Wysłany: Nie 01 Sty, 2012 20:46 Dlaczego tak jest, dlaczego nie korzystam z młodości?
Witam. Obserwuję innych, wiem zresztą jak jest, mam 15 lat. Jestem inny nuż inni nastolatkowie. I chyba ten okres zaprzepaszczam, jeżeli już nie zaprzepaściłem. Nie pisze tutaj o religii. Piszę o moim życiu. Wiemy, że każdy po latach wspomina wspaniałe, a czasem i gorsze lata młodości. Spotkania z kumplami, pierwsza dziewczyna, pierwsze imprezy itd. A ja jestem tak jakby w takiej ,,próżni". Kolegów nie mam, nigdy nie byłem na żadnej imprezie, nigdy nie miałem chociażby najlepszej kolezanki, raczej jestem spokojny, nigdy nie mam jakiś wybryków. Jestem po prostu jakiś inny... Kiedys bede tego żałować bo latach, dlaczego tak jest? zreszta juz zaluje.
Heh, a ja co mam powiedzieć? Liczysz, że ktoś ci coś poradzi? W tym przypadku można tylko poradzić banały, czyli po prostu jeśli nie chcesz mieć poczucia straconych lat to coś rób... Wiem, że to nie jest jakaś rada, która odmieni twoje życie, ale co mam napisać? Po prostu staraj się wykorzystywać wszystkie okazje, które ci się przytrafią. Może czasem nie warto myśleć, czy czegoś chcesz czy nie, masz okazję to, to rób, no chyba, że bardzo nie będziesz chciał tego zrobić, to sobie daruj Ale po prostu jak pojawia się na horyzoncie przygoda, to wskakuj Innej opcji po prostu nie ma.
Ja też mam takie poczucie, ale im jestem starsza tym sobie uświadamiam, że wcale tak dużo nie straciłam. Jeszcze dużo innych i ciekawszych rzeczy może się wydarzyć. Cierpliwości Nic na siłę.
_________________ Zaczynam od nowa, od zera.. Coś jak play again..
też tak swego czasu myślałam, że marnuję się, że inni to dopiero mają fajnie, bo mają "normalne życie".
otóż... pewien młody gościu powiedział mi swego czasu, że nie mam czego żałować. powinnam się wręcz cieszyć, że nie jestem przesiąknięta tą całą imprezową atmosferą. a jeszcze przyjdzie i na mnie pora.
wtedy myślałam, że tak o sobie gada, coby mnie pocieszyć.
ale faktycznie. na pierwszą imprezę poszłam w wieku 18 lat razem z moją starszą siostrą...... nie było jakoś specjalnie fajnie, ale ok. pierwsza impreza zaliczona.
a potem....jakoś tak samo to wszystko poszło.
przyjdzie i na was pora.
_________________ `Too weird to live, and too rare to die..
zgadzam się z tym stwierdzeniem, że nie jest się przesiąkniętym ta imprezową atmosferą. ja mam 25 lat i w porównaniu do moich rówieśników jestem niezmanierowany i mam dużo więcej energii od nich. oni swoją żywotność przepili na imprezach za młodu. ja imprez zaliczylem stosunkowo mało, a i tak najlepiej będę wspominał czasy , kiedy w wieku 18 lat piłem tanie wina z kolegami z LO
Ostatnio zmieniony przez brunet Nie 01 Sty, 2012 22:40, w całości zmieniany 1 raz
Heh, ale wy chyba go nie zrozumieliście (albo ja go nie zrozumiałem) Zawiesiliście się na temacie - imprezy, jakby to był klucz. Myślicie, że skoro nie chodzi na imprezy to znaczy, że z tego powodu ma mieć poczucie straconych lat? Przecież to nie chodzi tylko o jakieś głupie imprezy (przynajmniej tak jest w moim przypadku). To chodzi o coś więcej, a imprezy, to mały pikuś przy tym, imprezy to nie jest mój klimat więc ja na przykład tego nie żałuję. Ale żałuję wielu innych rzeczy. Bo przecież nigdy nie będę już miał 18lat, a inaczej coś smakuje w wieku 18lat a inaczej teraz. Przepraszam, ale mając 20lat i więcej i mówienie, eee ja to nic nie żałuję, a tak naprawdę nic we wcześniejszych latach nie przeżywając to jest po prostu kłamanie. Albo mówienie: jeszcze mam czas by coś przeżyć. Tylko tak jak piszę, wszystko inaczej smakuje jak się ma 18lat a inaczej jak ma się 25, to proste. Nie ma co się oszukiwać, że straciło się kawałek życia, tylko wziąć się do roboty i zrobić coś by nie stracić kolejnego, bo przy tym sposobie myślenia, że mam jeszcze czas, to sobie można czekać aż do śmierci.
