces tracili pokorę, a w efekcie obiektywizm i trzeźwą ocenę sytuacji. Moim zdaniem osoby wybitne powinny przedstawiać swoje pomysły na forum społecznym, by zyskiwać zwolenników pomysłów, a nie swojej osoby, mając przy tym takie same prawa polityczne jak inni. Poza tym polityka państwa powinna być skierowana na równanie świadomości politycznej w górę, z zachowaniem pluralizmu, a nie po prostu oddzielanie śmietanki od reszty. To pójście na łatwiznę, przyczyniające się do wzrostu ignorancji w społeczeństwie, wyjąwszy "kapłanów" polityki.
Ostatnio zmieniony przez Neurotyk91 Nie 19 Cze, 2011 12:19, w całości zmieniany 1 raz
Jak napisałem na początku, jest to ustrój utopijny, tylko koncepcja teoretyczna.
Jednak idąc krok dalej zauważę, że zmiana ustroju na taki niosła by za sobą wiele zmian społecznych oraz poglądowych. Podejrzewam, że zaraz odezwały by się organizacje od obrony praw człowieka twierdząc, że ten ustrój upokarza jednych, i głosi kult tych ,,lepszych" intelektualnie - taki polityczny rasizm.
Co do korupcji, należą się wyjaśnienia. Otóż geniokracja jest tylko małą częścią zmiany świata w iście utopijny, jak już mówiłem ustrój ten niesie za sobą masę zmian. Ważnym aspektem całego tego systemu jest też wyrównanie wartości człowieka określanej zarobkami, grubością portfela. Założenie te polega na tym, że każdy człowiek zarabiający powinien zarabiać tyle samo co inny. Praca powinna być nie dla pieniędzy, ale dla drugiego człowieka. Pracując pomagasz mu żyć, on robi tak samo. Wiem, wiem zaraz powstały by strajki, że czemu prezes banku zarabia tyle samo co sprzątaczka. Kurde, i to jest właśnie problem ludzkości - jeden myśli że jest lepszy od drugiego biorąc pod uwagę tylko jedną wartość - w tym wypadku zarobki
Tak samo można powiedzieć z politykami geniokracji, można pomyśleć że zaraz poczują się lepsi od innych itp. Myślę, że tak by nie było osoba inteligentna zdaje sobie sprawę z tego że wykorzystując to co otrzymał od losu musi wykorzystać jak najlepiej dla siebie, ale też dla innych będąc politykiem.
Neurotyk91, efektem ma być coś takiego co masz w podpisie: "Moim narodem jest świat, a moją religią jest czynienie dobra."
Po twojej wypowiedzi widać, że znasz się na tym, i głupot nie gadasz, czego pewnie nie widać po moich postach. Mam tego świadomość bo po prostu się na tym nie znam
Cytat:
Liczą się też interesy, a geniusze z natury mało wiedzą o interesach robotnika czy rolnika.
Zdaje mi się że słysząc słowo geniusz kojarzy ci się ono z jakimiś wykładowcami czy coś w ten deseń - no z ludźmi nauki i książek po prostu. Nie zawsze tak jest moim zdaniem. Ludzie inteligentni mogą się gdzieś tam ukrywać, przytłoczeni głupotą środowiska nie ukazują swoich możliwości. Jestem pewny że niejeden rolnik mógłby zostać co najmniej głosującym, więcej wiary w społeczeństwo.
Myślę też, że osoby u władzy nie czuły by się najlepsze, mające najlepsze pomysły. Nie zapominajmy że obok ich będą inny politycy, którzy z pewnością zwrócą im uwagę i przedstawią błędy bo założenie to nie szkodzić, tylko dążyć do doskonałości.
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2340 Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 19 Cze, 2011 13:20
Ja bym tylko chciał powiedzieć taki banał, ze inteligencja to nie mądrość. Ktoś może być inteligentny, a mimo to mieć złą wolę, być egoistą itd. Tylko człowiek mądry pracuje dla dobra swojego i innych.
Neurotyk91 opisał słuszne obawy i zagrożenia jakie przyniosłoby takie rządzenie.
No i niestety chyba nie ma uniwersalnych testów na mądrość. Zdarzają sie przecież ludzie "prości" (czyli np. przeciętnej inteligencji) którzy są mądrzy i odwrotnie - ludzie bardzo inteligentni ale nie liczący sie z nikim.
Wiesz co, jeszcze niedawno sam używałem argumentu, że intelektualiści to grupa godna zaufania bardziej, niż jakakolwiek inna. Dalej tak sądzę, ale uważam, że w polityce lepiej mieć zaufania za mało, niż za dużo. Nie przekreślam tego pomysłu, bo polityka i socjologia ze względu na swoją złożoność i chaotyczność powinny być dziedzinami w dużym stopniu opartymi na empiryzmie. Niestety, jedynym sposobem sprawdzenia skuteczności systemu w praktyce jest jego wprowadzenie. Przykładem tego, jak zbyt śmiałe pomysły mogą się skończyć, jest wielkie doświadczenie, rozpoczęte Rewolucją Październikową.
Może w zwykłej demokracji bezpośredniej reformy zachodziłyby wolniej, ale byłby to system bezpieczniejszy i stabilniejszy niż jej inteligencki odpowiednik. Im bardziej władza jest zdecentralizowana, tym bardziej jest humanitarna. Poza tym umożliwiałby spojrzenie na system z każdego możliwego punktu widzenia.
Ktoś może być inteligentny, a mimo to mieć złą wolę, być egoistą itd
Oczywiście, że może. Tacy też się zdarzają. Jednak dalej pozostaje możliwość głosowania, nie zapomnijmy o tym i prawdopodobnie taka osoba by się nie dostała do władzy.
