Fobia spoleczna, socjofobia, chorobliwa niesmialosc, zaburzenia lękowe, fobie, lek towarzyski, fobia socjalna, lek spoleczny, nerwica spoleczna, depresja, samotnosc, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowosc unikajaca, zaburzenia osobowosci, fobia forum, forum dyskusyjne Fobia społeczna
Fobia społeczna, socjofobia, chorobliwa nieśmiałość, zaburzenia lękowe, fobie, lęk towarzyski, fobia socjalna, lęk społeczny, nerwica społeczna, depresja, samotność, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowość unikająca, zaburzenia osobowości, fobia forum, forum fobia, fobia społeczna forum dyskusyjne

DownloadDownload SzukajSzukaj UżytkownicyUżytkownicy GrupyGrupy  Chat
 blogBlog   Mapa GoogleMapa Google FAQ FAQ RejestracjaRejestracja ZalogujZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Ty nieśmiała? No co ty!
Autor Wiadomość
ambientna 


Wiek: 101
Dołączyła: 17 Kwi 2011
Posty: 274
Skąd: Szczecin
Wysłany: Nie 17 Kwi, 2011 23:37   Ty nieśmiała? No co ty!

Kiedy już to się zdarza - a zdarza się rzadko - że komuś zaufam, to mogę opowiedzieć mu o tym, jak jest mi niefajnie z moją nieśmiałością. Najczęstszą reakcją, jaką spotykam, jest niedowierzanie. "Ty nieśmiała? No co ty!". A przecież nawet pisząc tego posta, płaczę ze wstydu.
Bo ja nie jestem z tych osób, które się nie odzywają, nie mają znajomych, nie wychodzą z domu. Wręcz przeciwnie. Mam grupkę przyjaciół, mniej lub bardziej oddanych, regularnie biegam po Szczecinie na sesje fotograficzne, zagaduję do nieznajomych na ulicy. Głośno się śmieję, wygłupiam się i śpiewam. Robię to poniekąd wbrew sobie, najchętniej ukryłabym się pod kocem we własnym pokoju i stamtąd nie wychodziła. W środku jestem małą, przerażoną dziewczynką pod tablicą na matematyce, często po takim bojowym dniu zamykam się w łazience, odkręcam wodę i płaczę. Potem wycieram twarz, wychodzę na zewnątrz i nawet przed domownikami gram swoją rolę.
Nienawidzę siebie za to pozerstwo, ale inaczej nie potrafię. Boję się pomyśleć, kim ja tak naprawdę jestem. Czy ja sobie tej nieśmiałości...nie wmawiam. Nie wiem już, która moja twarz jest bardziej prawdziwa.
_________________
...Mam w sobie żywioł
Wodę w ustach
Ogień w wątrobie
W bucie piach

jestem chora na wszystko, kochany
 
     
zamul22 


Wiek: 24
Dołączył: 27 Sty 2010
Posty: 388
Wysłany: Pon 18 Kwi, 2011 00:57   

Na pocieszenie moge napisac ze nie jedna osoba z tego forum wiele by dala za chocby udawane zycie towarzyskie. Co do Twojego przypadku to poczytaj o DDA i DDD moze znajdziesz jakies podobienstwa u siebie. Ludzie z tym syndromem czesto pomimo bycia doroslym czuja sie jak dzieci. Ja tez na to cierpie i pomimo ze mam 22lata czuje sie na 15
 
     
ambientna 


Wiek: 101
Dołączyła: 17 Kwi 2011
Posty: 274
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 18 Kwi, 2011 10:37   

Pewnie, że znajdę podobieństwa, bo sama do tej 'branży' należę. I nie ma czego mi zazdrościć, bo to naprawdę koszmar. A ludzie wcale nie postrzegają cię lepiej, bo raz, że nie każdy lubi społecznych 'wesołków', a dwa, że mimo wszystko nie zawsze jestem perfekcyjną aktorką.
_________________
...Mam w sobie żywioł
Wodę w ustach
Ogień w wątrobie
W bucie piach

jestem chora na wszystko, kochany
 
     
Neurotyk91 


Wiek: 21
Dołączył: 24 Lut 2011
Posty: 279
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 18 Kwi, 2011 13:29   

