Wysłany: Nie 17 Kwi, 2011 23:37 Ty nieśmiała? No co ty!
Kiedy już to się zdarza - a zdarza się rzadko - że komuś zaufam, to mogę opowiedzieć mu o tym, jak jest mi niefajnie z moją nieśmiałością. Najczęstszą reakcją, jaką spotykam, jest niedowierzanie. "Ty nieśmiała? No co ty!". A przecież nawet pisząc tego posta, płaczę ze wstydu.
Bo ja nie jestem z tych osób, które się nie odzywają, nie mają znajomych, nie wychodzą z domu. Wręcz przeciwnie. Mam grupkę przyjaciół, mniej lub bardziej oddanych, regularnie biegam po Szczecinie na sesje fotograficzne, zagaduję do nieznajomych na ulicy. Głośno się śmieję, wygłupiam się i śpiewam. Robię to poniekąd wbrew sobie, najchętniej ukryłabym się pod kocem we własnym pokoju i stamtąd nie wychodziła. W środku jestem małą, przerażoną dziewczynką pod tablicą na matematyce, często po takim bojowym dniu zamykam się w łazience, odkręcam wodę i płaczę. Potem wycieram twarz, wychodzę na zewnątrz i nawet przed domownikami gram swoją rolę.
Nienawidzę siebie za to pozerstwo, ale inaczej nie potrafię. Boję się pomyśleć, kim ja tak naprawdę jestem. Czy ja sobie tej nieśmiałości...nie wmawiam. Nie wiem już, która moja twarz jest bardziej prawdziwa.
_________________ ...Mam w sobie żywioł
Wodę w ustach
Ogień w wątrobie
W bucie piach
Na pocieszenie moge napisac ze nie jedna osoba z tego forum wiele by dala za chocby udawane zycie towarzyskie. Co do Twojego przypadku to poczytaj o DDA i DDD moze znajdziesz jakies podobienstwa u siebie. Ludzie z tym syndromem czesto pomimo bycia doroslym czuja sie jak dzieci. Ja tez na to cierpie i pomimo ze mam 22lata czuje sie na 15
Pewnie, że znajdę podobieństwa, bo sama do tej 'branży' należę. I nie ma czego mi zazdrościć, bo to naprawdę koszmar. A ludzie wcale nie postrzegają cię lepiej, bo raz, że nie każdy lubi społecznych 'wesołków', a dwa, że mimo wszystko nie zawsze jestem perfekcyjną aktorką.
_________________ ...Mam w sobie żywioł
Wodę w ustach
Ogień w wątrobie
W bucie piach
Mam podobnie. W środowisku szkolnym zgrywam pewnego siebie, wyluzowanego i dowcipnego. Poza szkołą prawie że nie wychodzę z domu, nie mam życia towarzyskiego. Pozerstwo daje mi:
a)jako-takie zabezpieczenie przed atakami, prawdziwymi lub urojonymi.
b)jako-tako zwiększa poczucie własnej wartości (właściwie odkryłem, że zwiększanie poczucia własnej wartości jest ostatnio moim jedynym celem)
c)wprowadza mnie w stan lekkiej euforii, pozwala mózgowi wejść na większe obroty. Bez pozerstwa popadłbym w depresję.
Kiedy już to się zdarza - a zdarza się rzadko - że komuś zaufam, to mogę opowiedzieć mu o tym, jak jest mi niefajnie z moją nieśmiałością. Najczęstszą reakcją, jaką spotykam, jest niedowierzanie. "Ty nieśmiała? No co ty!"
U mnie jest bardzo podobnie. Bardzo.
Gdy otaczają mnie znajomi których znam od lat albo przynajmniej ludzie z klasy, zachowuję się całkiem swobodnie. Odzywam się, wygłupiam itd. W sumie nie dziwię się, że ciężko byłoby im uwierzyć, że mam problem z nieśmiałością.
