Wysłany: Sob 09 Sty, 2010 21:28 Wstydliwość, zastój w życiu.
Nie wiem czy umieszczam to w dobrym dziale, ale skoro zaczęłam, to dokończę.
W gruncie rzeczy nic nie oczekuję, chcę się tylko wyżalić, bo z bezsilności opadają mi już ręce.
Nawet napisanie tego posta wywołuje u mnie stres. Nienawidzę jeździć autobusem, nie wiem co mam wtedy zrobić, gdzie patrzeć, jeśli nie odpowiada mi miejsce, w którym siedzę, to i tak nie jestem w stanie wstać i go zmienić. Podobnie mam z ustępowaniem innym, po prostu schodzę, ale nie umiem kogoś zaczepić i powiedzieć, żeby sobie usiadł.
Gdy idę do szkoły modlę się, żeby ktoś mnie nie zaczepił. Z udzieleniem krótkiej informacji mam problemy, bo gubię wątek i zaczynam o czymś innym, byle odwrócić od całej reszty uwagę. Potrafię prowadzić bezsensowne monologi, chociaż wiem, że są zwyczajnie głupie, ale tak reaguję choćby na moją niewiedzę.
Nie jestem w stanie pójść sama do sklepu. Mam problemy nawet z otwieraniem drzwi, bo boję się, że zamiast popchnąć pociągnę.
Unikam wizyt w bibliotekach, bo uroiłam sobie, że tamte kobiety są ode mnie lepsze. Czuję się dziwnie, gdy lezę pomiędzy regałami i muszę dokonać wyboru.
Podjęcie jakiejkolwiek decyzji jest dla mnie koszmarne.
Nie umiem patrzeć ludziom w oczy. W wakacje nad tym usilnie pracowałam, nawet mi się udało. Jednak teraz w nowej szkole niestety zatraciłam tę umiejętność.
Już nie wiem co mam robić. Nie wiem czy to kwestia kompleksów, czy charakteru, ale jestem żałosna.
Mysle ze to typowe objawy Fobi Spolecznej, ale oczywiscie nie jestem specjalista. Mam jednak prawie identycznie jak ty a mam zdiagnozowana fobie spoleczna . gdybym byl na twoim miejscu porozmawial bym z kims o tym najlepiej z psychologiem. Bedzie Ci owiele latwiej gdy podzielisz sie tym z kims.
pozdrawiam
_________________ "Kotów kat ma oczy zielone
Ja pazurami trzymam się za życia brzeg
Moje dni mam już policzone
Czekam aż świat zazieleni się na śmierć
Chcesz więcej
Chcesz więcej niż ja mogę tobie dać
Piep****ne więcej!
Powiem więcej:
WIĘCEJ NIE MAM
Mam chyba wszystkie objawy które opisałaś i chyba większość z nas takie ma Każdy się czegoś obawia ,nawet ci pozornie odwarzni ,nie okazują tego jednak. Z biegiem czasu nauczysz się z tym żyć. Powodzenia
fobioman
Wiek: 19 Dołączył: 02 Paź 2009 Posty: 68 Skąd: sam nie wiem
Wysłany: Pon 11 Sty, 2010 14:58
Z tym autobusem to mam podobnie,a szczególnie jak jakaś fajna laska się dosiądzie (tak jak dzisiaj np,i jeszcze się uśmiechnęła) Zacząłem jakoś szybciej oddychać i nie wiedziałem w którą stronę mam patrzeć,cały czas myślałem tylko jak powiedzieć "przepraszam" przed wysiadką....totalna porażka -.-,miejsce również zmieniam niechętnie.Co do reszty objawów przez Ciebie przedstawionych,to raczej nie mam,ale nie każdy musi mieć takie same.Są fobicy którzy nie mają z czymś takim problemu,ale z innymi czynnościami które dla nas są banalne mogą mieć.Nie myśl w ten sposób że jesteś żałosna,bo nie jesteś,to nie Twoja wina że tak masz,nad tym nie można panować,ale zwalczać owszem,a najlepszym sposobem na to jest wychodzenie na przeciw problemom.Wtedy zobaczysz że nie taki wilk straszny jak go malują.