Załóżmy jednak, że taka osoba dostaje się do władzy, znajduje zwolenników, tworzy partie o złych założeniach może to być np jakaś rasistowska partia(chociaż ustrój ten nie zakłada tworzenie partii, władzą jest jedna grupa) wielbiąca szatana . Można powiedzieć, że wyszło z tego ustroju samo zło. Ale mi się jednak wydaje że do czegoś takiego by nie doszło, stworzono by odpowiednie zasady funkcjonowania władzy, swego rodzaju dekalog polityków geniokracji. Ktoś go łamie - dowiedzenia.
Wiem wiem, optymistycznie to wszystko wygląda w moich słowach, ale to przez to że jestem zwolennikiem tego ustroju
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2340 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 20 Cze, 2011 00:16
Cytat:
tworzy partie o złych założeniach może to być np jakaś rasistowska partia(chociaż ustrój ten nie zakłada tworzenie partii, władzą jest jedna grupa) wielbiąca szatana
Trochę przegięty przykład bo wiadomo, ze by to wyszło na jaw przez media itd. Mnie chodziło raczej o to, że skoro taki np. premier byłby bardzo inteligentny to potrafiłby ukrywać swoje działania powiedzmy przestępcze i manipulować (poprzez pieniądze/szantaż/zbieranie haków/załatwianie posad/nadużycia władzy/cokolwiek) rządem i ministrami. Mógłby wtedy zaszkodzić społeczeństwu poprzez tworzenie "niewygodnych" praw czy narzucanie wyższych podatków. No ale to czyste teoretyzowanie.
Raczej wątpię by dało się stworzyć takie przepisy, które chroniłyby przed tego typu nadużyciami ze strony takiej inteligentnej władzy. Jeśli byłyby zbyt restrykcyjne mogłyby ograniczać też w założeniu dobre ustawy czy odbierać politykom jakieś prawa człowieka (np. zbytnia kontrola prowadziła by do utraty prywatności itp.). Jeśli byłyby zbyt luźne "zła" władza mogłaby pod pretekstem dobra narodu je obalić czy zmanipulować społeczeństwo (prowadząc przez lata jakieś kampanie społeczne) do zmiany tych przepisów.
W demokracji takim zabezpieczeniem jest Konstytucja.
Prawdopodobnie trudno byłoby udowadniać "machlojki" takiej władzy skoro nawet teraz politycy mogą, a czasem muszą kłamać (np. aby uspokajać inwestorów, którzy z powodu paniki mogliby wycofać swoje udziały powodując szkody w gospodarce) i społeczeństwo dzieli się np. na tych "za" i "przeciw".
Ja byłbym za czymś takim aby np. osoby z wyższym IQ czy wykształceniem miały lepsze prawa wyborcze (czyli żeby ich głos w wyborach miał większą wartość niz kogoś mało inteligentnego) ale to też rodzi problemy.
No i tak jak pisałem błędem jest pochopnie uważać człowieka inteligentnego za mądrego. Oczywisty przykład - Janusz Korwin Mikke.
Tak BTW to wykształcenie też nie jest dobrą miarą człowieka vide Rydzyk czy Giertychowie.
Cytat:
Oczywiście, że może. Tacy też się zdarzają. Jednak dalej pozostaje możliwość głosowania, nie zapomnijmy o tym i prawdopodobnie taka osoba by się nie dostała do władzy.
Błędne założenie - LPR i Samoobrona rządziły, a nawet nie ma/było tam zbyt inteligentnych ludzi. NSDAP i Hitler też doszli do władzy demokratycznie (chociaż prowadzili brudną walkę).
Ostatnio zmieniony przez Urthon Pon 20 Cze, 2011 00:20, w całości zmieniany 1 raz
Ja byłbym za czymś takim aby np. osoby z wyższym IQ czy wykształceniem miały lepsze prawa wyborcze (czyli żeby ich głos w wyborach miał większą wartość niz kogoś mało inteligentnego) ale to też rodzi problemy.
Test polityczny, za który uzyskiwałoby się prawo do głosu byłby niezły. Nie kapuję, jak można dalej głosować na najbardziej nieudolny rząd od czasów Bitwy pod Grunwaldem albo otaczać kilkunastoprocentowym zaufaniem ludzi jak Napieralski, którzy nie mają kompletnie nic do powiedzenia. Demokracja, która zeżarła nawet swych twórców i doprowadziła do upadku greckich polis, to raczej nieciekawe wyjście w społeczeństwie, które łyka każde durne hasełko i nie zauważa, jakimi chorągiewkami są ich wybrańcy. Jest kilka ciekawych form monarchii, styknęłoby.
Dużym optymizmem jest sądzić, że jeden umysł może na podstawie własnej wizji stworzyć efektywny i sprawiedliwy model państwa. Nawet gdyby był to umysł o dobrej woli (a jak wiadomo powszechnie, im bardziej władza jest scentralizowana, tym bardziej osoby nią obdarzone są zepsute).
Nie zgadzam się z popularnym w dzisiejszych czasach poglądem, że wszystko co scentralizowane, to złe, be i w ogóle. Cała nasza cywilizacja opiera się na scentralizowanej władzy.
Prawdą jest jednak to, iż nie we wszystkich aspektach się ona dobrze sprawuje. Dlatego są pewne rzeczy, w których decyzje powinny zapadać tylko na górze i być posłusznie stosowane wszędzie, a także są inne sprawy, w których lepiej jest pozostawić wolny wybór jednostkom, czy choćby jakimś małym grupom, jak samorządy lokalne.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.