Ale:
Cytat:
Poza szkołą prawie że nie wychodzę z domu, nie mam życia towarzyskiego
Niestety, szczera prawda. Nie mam odwagi by kogoś zaprosić albo gdzieś się wkręcić. Ludzie tez mnie nigdzie nie wyciągają, bo jakoś utarło się, że ja to zawsze ta, która tylko siedzi w domu. Bardzo chciałabym to zmienić, ale boję się niepowodzenia. Na przykład, że będę się źle bawić, przesiedzę wieczór w kącie, marząc tylko o ucieczce do swojego pokoju.
Takie szkolne ,,pozerstwo" daje mi tyle, że nie zamykam się całkowicie w sobie i mam kontakt z ludźmi, przez co mogę jakoś funkcjonować.
Wiek: 23 Dołączył: 12 Mar 2011 Posty: 162 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pon 25 Kwi, 2011 21:47
Neurotyk91 napisał/a:
Mam podobnie. W środowisku szkolnym zgrywam pewnego siebie, wyluzowanego i dowcipnego. Poza szkołą prawie że nie wychodzę z domu, nie mam życia towarzyskiego.
ehh skąd ja to znam ... gdybym powiedział w szkole, że jestem nieśmiały zostałbym wyśmiany, poklepany po plecach i usłyszałbym: "to było dobre .. ahahahah"
z jednej strony chciałbym się wyrwać, zerwać te kajdany nieśmiałości, wyjść z domu i normalnie rozmawiać z ludźmi, ale boję się odtrącenia, tego że zostanę wyśmiany ? zrównany z ziemią? Ci, którzy piszą, żeby się nie przejmować; raczej nie znają tego problemu, dla nich to proste - nie ten to inny się mną zainteresuje, dla mnie byłaby to tragedia, po której kilka dni chodziłbym zdołowany.
Też tak mam Podejrzewam, że nie mam nieśmiałości pogłębionej tak mocno jak większość tego forum, natomiast na pewno jestem bardziej nieśmiały niż się wydaje moim znajomym. To działa mniej więcej w ten sposób, że skoro stwierdzam, że jestem trochę nieśmiały, to postanawiam być bardzo śmiały, dla odwrócenia rzeczywistego stanu. Niestety, albo stety, udaje mi się to
A ja myślę że właśnie niektórzy w otoczeniu uznają mnie za osobę nieśmiałą ... właśnie, *tylko* nieśmiałą, nie sądzę żeby ktokolwiek przypuszczał że mam fobię, i nie tyle się tremuję ile po prostu boję jak diabli
Salamandra napisał/a:
Na przykład, że będę się źle bawić, przesiedzę wieczór w kącie, marząc tylko o ucieczce do swojego pokoju.
A to akurat nie problem, jeśli będziesz się źle bawić, to możesz naprawdę wyjść i wrócić do swojego pokoju
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
Ostatnio gadałem sobie z mamą i zeszliśmy na jakiś temat po którym ona powiedziała: Ale przecież Ty nie przejmujesz się opinią innych..
Heh gdyby znała moją prawdziwa twarz..
Ale to zdanie dało mi sporo do myślenia, bo nigdy jakoś specjalnie nie udawałem pewnego siebie itd. a mimo wszytko robię to nieświadomie.
_________________ Może wiem najlepiej dlaczego tylko człowiek potrafi się śmiać: tylko on cierpi tak bardzo, że musiał wynaleźć coś takiego jak śmiech.
Co do rodziców, to oni często mają wyrobioną opinię na nasz temat, której nie dadzą sobie za wszystkie diabły wybić z głowy...Ja już zrezygnowałam z 'owocnych' rozmów z ojcem, czuję się po nich tylko jeszcze większym śmieciem niż normalnie
_________________ ...Mam w sobie żywioł
Wodę w ustach
Ogień w wątrobie
W bucie piach
A to prawda, że każdy ma wyrobioną opinię na jakiś temat. Niestety nie komunikujemy się z ludźmi tylko z naszymi wyobrażeniami na temat danej osoby..
