Wiek: 22 Dołączyła: 01 Sie 2009 Posty: 635 Skąd: Śląsk
Wysłany: Nie 13 Lis, 2011 16:37
antyk napisał/a:
Nie tańczyłem, nie tańczę, nie będę tańczył, bo nie umiem i nie chcę umieć wykonywać tych beznadziejnych ruchów przy często beznadziejnej muzyce. Dobrze mi z tym Każdemu kto by chciał to we mnie zmienić grzecznie podziękuję kopniakiem w d.
Ło matulu jak mi się ten post podoba
Podpisuję się pod tym bez żadnego "ale".
Zanim zaczniemy uczyć się tańczyć, czy to samemu czy to z kimś innym w pierwszej kolejności powinniśmy zrobić porządek ze swoimi przekonaniami i emocjami odnośnie tańca.
Jest to pierwszy krok, kiedy już uwolnimy się od wszelkich myśli i uczuć na temat tańca i tego co o sobie myślimy to wtedy ze spokojem możemy się zacząć uczyć tańczyć. Jeżeli nie chcemy się uczyć tańczyć to nie ma sprawy idziemy na parkiet i się bawimy. Bawimy się w spokoju i radości ponieważ nie ma już w nas negatywnych emocji i strachu przed tym co powiedzą inni. Jesteśmy wolni od opinii innych osób, ale zanim to nastąpi trzeba zrobić porządek z tym co utrzymujemy w swojej głowie.
_________________ Jeśli myślisz, że możesz coś zrobić ... to masz rację! Jeśli myślisz, że nie dasz rady... to też masz rację.
Mój kolega zapytany kiedyś jak on to robi, że tak świetnie tańczy odpowiedział: "obserwuję innych i staram się wykonywać inne ruchy niż wszyscy". Cóż, metoda godna polecenia, ale w moim przypadku niewykonalna, bo kompletnie nie wiem co mam zrobić ze swoimi kończynami. Przydałby się jakiś instruktor, który pokazałby jakieś oryginalne, efektowne kroki, tricki, itp.
Również nie wiem czym ludzie się tak jarają w tańcu. U mnie dopiero po zmęczeniu lub wypiciu poprawia się nastrój, ale nie w wyniku samego tańca. Jedyny powód, dla którego zdecydowałbym się nauczyć tańczyć to zaimponować partnerce. A może obejdzie się i bez tego.
... bo kompletnie nie wiem co mam zrobić ze swoimi kończynami...
Sam sobie udzieliłeś odpowiedzi za dużo myślisz o tym jak się ruszać i szukasz tego w umyśle, który nie zna odpowiedzi na to pytanie, uwolnij się od tych myśli i pozwól aby ciało poruszało się samoczynnie do muzyki. Pozwól aby ruchy same zaistniały. Poćwicz to przy ulubionej muzyce i uwolnij chęć kontrolowania swoich ruchów
Nauczenie się kilku kroków może spowodować że będziesz czuć się pewniej ale nie spowoduje tego że ciągle będziesz myśleć podczas tańca.
_________________ Jeśli myślisz, że możesz coś zrobić ... to masz rację! Jeśli myślisz, że nie dasz rady... to też masz rację.
Ja mam obecnie pewien problem, tyle że troszkę innej natury
Tańczę bardzo przeciętnie. Jakieś 3-4 miechy to tańczyłem fatalnie(wesele brata). W sierpniu na wakacjach u brata, dał mi 2 niezobowiązujące lekcje(zajęcia po pijaku ). Jednak pewne rady wziąłem sobie do serca i na weselu kuzynki było trochę lepiej .
Lada chwila w lokalnym domu kultury będą organizowane zajęcia taneczne już pod kątem studniówki. Większość osób z klasy wybiera się na te zajęcia. Ja może i bym spróbował, jednak jak to u fobika bywa, nie ma jak się przełamać. Począwszy od tego że nie mam partnerki(jestem zbyt nieśmiały, by zagadać) do tego że będą mnie pewnie jakoś oceniać i moje postępy będą szły słabo. Tyle, że mam świadomość, że jak nie nauczę się tańczyć to na studniówce będzie wielka klapa(na studniówkę raczej się wybiorę i trochę zależy mi aby tańczyć jako tako). Zostają jeszcze dalsze lekcje u brata, ale jednak to nie to samo.
Co radzicie. Iść na te lekcje, które nie są darmowe, a do tego może się okazać, że będę tańczyć na nich z jakimś pasztetem? Tyle że te lekcje w przyszłości mogą zaprocentować.
Radziłabym Ci pójść, zwłaszcza, że zależy Ci na studniówce/lepszym tańczeniu w przyszłości. Co innego, gdyby ktoś Cię do tego zmuszał, ale w takiej sytuacji, gdy sam tego chcesz - będziesz bardzo żałować, jeśli zrezygnujesz.. Wiadomo że łatwo napisać, trudniej wykonać. Rozumiem, że to dla Ciebie ciężka decyzja... także trzymam kciuki, powodzenia sama kiedyś miałam w planach rozpocząć naukę, ale osoba towarzysząca była mniej chętna. W sumie jeszcze nie wszystko stracone, pewnie przed studniówką będę się uczyć. Na samej studniówce mi nie zależy, ale warto choć trochę potrafić tańczyć.
W gimnazjum miałam taniec towarzyski jako przedmiot obowiązkowy. Nie zmieniło to mojego nastawienia do tejże formy aktywności fizycznej na lepsze, mogę nawet stwierdzić, że znienawidziłam taniec jeszcze bardziej, jeśli to w ogóle było możliwe. Zawsze skutecznie omijałam wszelkie imprezy szkolne takie jak połowinki, dyskoteki, na studniówkę też bym nie poszła gdybym wytrwała do końca liceum. Myślę, że nie potrafiłabym wyjść na parkiet, a co dopiero zaprezentować publicznie swoich umiejętności tanecznych... W tej chwili to wykracza poza moje możliwości.
_________________ Sprawiedliwy świecie, przyjdź...
Wiek: 18 Dołączył: 04 Mar 2011 Posty: 145 Skąd: Łódź
Wysłany: Sob 10 Mar, 2012 20:02
Ja tam od kiedy mój stan fobii stale się polepsza tańcuję czasem, gdy już jest okazja, nie mam większych oporów, słyszałem nawet, że nieźle mi to wychodzi Zresztą nie trzeba umieć tańczyć żeby tańczyć nie? I z takiego założenia wychodzę
_________________ Miłego dnia! Chyba, że masz inne plany…
Wiek: 18 Dołączył: 04 Mar 2011 Posty: 145 Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 13 Mar, 2012 21:48
nowy, weż jaki kurs, dziś to sie tańczy crazy froga co najwyżej a to ćwiczy się już w praktyce ;D To nie jest straszne, wystarczy sie wyluzować i świrować trochę, nie trzeba nic umieć, każdy tańczy tak jak potrafi ;>
_________________ Miłego dnia! Chyba, że masz inne plany…
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.