_________________ "przynależność do skrajnie chorego społeczeństwa,nie jest miarą zdrowia"
plamka123
Wiek: 25 Dołączyła: 21 Sie 2009 Posty: 2083 Skąd: z piekła rodu :P
cały czas myślałem tylko jak powiedzieć "przepraszam" przed wysiadką....totalna porażka
przez wiele wiele lat miałam problem z tym słowem w autobusie i tez tak miała ze zanim wysiadłam zastanawiałam się jak to powiedzieć strasznie się wtedy męczyłam ,albo ciągle się bałam ze nie przecisnę się przez ten tłum do drzwi,jakie ja stresy przezywałam wtedy ,albo ze się nie utrzymam i się przewrócę porażka zgadzam się porażka na szczęście mi przeszło a zaczęłam od siedzeń tych poczwórnych tych co się tyłem jedzie , prosto w ludzi patrzyłam. I przeszło mi no może nie lubię siedzieć na tych poczwórnych pewien dyskomfort ale jak mam wolne to siadam
już nie mam tam jakiejś paranoi.Nie mam problemu z powiedzeniem przepraszam,z przeciśnięciem się i w ogóle. Fakt ze jednak pewien niesmak pozostał a z moja obecna chora jazda autobusem jest nie przyjemna bo mi się dostaje.Ja doskonale to rozumie przeżywałam to.
Tak jak z otwieraniem drzwi od razu miałam wizje że nie będę potrafiła rozmawiać,odpowiedzieć zapytać że ktoś na mnie spojrzy.Z pójściem do jakiegokolwiek sklepu bałam się że ona o coś mnie zapyta i ja nie będę wiedziała co powiedzieć jaki makaron jakie przyprawy co i jak a najgorsze to ze nie będę potrafiła zapłacić , że nie będę wiedziała ile czy dobrze przeliczę istna paranoja.Kiedyś to wszystko wydawało się takie trudne i do nie przeskoczenia , to wszystko było takie skomplikowane.A teraz sama się do siebie śmieje ze to wszystko tak na prawdę jest proste jak barszcz.
_________________ Który z panów chciałby zostac moim przyjacielem od serca od spraw duchowych ?
Plamka123 cieszę się, że sobie jakoś radzisz. Trzeba rzeczywiście przeszkody jakie są na drodze pokonywać, tylko tak możemy się tego nauczyć. Trudnościom trzeba stawić czoła. Wiem, że to nie takie proste, też mam z tym ogromny problem, ale próbuję załatwiać jak najwięcej spraw, aby się tego nauczyć.
Tez sie tak strasznie stresuje w autobusie czy gdziekolwiek gdy mam sie odezwac Ale tu nawet nie chodzi o rozmowe a o to co musze zrobic, tak jak wy piszecie, przesiasc sie na inne miejsce to dla mnie prawie nie mozliwe, kiedys w sumie calkiem nie dawno jechalem autobusem i slonce dawalo mi po oczach wiec chcialem sie przesiasc tam gdzie bylo ciemniej, w busie byly jeszcze 2 inne osoby i sie wstydzielm wstac i zrobic kilka krokow
_________________ Wiesz, że miało być inaczej mimo to nic się nie zmienia
(To ta ziemia każe nam mieć marzenia)
Mieliśmy chłonąć to, o co walczyły pokolenia
Stojąc naprzeciwko świata miała nie łapać nas trema
też tak mam... nie potrafie sie ruszyć ani nic...
już nawet autobusami nie moge jeździć Ci wszyscy ludzie, którzy sie tak na mnie gapili i ten tłum echh
_________________ `własna nieśmiałość zabija mnie...
łapie w swe sidła...
wykańcza powoli...
ból zadaje, jad wstrzykuje, nikt mnie nie uratuje...`
też tak mam jak Wy tylko ja jeszcze jakieś durne miny robię do siebie. nie mogę zapanować nad mimiką, ale także nie panuję nad tym jak idę! koszmar!
Magdalenka_84
Wiek: 27 Dołączyła: 02 Lut 2010 Posty: 36 Skąd: duże miasto
Wysłany: Sro 17 Lut, 2010 00:41
Hmm... Ja może nie mam aż tak wielkiego stresu z tymi środkami komunikacji , ale również odczuwam lęk, np przed przesiadką, kombinuje, żeby siedziec blisko drzwi, by nie musieć przebijać się przez tłum do wyjścia. I jak gdzieś zagrzeję miejsce, to trzymam się go raczej, chociaż aż tak bardzo nie boję się go zmienić ( w tramwaju najczęściej wybieram to siedzenie na samym przodzie, w "kącie", tak, żeby wszyscy ludzie byli "za mną" a nikt przede mną. W zimie wtedy czapka z daszkiem prawie na oczy, najlepiej mp3 i udawanie, że mnie tam nie ma )
Hmmm, to chyba są typowe objawy, tylko się zdziwiłem że można tak bardzo się tym przejmować
Nie mam takich problemów, jestem nieśmiały, ale robię co się da by nie odróżniać się jakoś szczególnie (konformizm?).
Myślę, że w takiej chwili powinnaś się zastanowić czy zależy ci bardziej na tym jak cie widzą, czy jaka chcesz być.