_________________ Może wiem najlepiej dlaczego tylko człowiek potrafi się śmiać: tylko on cierpi tak bardzo, że musiał wynaleźć coś takiego jak śmiech.
ambientna a nie możesz po prostu tego gadania olać?
mateo90 masz racje - właśnie tego brakuje - byłoby łatwiej gdyby ludzie zmienili nastwienie - między innymi ja bym się nie zadręczał
no ale ja sobie mogę pogadać...
_________________ "Ty robisz sensacje a ja,
Mam już dosyć, nie rozumiesz co mówię??
Obraz budujesz na domysłach.
Mówisz jaki jestem a nic nie wiesz o mnie,
Dziwisz się? To już za daleko zaszło."
Eldo
Zupełnie jakbym czytała o sobie. Niestety nie potrafię swojego zachowania wytłumaczyć , bo moja rodzina jest w sumie normalna. Kochającą matka, może aż za bardzo, cały czas martwi się, żeby nic złego mi się stało, wspiera, rozmawia, próbuje zrozumieć (z marnym skutkiem, bo nie rozumie, lecz raczej 'toleruje' moje dziwactwa), choć jest zbyt znerwicowana moim zdaniem. Tato- rzeczowy i odpowiedzialny i twardo stąpający po ziemi. Nie dogadują się, takie jakby niedobrane małżeństwo na zasadzie kontrastów, ale wielkich sporów nie ma i ich problemy nie odbijają się an dzieciach. Dziadkowie byli alkoholicy - jeden niedoszły samobójca, drugi- awanturnik, ale już jest wszystko w porządku od kilku lat. Tak więc nie mogę znaleźć przyczyny dla swojego postępowania.
Jestem nieśmiała, niepewna czegokolwiek, niezdecydowana, ciągle chodzę w masce, która załącza się automatycznie w towarzystwie.
Według innych - wesoła, przebojowa, zabawna etc, etc,
W rzeczywistości - nie mogę doczekać się momentu aż zamknę wieczorem drzwi do pokoju, wypłaczę się za cały udawany dzień i zatracę w świat książek, filmów lub własnych fantazji. Albo po prostu posiedzę i pogapię się przez okno, posłucham odgłosów nocnych zwierzaków, nietoperze sobie latają w jakby zagajniku naprzeciwko i teraz wiosną zupełnie pulsuje przyroda dzikim życiem, ale ja nie o tym...
Po prostu mam wrażenie, że moje towarzystwo może się komuś nudzić, nie podobać, męczyć i dlatego nie spotykam się z nikim, gdy nie muszę, lub, gdy ktoś mnie nie zaprosi/namów, Straciłam przez to sporo osób, które mogły być moimi przyjaciółmi. Nie chce nikomu "głowy zawracać" i dlatego nie wychodzę do ludzi z własnej inicjatywy, a niektórzy odczytują to za ignorowanie i zaczynają mieć mnie gdzieś. Osoby, które jeszcze rok temu powtarzały szczerze, że "nie wyobrażają sobie tego wieczora beze mnie" teraz milczą jak zaklęci a i ja nie zagadnę, bo nie lubię się narzucać, truć komuś, męczyć swoją obecnością. Nie zniosłabym, gdyby ktoś musiał udawać, że mu ze mną dobrze.
Próbuję jakoś to przezwyciężać, czasem zastanawiam się czy ojciec, który lubi święty spokój i nie znosi, gdy ktoś śmie mu przeszkadzać czy odwiedzić w oazie -domu nie zaszczepił we mnie przekonania, że wszyscy ludzie nie lubią, gdy im się "głowę zawraca" , doszłam do tego dopiero niedawno, ale ciężko sie przestawić, tym bardziej, że od pewnego czasu zupełnie nic mi się nie chce, w towarzystwie czuje się źle, chce wrócić do mojej samotni, a w samotni marzę o prawdziwej przyjaźni i miłości... cóż. I tak mi źle i tak niedobrze, i tego nie mogę zrozumiec już... co jest nie tak?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.