Ostatnio zmieniony przez Matthias Pon 02 Sty, 2012 08:47, w całości zmieniany 1 raz
W sumie trochę racji masz można uprawiać sex w wieku 15 lat 18 lat a i można czekać na odpowiedni moment czy li o 25 czy 30 lat i do usranej śmierci przepraszam za wyrażenie.
A swoją drogą faktycznie coś w tym jest ze impreza to niby klucz i wydaje mi się że można mieć to poczucie straconych lat i tego że nie ''przeżywa'' się życia jakoś inaczej
_________________ Tylko Przed Bogiem Padniemy na kolana
Wisła Kraków
Trzej Królowie Wielkich Miast ŚLĄSK WISEŁKA LECHIA GDAŃSK
tylko powiedzcie mi , kto z Was by się przejmował , że nie używał za młodu, gdyby nikt Wam tego nie wypomoinał, tak samo jest z byciem z kimś , bo "w tym wieku już wypadałoby kogoś mieć i sposobić się do ślubu i dzieci". wybaczcie, ale do wszystkiego trzeba dojrzeć, do imprez także
Nikt mi nic nie wypomina. Po prostu sam wiem, że coś straciłem i już tego nie odzyskam. Nie mam zamiaru się okłamywać. Imprezy? Pisałem, że nie są to moje klimaty, ale mimo wszystko kiedy będzie czas na imprezy jak będę miał 30lat? Seksu też tu nie miałem na myśli, bo akurat uważam, że do tego trzeba dojrzeć a nie robić od tak sobie. brunet zrobisz jak będziesz chciał, możesz sobie dojrzewać i dojrzewać, tylko czy dojrzejesz? Prawda jest taka, że dojrzewa się tylko wtedy kiedy coś robimy, bo zbieramy doświadczenie. Kwiat rośnie i zakwita, ale trzeba go podlewać. Piszesz o związku, o ślubie i o dzieciach, uważasz że do tego trzeba dojrzeć, owszem masz rację, ale jak chcesz dojrzewać? Według mnie do związku, do ślubu, dojrzewałbym gdybym właśnie w wieku np.18 lat był w jakimś związku, po prostu zbierałbym doświadczenie. Jeśli teraz kogoś spotkam, to dopiero bym się uczył, nie ma co ściemniać, że mimo tego iż mam 22lata jestem na tyle dojrzały by stworzyć związek. Nie, nie jestem.
Poza tym to co pisałem wcześniej, nie wiem czemu dla was, marnowanie młodości = niechodzenie na imprezy, nie uchlanie się na amen, brak dziewczyny, a dla niektórych brak seksu. Dla mnie to są też tak proste sprawy, jak po prostu nie wykorzystanie okazji, kiedy się nadarzała, by przeżyć coś fajnego, by przeżyć przygodę. Po prostu młodość ma się jedną, gdy jest się w szkole, studiuje się to ma się w jakimś sensie jeszcze głowę wolną, nie trzeba myśleć o tym co się jutro włoży do garnka. Można mnożyć wiele przykładów, z powodu, których gdzieś tam czuję, że młodość mi ucieka. Co będę wspominał z młodości? Naprawdę bardzo niewiele. W szkole żadnych akcji, które mógłbym wspominać dziś ze śmiechem, albo że wtedy człowiek to miał fantazję. Żadnych rozmów do rana, żadnych jakiś przesiadywań z paczką przyjaciół przy ognisku, żadnego spania pod gołym niebem, żadnego pocałunku z dziewczyną, żadnych przygód. O to mi chodzi pisząc o uciekającej młodości! Rozumiecie? Chodzi mi o życie z polotem, o odrobinę fantazji w życiu. I proszę nie piszcie, że trzeba dojrzeć, bo to jest nonsens! Jak dojrzeję, czyli według was będę miał 25-30lat, to nie będę miał paczki przyjaciół z którą udam się na ognisko, to już nie będzie to samo, bo choć może kogoś się znajdzie na takie ognisko, ale... młodość już uciekła. Po prostu to nie to samo! Do czego mam dojrzewać? Na co mam czekać? Fobia zabiera nam młodość i nie ma co się oszukiwać tylko spojrzeć prawdzie w twarz i może wreszcie coś spróbować zrobić. Bo jak będziemy sobie mówić: "muszę dojrzeć, jak dojrzeję to..." Nonsens! Bzdury! Z takim myśleniem nigdy nie dojrzejemy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.