Wiek: 22 Dołączył: 22 Gru 2010 Posty: 30 Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 15 Sty, 2011 21:01 Czy wierzycie w siebie ?
Czy Wy wierzycie sami w siebie czy dopiero zaczynacie wierzyć jak inni w was wierzą ?Ja sam w siebie nie wierze bo nie mam podstaw . Mi przechodzi nieśmiałość jak widze że komuś na mnie zależy lub jak ktoś wierzy że mi sie coś uda , daje mi to wiele chwilowej energii i czuje że jestem potrzebny . Tak samo uwielbiam spotykać ludzi mniej zaradnych niż ja i im pomagać (wtedy czuje że żyje ) choć prawie wogole takich nie spotykam . Jeśli wydaje mi sie że ktoś jest lepszy ode mnie i potrzebuje pomocy to mam wrażenie jakby moja pomoc była niegodna i niewystarczająca(jak by miała zaszkodzić) tej drugiej osoby co tyczy większości osob . Też tak macie ?
Każdy potrzebuje być akceptowanym przez innych. Niestety tak się nie zawsze zdarza. Jeśli robisz coś tylko po to żeby ktoś to docenił to prawdopodobnie robisz to tylko "na pokaz" a nie dla siebie. Jeśli nie robisz czegoś dla siebie to nie rób tego w ogóle. A to, że czujesz się lepiej w""gorszym""gronie osób tylko świadczy o niskiej samoocenie/niskim poczuciu własnej wartości. Wracając do Twojego pytania sleet: kiedyś tak miałem, teraz najpierw zanim coś zrobię to wierzę w to że mi się uda a później to robię, nigdy odwrotnie i żeby coś zrobić to nie potrzebuje aprobaty i akceptacji ze strony innych ludzi, choć jak wiadomo lepiej się człowiek czuje jak wie że ktoś w niego wierzy ale ja tego nie potrzebuje bo sam wierzę w siebie
Hmm, wiesz może czym się różni średni menedżer od bardzo dobrego menedżera? Ten średni potrzebuje pochwał i aprobaty ze strony innych za to co robi a ten bardzo dobry tego nie potrzebuje bo wie że coś dobrze zrobił i to jest dla niego norma
ja w sumie trochę wierzę w siebie, ale jest tak ciężko w tych czasach, nie jestem konsekwentna w działaniach, szybko się zniechęcam i nie potrafię walczyć o swoje.
I co mi daje to że wierzę w siebie skoro i tak jestem bezrobotna.
Cały czas mam nadzieję i staram się nie poddawać.
Faith, uważam że nie do końca masz rację. Fakt, że motywacja pochodząca wyłącznie z własnego wnętrza jest najlepsza, ale naprawdę bardzo, bardzo mało ludzi potrafi coś takiego osiągnąć. Wielkie gratulacje dla Ciebie jeżeli osiągnąłeś taki stan niezależności od innych , ale naprawdę mało kto to potrafi (ja sprawdziłem - nie potrafię i już nie próbuję). Znaczna większość z nas potrzebuje jakiejś formy aprobaty ze strony otoczenia. Nawet proste "gratuluję" od znajomego może być niesamowitym podparciem dla kolejnych działań. Dla mnie bez sensu jest odcinanie się od tego, znacznie lepiej jest by odnaleźć w otoczeniu ludzi którzy choćby takimi prostymi gestami będą nas motywować do działania (oczywiście, cudów nie ma, trzeba odpłacać im tym samym).
A z tym menedżerem to przegiąłeś. Średni menedżer po wykonaniu zadania na swój "średni" poziom, usłyszy może od szefa coś w stylu Gratuluję, świetnie wykonał Pan to niezwykle wymagające zadanie (+ kilka podobnych motywujących zdań). Bardzo dobry menedżer, wykonawszy pracę na swój "bardzo dobry" poziom, usłyszy jedynie Dziękuję, nie ma zastrzeżeń, ale pod koniec miesiąca dostanie wysoką premię. Jak myślisz, który z nich otrzymał więcej aprobaty od szefa?
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
drevash, co do twojej pierwszej części postu to się zgadzam i chciałem tak napisać tyle że być może źle to napisałem( wybacz ale wtedy prawie spałem na siedząco ;P ).
