Wysłany: Nie 22 Sty, 2012 21:07 Dlaczego tak jest?
Witam. Mam ogromną nieśmiałość do dziewczyn. Jednak myślę, że bardziej niż nieśmiałość jest to fobia. Mieszkam na wsi, czasami jak wyjeżdżam do miasta, to najgorsze jest dla mnie iść ulicą. Idę z głową spuszczoną na dół, wszyskiego się wstydzę... Najgorzej jest jak idzie jakaś dziewczyna, od razu spuszczam głowę na dół, nigdy nie potrafie spojrzeć komuś w oczy... Nie wiem dlaczego tak jest, to jest dużo silniejsze ode mnie. Często też myślę, że co ona sobie pomyśli jak taki chłopak w wieku 15 lat się gapi. Jakoś tak mam, nie umiem z tym wygrać... Tak samo mam do kobiet jak jestem w sklepie, nie potrafię i tyle : ( Bo sobie mysle, ze ona sobie pomysli ze mi sie podoba, takiemu gowniarzowi, albo inne mysli mam... Sam juz nie wiem : ( Macie tak? jak to pokonac?
Też tak miałem w Twoim wieku, zawsze najciekawsze rzeczy znajdowały się na chodniku, więc nie odrywałem od niego wzroku . Musisz poćwiczyć chodzenie z podniesioną głową, na początku może być to trochę męczące bo szyja przyzwyczajona była do opuszczonej głowy. Spróbuj chodzić z podniesioną głową, nie patrz nikomu w oczy tylko przed siebie i spróbuj tak chodzić. Z czasem się przyzwyczaisz i przestanie Ci to przeszkadzać,
Ja zawsze chodzę ze spuszczoną głową. I nie wyobrażam sobie, żebym mogła nie patrzeć pod nogi, szczególnie jak wchodzę schodami, a jak schodzę to już w ogóle. Idąc chodnikiem też muszę patrzeć żeby nie wejść w jakąś dziurę i się nie przewrócić. A jak jakimś cudem uda się patrzeć przed siebie, to zawsze patrzę w oczy ludziom, których mijam, i od razu uciekam wzrokiem jak widzę, że na mnie patrzą. Czasem tak idę i się zastanawiam jak niektórzy mogą chodzić normalnie i czy kiedyś mi się to uda
Ja sobie znalazłem wymówkę, że muszę prostować kręgosłup, żeby nie wyglądać jak małpa tylko jak człowiek. I tak oto wymusiłem na sobie chodzenie z głową w chmurach a nie na chodniku. Oczywiście co jakiś czas zerkam pod nogi, żeby nie wdepnąć na minę. Próbuję zagrać twardziela, pewnie, mocno stawiam każdy krok, bez pośpiechu, w rytm tego co gra w głowie. Słyszałem już kilka plotek, że niby kij połknąłem, ale to chyba lepsze niż poprzednia wersja mnie. Wierzę w moc uwewnętrzniania.
Na mnie w domu wołali zawsze dzik.Mówili że dziczeje w domu zamiast chodzi ze znajomymi tu i tam. Czym dłużej siedziałem sam w domu tym faktycznie bardziej bałem się ludzi. Po roku listonosz był dla mnie barierą nie do zdobycia.
Teraz mam trochę lepiej, mam pracę (straszną !) w której jestem zmuszony do rozmowy z nieznajomymi! ( horror). Z jednej strony to piekło. Z drugiej to dobrze, bo trochę się stabilizuje w kontaktach z ludźmi.
Ja się przed trudnymi rozmowami sam nakręcałem i wciskałem sobie psychologiczny kit. Że ludzie i tak zapomną, że ich to nie obchodzi, że i tak kiedyś umrę i co z tego że ktoś mi nawet coś tam powie itp. Na każdego działa inny text. Może i ty tak spróbuj. U mnie zaczęło to skutkować. Ale tylko w sprawach codziennych. Sprawy damsko-męskie to dla mnie horror po dziś. Moje score w liczbie dziewczyn to nadal zero
_________________ Wszystkich fanów elektronicznej rozrywki, czyli gier, zapraszam do poczytania mojego bloga.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.