Mam podobnie. W środowisku szkolnym zgrywam pewnego siebie, wyluzowanego i dowcipnego. Poza szkołą prawie że nie wychodzę z domu, nie mam życia towarzyskiego. Pozerstwo daje mi:
a)jako-takie zabezpieczenie przed atakami, prawdziwymi lub urojonymi.
b)jako-tako zwiększa poczucie własnej wartości (właściwie odkryłem, że zwiększanie poczucia własnej wartości jest ostatnio moim jedynym celem)
c)wprowadza mnie w stan lekkiej euforii, pozwala mózgowi wejść na większe obroty. Bez pozerstwa popadłbym w depresję.
 
 
     
ambientna 


Wiek: 101
Dołączyła: 17 Kwi 2011
Posty: 274
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 18 Kwi, 2011 14:03   

Neurotyk91, ja i z pozerstwem mam przewlekłą depresję. Co daje pozerstwo? W sumie względny spokój i poczucie normalności.
_________________
...Mam w sobie żywioł
Wodę w ustach
Ogień w wątrobie
W bucie piach

jestem chora na wszystko, kochany
 
     
Salamandra 


Wiek: 18
Dołączyła: 14 Gru 2010
Posty: 47
Wysłany: Pon 25 Kwi, 2011 21:35   

Cytat:
Kiedy już to się zdarza - a zdarza się rzadko - że komuś zaufam, to mogę opowiedzieć mu o tym, jak jest mi niefajnie z moją nieśmiałością. Najczęstszą reakcją, jaką spotykam, jest niedowierzanie. "Ty nieśmiała? No co ty!"

U mnie jest bardzo podobnie. Bardzo.
Gdy otaczają mnie znajomi których znam od lat albo przynajmniej ludzie z klasy, zachowuję się całkiem swobodnie. Odzywam się, wygłupiam itd. W sumie nie dziwię się, że ciężko byłoby im uwierzyć, że mam problem z nieśmiałością.
Ale:
Cytat:
Poza szkołą prawie że nie wychodzę z domu, nie mam życia towarzyskiego

Niestety, szczera prawda. Nie mam odwagi by kogoś zaprosić albo gdzieś się wkręcić. Ludzie tez mnie nigdzie nie wyciągają, bo jakoś utarło się, że ja to zawsze ta, która tylko siedzi w domu. Bardzo chciałabym to zmienić, ale boję się niepowodzenia. Na przykład, że będę się źle bawić, przesiedzę wieczór w kącie, marząc tylko o ucieczce do swojego pokoju.

Takie szkolne ,,pozerstwo" daje mi tyle, że nie zamykam się całkowicie w sobie i mam kontakt z ludźmi, przez co mogę jakoś funkcjonować.
 
     
aloneinthedark 


Wiek: 23
Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 162
Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pon 25 Kwi, 2011 21:47   

Neurotyk91 napisał/a:
Mam podobnie. W środowisku szkolnym zgrywam pewnego siebie, wyluzowanego i dowcipnego. Poza szkołą prawie że nie wychodzę z domu, nie mam życia towarzyskiego.



ehh skąd ja to znam ... gdybym powiedział w szkole, że jestem nieśmiały zostałbym wyśmiany, poklepany po plecach i usłyszałbym: "to było dobre .. ahahahah"

z jednej strony chciałbym się wyrwać, zerwać te kajdany nieśmiałości, wyjść z domu i normalnie rozmawiać z ludźmi, ale boję się odtrącenia, tego że zostanę wyśmiany ? zrównany z ziemią? Ci, którzy piszą, żeby się nie przejmować; raczej nie znają tego problemu, dla nich to proste - nie ten to inny się mną zainteresuje, dla mnie byłaby to tragedia, po której kilka dni chodziłbym zdołowany.
 
     
Pan Sherlock H. 


