Susie Salmon zostaje brutalnie zgwałcona i zamordowana przez swojego sąsiada. To, co się dzieje po jej śmierci, obserwuje z nieba. Spoglądając w dół, snuje głosem czternastolatki powieść koszmarną, ale też pełną nadziei. Przez długie tygodnie po swojej śmierci Susie obserwuje życie, które toczy się już bez niej – przysłuchuje się pogłoskom na temat swojego zniknięcia, współczuje rodzicom, którzy ciągle wierzą, że córka się odnajdzie, obserwuje, jak ten, który ją zamordował, zaciera ślady zbrodni, widzi jak małżeństwo jej rodziców rozpada się, ojciec obsesyjnie pragnie zemsty, a siostra staję się osobą zupełnie obcą.
A... A gdzie tam to piękno? Sam film chętnie bym obejrzał.
Póki co piszesz o morderstwie, koszmarze, zbrodni i rozpadającym się małżeństwie, a ponoć to piękny film z wyobraźnią
_________________ Jedyne czego należy się bać, to strach.
O ile kogoś jara exploitation, to jak najbardziej. Z drugiej strony - czasem fajnie się czyta opinie osób, które biorą takie filmy śmiertelnie serio, hehe.
Machete jest beznadziejny. To było śmieszne tylko na tym fikcyjnym zwiastunie przed Grindhousem. Jako całość strasznie nudne i wcale nie śmieszne.
Z filmów stylizowanych na taniochę to najlepszy jest Hobo With A Shotgun http://www.youtube.com/watch?v=ssHEAOrAdCU To jest prawdziwy grindhouse (tyle, że z jakimś tam budżetem), a nie pokaz gwiazdek, które pokazują, że mają do siebie dystans.
Hobo i Black Dynamite były boskie. Dżingiel z tego drugiego wciąż tkwi mi w głowie, zaś kosiarka jako symbol życiowej stabilizacji w tym pierwszym niezmiennie rozczula .
Ostatnio zmieniony przez Mosze Nie 05 Lut, 2012 22:30, w całości zmieniany 1 raz
polecam obejrzeć: Waiting for Forever - (PL: Czekając na wieczność) jest to melodramat, ale inny.
w skrócie
Emma (Rachel Bilson), hollywoodzka aktorka, i Will (Tom Sturridge) byli niegdyś najlepszymi przyjaciółmi. Mimo że od dawna nie mają ze sobą kontaktu, dla Willa przyjaciółka z dzieciństwa nigdy nie przestała być najważniejszą osobą w życiu. Wierzy, że łączy ich wyjątkowa więź i są dla siebie stworzeni. Chłopak nie ma domu, samochodu, a nawet prawdziwej pracy. Kiedy jednak Emma powraca do ich rodzinnego miasteczka, żeby spotkać się z umierającym ojcem, Will zrobi wszystko, by zdobyć jej serce.
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2340 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 06 Lut, 2012 21:02
Właśnie wróciłem z seansu "Róży" Wojtka Smarzowskiego. Szkoda, że brakuje mi elokwencji by oddać w słowach swoje wrażenia i to jaki ten film jest. Dla mnie to był film o cierpieniu i nieszczęściu. O chwilach szczęścia przytłoczonych latami udręki. A w tym wszystkim zatopione prawdziwe uczucia, nadające sens dalszej udręki dla tych lepszych dni.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Dwunastu gniewnych ludzi (1957)
Klasyk kina obecny we wszelkich rankingach, ale nie zaszkodzi przypropsować. Dwunastu przysięgłych musi wydać jednomyślny wyrok w sprawie chłopaka posądzonego o morderstwo ojca. Sprawa jest z pozoru oczywista - są świadkowie, są dowody, jest marne alibi rzekomego sprawcy. Tylko przysięgły numer 8 (Henry Fonda) zgłasza sprzeciw i wzywa towarzyszy do dyskusji, która namiesza wszystkim w głowach.