Co do tego menedżera to być może też źle napisałem i dlatego odebrałeś to inaczej niż chciałem aby było odebrane. Chodzi o to, że mentalność tego średniego menedżera i jego tok myślenia potrzebuje aprobaty ( słownego uznania ) a bardzo dobry menedżer wie, że coś robi bardzo dobrze i nie potrzebuje upewnienia się o tym dzięki aprobacie słownej innych ludzi.
Wiek: 22 Dołączył: 22 Gru 2010 Posty: 30 Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 29 Sty, 2011 20:48
A jak zacząć wierzyć w siebie ? Ja od dawna nie mam zaufania do siebie właśnie przez fobie i lęki . Jak tylko zaczynam wierzyć w siebie to pojawia sie taki okropny nastój , czuje sie strasznie samotny a za chwile czuje sie jak egoista . To jest dziwne ale nawet wśród rodziny , nawet wśród babci i dziadka czuje sie jak ktoś gorszy i niewiem jak zmienić swoją niska samoocene . marianka nie martw sie z pracą w tych czasach b trudno , nie tak jak 20,30 lat temu . Ja pracy też nie mam narazie chce rozpocząć szkołe i ją skonczyć ale ciężko z takimi lękami i ciągłą ostrą samokrytyką . W środe ide do nowego psychoterapeuty może cos poradzi
Nie wierzę w siebie.Czasami mam zrywy i postanawiam osiągnąć jakiś cel,ale myślę że to taka trochę reakcja obronna organizmu,czasami człowiek jest już tak zdołowany,że myśli że gorzej nie może być,więc musi być lepiej. Jednak tak naprawdę nie wierzę w powodzenie.
Wiek: 20 Dołączyła: 23 Sty 2011 Posty: 36 Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 30 Sty, 2011 19:11
Ja niestety nie wierzę w siebie.. Często czuję się gorsza od innych. Chciałabym to zmienić. Nie potrafię walczyć o swoje. Bardzo przejmuję się tym co inni o mnie myślą...
_________________ "Czy jest coś gorszego niżeli śmierć?
Życie, jeśli pragniesz umrzeć." -Seneka Młodszy
Nie wierzę w siebie, dlatego też nie mam odwagi działać by zrobić coś dla siebie. Nie wierzę, że ktoś mnie lubi i w jakimś sensie potrzebuje. Przez to często czuję się wykorzystywany jeśli ktoś mnie o coś prosi, życzliwie się zwraca, a później wraca wszystko do normy i zapomina o mnie.
Mili, mam podobnie. Są krótkie zrywy, ale wymiękam zupełnie przy zadaniach wymagających długotrwałego działania, rzeczami których nie można załatwić w 10 minut. I trudno mi uwierzyć w możliwość zmiany w najbliższym czasie
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
drevashDlatego właśnie wymiękamy "przy zadaniach wymagających długotrwałego działania", bo nie widzimy efektów od razu, a nie wierzymy że one nastąpią,tylko ich szybkie pojawienie się mogłoby nas przekonać że są możliwe. Na tym polega problem...Ale wiesz co? Ja już mam dosyć mojego życia, muszę się jakoś zawziąć i coś w nim zmienić,uzbroić się w cierpliwość i dążyć do celu małymi kroczkami (czyżby kolejny zryw? )
wymiękamy "przy zadaniach wymagających długotrwałego działania", bo nie widzimy efektów od razu, a nie wierzymy że one nastąpią,tylko ich szybkie pojawienie się mogłoby nas przekonać że są możliwe.
Normalnie jakbym czytał o sobie.
_________________ ,,Jedyne co mam, to złudzenia..."
(...) Ja już mam dosyć mojego życia, muszę się jakoś zawziąć i coś w nim zmienić,uzbroić się w cierpliwość i dążyć do celu małymi kroczkami
mi się udaje zrealizować duży cel jeśli podzielę go na małe fragmenty i każdy z nich zrealizuję podczas któregoś kolejnego 'zrywu'. Głupie, ale przynajmniej jako tako daję radę cokolwiek osiągnąć
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.