Gdzie patrzę jak jadę pociągiem? Byle gdzie, za okno na mijane drzewa czy na inną pierdółkę oby tylko się nie zamyślić i wysiąść na właściwej stacji , często się zamyślam nad głupimi rzeczami ehhh
Nudze się w pociągu to wyjmuję mp3 a tu ups, słuchawki zostawione bóg wie gdzie, puszczam z głośniczka (H. Metal, Rock, Punk i te klimaty), nie puszczam najgłośniej jak się da, puszczam ją dla siebie a czy ktoś ją usłyszy... jest mi to obojętne
Brak ci chyba najbardziej pewności siebie, słaby zemnie psycholog czy jaki tam "fachowiec", który mógłby ci pomóc, ale to są przykłady z życia wzięte.
Czemu na forum to piszesz "na luzie"? bo jesteś w grupie osób, które mają podobne problemy i cie rozumieją. Może porozmawiaj o tym ze znajomą, znajomym bądź kimś innym bliskim
Faktycznie muzyka bardzo pomaga zawsze zabieram ze sobą słuchawki jak jadę autobusem a jak zapomnę to czegoś mi brakuje tak sie przyzwyczaiłam a Nirvana jest boska <3 też nie przepadam za komunikacją miejską ale musiałam się przyzwyczaić bo szkołę mam w innym mieście i codzienne dojazdy nie jest to przyjemne szczególnie kiedy jest upał i pełno ludzi w PKSie wtedy to nie idzie wytrzymać leje się z człowieka istna masakra...no ale cóż po pewnym czasie się przyzwyczaiłam najgorzej było na początku bo takie tłumy ludzi i upchani w tym autobusie nie było jak się poruszyć. A z patrzeniem ludziom w oczy też mam problem faktycznie to chyba jakieś kompleksy to sprawiają...
Wstyd to najgorsze co może być...wydaje mi się że każde słowo wypowiedziane przez mnie brzmi idiotycznie nie jestem jakaś głupia czy coś czytam książki i w ogóle ale mam takie poczucie niższości i wolę się nie odzywać
Ostatnio zmieniony przez Agnieszka92 Sob 23 Kwi, 2011 14:28, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 23 Dołączył: 12 Mar 2011 Posty: 162 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Nie 24 Kwi, 2011 19:33
ehh też dojeżdżam do szkoły i tak samo bez muzyki nie widziałbym co robić, pozwala to "odciąć" się od miejsca gdzie akurat jestem. To taki "umysłowy azyl", w którym nic mi nie przeszkadza i mogę rozmyślać o wszystkim,
Co do patrzenia ludziom w oczy o dziwo mam odwrotnie, patrzę ludziom w oczy i czekam ,aż się sami odwrócą, robię tak bo nie chce w ten sposób pokazać swojej słabości
Podjęcie jakiejkolwiek decyzji jest dla mnie koszmarne.
Też mam trudności z podejmowaniem decyzji, zawsze długo muszę się namyślac i zastanawiac zanim cos postanowię, ale to chyba nie jest objawą fobii.
A co do autobusów to też nie mam odwagi zmieniac miejsc, ani ustępowac miejsc innym. A stresuję sie najbardziej czy zdążę wysiąsc, czy kierowaca zauważy że chcę wysiąśc, ale tak to atobusy nie stanowią mi większego problemu.
mam to samo - i strzelam że panna "koronkapam" ma osobowość typu 1 - perfekcjonistka lub łagodniej idealistka (Ennagram)
Trzeba to przezwyciężyć wręcz na siłe - ja mam taki problem - że im więcej ludzi tym bardziej ja sie denerwuje - a jeszcze gorzej jak się masa ludzi na mnie gapi (no bo nie wiadomo co oni sobie o mnie myślą - a ja od razu - czarny scenariusz)
ad. przezwycięzenia - poprostu np. siedząc w autobusie zacznij sie przez chwile rozglądać po nim - obejmij cały autobus oczami - oswój sie z nim - a zobaczysz - od razu Ci ulży.
Ja np. znalazłem pewne miejsce u mnie na miescie w galerii - że jak przechodzisz korytarzem to nagle z prawej strony zwrócone są na ciebie dziesiątki oczu - (KFC)
no i raz sie wkurzyłem i specjalnie sie przeszedłem tędy i perfidnie sie na nich gapiłem idąc - i po kłopocie.
Bo chodzi głównie o to że jeżeli coś się ludziom w Tobie nie podoba to jest tylko i wyłącznie ich problem nie Twój.
_________________ "Ty robisz sensacje a ja,
Mam już dosyć, nie rozumiesz co mówię??
Obraz budujesz na domysłach.
Mówisz jaki jestem a nic nie wiesz o mnie,
Dziwisz się? To już za daleko zaszło."
Eldo
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.