Wiek: 19
Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 178
Wysłany: Wto 26 Kwi, 2011 04:48   

Też tak mam :) Podejrzewam, że nie mam nieśmiałości pogłębionej tak mocno jak większość tego forum, natomiast na pewno jestem bardziej nieśmiały niż się wydaje moim znajomym. To działa mniej więcej w ten sposób, że skoro stwierdzam, że jestem trochę nieśmiały, to postanawiam być bardzo śmiały, dla odwrócenia rzeczywistego stanu. Niestety, albo stety, udaje mi się to ;)
 
     
marcin 

Wiek: 20
Dołączył: 11 Gru 2008
Posty: 696
Skąd: opolskie
Wysłany: Wto 26 Kwi, 2011 10:39   

jak wyżej :-/
 
     
drevash 
kto to se jaja robi?


Wiek: 21
Dołączył: 28 Wrz 2010
Posty: 1521
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: Czw 28 Kwi, 2011 04:07   

A ja myślę że właśnie niektórzy w otoczeniu uznają mnie za osobę nieśmiałą ... właśnie, *tylko* nieśmiałą, nie sądzę żeby ktokolwiek przypuszczał że mam fobię, i nie tyle się tremuję ile po prostu boję jak diabli :roll:

Salamandra napisał/a:
Na przykład, że będę się źle bawić, przesiedzę wieczór w kącie, marząc tylko o ucieczce do swojego pokoju.

A to akurat nie problem, jeśli będziesz się źle bawić, to możesz naprawdę wyjść i wrócić do swojego pokoju ;-)
_________________
Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere
[Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
 
 
     
mateo90 


Wiek: 22
Dołączył: 29 Lip 2010
Posty: 333
Skąd: Myszków
Wysłany: Czw 28 Kwi, 2011 17:05   

Ostatnio gadałem sobie z mamą i zeszliśmy na jakiś temat po którym ona powiedziała: Ale przecież Ty nie przejmujesz się opinią innych..

Heh gdyby znała moją prawdziwa twarz..

Ale to zdanie dało mi sporo do myślenia, bo nigdy jakoś specjalnie nie udawałem pewnego siebie itd. a mimo wszytko robię to nieświadomie.
_________________
Może wiem najlepiej dlaczego tylko człowiek potrafi się śmiać: tylko on cierpi tak bardzo, że musiał wynaleźć coś takiego jak śmiech.

— Fryderyk Nietzsche
 
 
     
ambientna 


Wiek: 101
Dołączyła: 17 Kwi 2011
Posty: 274
Skąd: Szczecin
Wysłany: Czw 28 Kwi, 2011 19:46   

Co do rodziców, to oni często mają wyrobioną opinię na nasz temat, której nie dadzą sobie za wszystkie diabły wybić z głowy...Ja już zrezygnowałam z 'owocnych' rozmów z ojcem, czuję się po nich tylko jeszcze większym śmieciem niż normalnie :-?
_________________
...Mam w sobie żywioł
Wodę w ustach
Ogień w wątrobie
W bucie piach

jestem chora na wszystko, kochany
 
     
mateo90 


Wiek: 22
Dołączył: 29 Lip 2010
Posty: 333
Skąd: Myszków
Wysłany: Pią 29 Kwi, 2011 23:29   

Oj, to tylko mogę współczuć.

A to prawda, że każdy ma wyrobioną opinię na jakiś temat. Niestety nie komunikujemy się z ludźmi tylko z naszymi wyobrażeniami na temat danej osoby..
_________________
Może wiem najlepiej dlaczego tylko człowiek potrafi się śmiać: tylko on cierpi tak bardzo, że musiał wynaleźć coś takiego jak śmiech.