Zastanawiające, jak ten film porywa, mimo że akcja niemal w całości rozgrywa się w ciasnej salce, a jej bardziej dynamicznymi składowymi są sceny otwierania okien czy mycia rąk - resztę stanowią rozmowy. Za to jakie! Co przysięgły, to zupełnie inny typ osobowości. Są tu ludzie prawi, bezwzględni, odważni, lękliwi, przejęci i obojętni. Każdy z aktorów idealnie wbija się w swą rolę i magnetyzuje widza. Sylwetki są wymalowane bardzo "jasnociemno" ze względu na brak czasu na kreację bogatych rysów psychologicznych, a tenże płynie w tym samym tempie, co czas widza (przy okazji - rzuca się niestety w oczy np. na zegarku ściennym godzina niezgodna z tą w scenariuszu, co przy tak misternej konstrukcji akcji strasznie mnie wybiło z rytmu). Wbrew pozorom to plus, gdyż pozwala lepiej się przyjrzeć
ACHTUNG, SPOJLERY JAK STĄD DO SULEJÓWKA
Tak czy siak wcześniej w film się zaopatrz, bo wypada zobaczyć
metodom manipulacji, stosowanym przez przysięgłego #8. Z początku wydaje się być jedynym głosem rozsądku w grupie - bierze pod lupę dowody, zeznania i alibi, po czym punktuje w nich możliwe luki. Dominująca większość głosująca za karą śmierci dla podejrzanego z czasem zaczyna topnieć, kolejne osoby przechodzą na stronę Ósmego, oczywiście aż do emocjonalnego pęknięcia ostatniego, najtwardszego z przysięgłych (kapitalny Lee J. Cobb). Wydaje im się, że teraz postępują słusznie, ale czy na pewno? Na każdego Ósmy ma innego haka - czasem wystarczy zwyczajnie grać na czas, by najbardziej obojętny uległ, gdyż śpieszy się na mecz. Staruszek? Może zagramy na czułej nutce, czyli starczej samotności? O, a temu wystarczy rzeczowy ton, by uwierzył na słowo. Od rzemyczka do koziczka, w końcu pęknie i najtwardszy, nie wytrzymując presji i nerwów. Chłopak zostaje ostatecznie jednomyślnie uniewinniony, ale czy przysięgli mieli rację? Ulegli teoretyzowaniu, Ósmy ani razu nie określił się jednoznacznie po jednej ze stron, pokazywał alternatywy. Uniewinnili podejrzanego o morderstwo, nie mając stuprocentowej pewności, podczas gdy brak konsensusu kazałby ponowić dochodzenie, podczas którego tę pewnośc możnaby uzyskać. Aż przez myśl przechodzi pytanie, czy Ósmy przypadkiem nie był z oskarżonym w zmowie.
Pozycja obowiązkowa - zarówno ze względu na aktorstwo oraz dialogi, jak i wyraz techniczno-artystyczny.
Schramm (1993)
Film Jörga Buttgereita, znanego miłośnikom słodkości m.in. z dwóch części Nekromantik. Bohaterem jest Lothar - cichy samotnik, skrywający jednak mroczną tajemnicę. Jest seryjnym mordercą, dającym upust swemu fetyszowi - aranżowaniu zwłok w pozycjach seksualnych. Taka typowa socjopatyczna duszyczka. Dodatkowo wzdycha skrycie do swojej sąsiadki-prostytutki, do której też się w końcu dobierze. Akcję ukazującą ostatnie godziny życia mordercy przeplatają natrętne myśli/wizje, w których nie brak elementów gore (czy nawet sympatycznej poczwarki rodem z Tromy!). Widz musi się liczyć też ze scenami przybijania penisa do stołu czy zaspokajania dmuchanej lalki. Pod względem czysto ilościowym krwi i flaków jest nieporównywalnie mniej niż w Nekromantikach, ale za tą mniejszą ilością idzie większy ciężar emocjonalny. Bezsens samotniczej egzystencji został oddany tak gęsto, że można go kroić nożem. I tak też nasz bohater rozładowuje stres, chcąc wyrazić niezadowolenie ze swego stanu i zwrócić na siebie uwagę. A mógł przejść się do baru albo co.
Plusik za muzykę dopełniającą klimat.
Ostatnio zmieniony przez Mosze Wto 14 Lut, 2012 17:54, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.