— Fryderyk Nietzsche
 
 
     
matthew 


Wiek: 19
Dołączył: 25 Kwi 2011
Posty: 91
Skąd: nie mam pojęcia
Ostrzeżeń:
 4/3/4
Wysłany: Sob 30 Kwi, 2011 19:00   

ambientna a nie możesz po prostu tego gadania olać?
mateo90 masz racje - właśnie tego brakuje - byłoby łatwiej gdyby ludzie zmienili nastwienie - między innymi ja bym się nie zadręczał

no ale ja sobie mogę pogadać...
_________________
"Ty robisz sensacje a ja,
Mam już dosyć, nie rozumiesz co mówię??
Obraz budujesz na domysłach.
Mówisz jaki jestem a nic nie wiesz o mnie,
Dziwisz się? To już za daleko zaszło."
Eldo
 
 
     
nothing 


Wiek: 21
Dołączyła: 23 Maj 2011
Posty: 20
Wysłany: Pon 23 Maj, 2011 22:22   

Zupełnie jakbym czytała o sobie. :-/ Niestety nie potrafię swojego zachowania wytłumaczyć , bo moja rodzina jest w sumie normalna. Kochającą matka, może aż za bardzo, cały czas martwi się, żeby nic złego mi się stało, wspiera, rozmawia, próbuje zrozumieć (z marnym skutkiem, bo nie rozumie, lecz raczej 'toleruje' moje dziwactwa), choć jest zbyt znerwicowana moim zdaniem. Tato- rzeczowy i odpowiedzialny i twardo stąpający po ziemi. Nie dogadują się, takie jakby niedobrane małżeństwo na zasadzie kontrastów, ale wielkich sporów nie ma i ich problemy nie odbijają się an dzieciach. Dziadkowie byli alkoholicy - jeden niedoszły samobójca, drugi- awanturnik, ale już jest wszystko w porządku od kilku lat. Tak więc nie mogę znaleźć przyczyny dla swojego postępowania.
Jestem nieśmiała, niepewna czegokolwiek, niezdecydowana, ciągle chodzę w masce, która załącza się automatycznie w towarzystwie.
Według innych - wesoła, przebojowa, zabawna etc, etc,
W rzeczywistości - nie mogę doczekać się momentu aż zamknę wieczorem drzwi do pokoju, wypłaczę się za cały udawany dzień i zatracę w świat książek, filmów lub własnych fantazji. Albo po prostu posiedzę i pogapię się przez okno, posłucham odgłosów nocnych zwierzaków, nietoperze sobie latają w jakby zagajniku naprzeciwko i teraz wiosną zupełnie pulsuje przyroda dzikim życiem, ale ja nie o tym...

Po prostu mam wrażenie, że moje towarzystwo może się komuś nudzić, nie podobać, męczyć i dlatego nie spotykam się z nikim, gdy nie muszę, lub, gdy ktoś mnie nie zaprosi/namów, Straciłam przez to sporo osób, które mogły być moimi przyjaciółmi. Nie chce nikomu "głowy zawracać" i dlatego nie wychodzę do ludzi z własnej inicjatywy, a niektórzy odczytują to za ignorowanie i zaczynają mieć mnie gdzieś. Osoby, które jeszcze rok temu powtarzały szczerze, że "nie wyobrażają sobie tego wieczora beze mnie" teraz milczą jak zaklęci a i ja nie zagadnę, bo nie lubię się narzucać, truć komuś, męczyć swoją obecnością. Nie zniosłabym, gdyby ktoś musiał udawać, że mu ze mną dobrze. :-/
Próbuję jakoś to przezwyciężać, czasem zastanawiam się czy ojciec, który lubi święty spokój i nie znosi, gdy ktoś śmie mu przeszkadzać czy odwiedzić w oazie -domu nie zaszczepił we mnie przekonania, że wszyscy ludzie nie lubią, gdy im się "głowę zawraca" , doszłam do tego dopiero niedawno, ale ciężko sie przestawić, tym bardziej, że od pewnego czasu zupełnie nic mi się nie chce, w towarzystwie czuje się źle, chce wrócić do mojej samotni, a w samotni marzę o prawdziwej przyjaźni i miłości... cóż. I tak mi źle i tak niedobrze, i tego nie mogę zrozumiec już... co jest nie tak?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



fobiaspoleczna.info © 2008 - 2012 - All Rights Reserved
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Forum Mapa Forum XML RSS


Gry Download



Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.