Lekarzem ani specjalistą nie jestem ale to są moim zdaniem typowe objawy FS.
Po pierwsze musimy mieć świadomość , że nie urodziliśmy się z tym , skoro to nabyliśmy możemy to również zbyć , potrzebujemy natomiast czasu cierpliwości i wiary we własne możliwości.
Jeżeli nie miałaś do czynienia z terapią Dr. Richardsa to bardzo Tobie polecam. Znajdziesz tam 50 stron nt. zwalczania lęku społecznego , naprawdę rekomenduję bo sam z niej korzystam.
Ja swoją maturę zdawałem nie będąc świadomym fobii społecznej , tzn. zawsze miałem problemy z nieśmiałością , lecz matura wypadła mi ustna całkiem nieźle przed zupełnie obcymi osobami (Fakt miałem temat , który mnie pasjonował Motyw rycerza średniowiecznego )
W tym roku czeka mnie obrona pracy i również mam obawy ale jestem pozytywnej myśli i wierzę w swoje możliwości , a prawda jest taka ,że ta fobia zakłóca nam rzeczywisty obraz i nie widzimy tego co jest prawdą , tylko to co ta fobia nam wmawia. Trzeba to zwalczyć i mam nadzieję , że uda się Tobie zdać maturkę śpiewająco
jestemdoniczego,
spróbuj iść jeszcze raz do lekarza, tym razem z mamą. Mama jest rodziną, więc na pewno ją wpuszczą.
Poza tym myślę, że masz teraz bardzo silną fobię i gorzej już nie będzie, może być tylko lepiej
Może to głupie, co teraz napiszę, ale mi to zawsze pomaga:
jak się boję czegoś, to sobie wyobrażam, że jestem aktorką ( sposób z dzieciństwa, bo kiedyś strasznie chciałam zostać aktorką ) i to jest po prostu moja rola- odegram i mam z głowy.
Czasem jeszcze robiłam tak, że się utożsamiałam z jakimś dzielnym bohaterem filmu czy książki i myślałam jakby on się zachował w tej sytuacji i udawałam, że jestem nim.
Strasznie głupie, ale mi zawsze pomaga.
A tak w ogóle to też mam maturę w tym roku. Zdaję ustny polski- mam takie podejście jak większość forumowiczów- komisja mnie nie zna, zobaczą mnie pewnie pierwszy i ostatni raz w życiu, codziennie egzaminują mnóstwo osób, więc nie zwrócą na mnie szczególnej uwagi.
A poza tym- tak jak już ktoś napisał- żyjemy w takich czasach, że każdy ma każdego w dupie, więc Ty też miej ich w dupie- przygotuj się najlepiej jak potrafisz, daj z siebie wszystko, a jak wyjdzie - zobaczymy
Ja nie podszedłem do matury bałem się jak cholera, taki lęk paraliżujący, akurat miałem opcje wyjechać zagranicę, więc skorzystałem ... ;p decyzji aż tak bardzo nie żałuję, aczkolwiek warto mieć maturę i wiem że łatwo się mówi, ale postaraj się zrobić wszystko żeby do niej podejść i spróbować
_________________ Od życia każdy ma tyle ile sam sobie weźmie !!
Ja nie podszedłem do matury bałem się jak cholera, taki lęk paraliżujący, akurat miałem opcje wyjechać zagranicę, więc skorzystałem ... ;p decyzji aż tak bardzo nie żałuję, aczkolwiek warto mieć maturę i wiem że łatwo się mówi, ale postaraj się zrobić wszystko żeby do niej podejść i spróbować
Ja chyba też wolałabym wyjechać za granicę, niż zdawać maturę. Gdybym tylko znała język... Jakbym się bała ludzi to bym uciekła, wróciła z powrotem do Polski ;D, a jak już się zdecyduję na maturę, to nie ucieknę, bo sobie narobię wstydu na całą okolicę.
Spróbuj. Najbardziej żałujemy nie tych rzeczy, które zrobiliśmy, lecz tych, których nie zrobiliśmy. Nie możesz zmarnować sobie życia. Rynek pracy jest teraz coraz bardziej wymagający, a matura to ABSOLUTNA podstawa. Nie załamuj się, chociaż wiem, że łatwo tak mówić, zwłaszcza siedząc przed monitorem.Myślałaś o pomocy psychologa? Może mogłoby ci to pomóc. Chociaż troszkę...
Ja chyba też wolałabym wyjechać za granicę, niż zdawać maturę. Gdybym tylko znała język... Jakbym się bała ludzi to bym uciekła, wróciła z powrotem do Polski ;D, a jak już się zdecyduję na maturę, to nie ucieknę, bo sobie narobię wstydu na całą okolicę.
Prawda jest taka, że decyzja już zapadła, a ty tak naprawdę szukasz tu na forum osób podobnych do siebie, by ci ulżyło i ta decyzja tak ci nie ciążyła, bo przecież inni też tak zrobili i jakoś żyją. Czyli jednak jest to w jakimś sensie szukanie rozgrzeszenia dla swojej decyzji. W sumie trochę to znam, z wcześniejszych lat w swoim wykonaniu. Powiem, tak można zrezygnować z pisania matury, jeśli jest to świadoma decyzja, dobrze przemyślana. Do takiej osoby nic bym nie miał, bo robi to świadomie zdając sobie sprawę z konsekwencji jakie ta decyzja może mieć. Ty tymczasem podejmujesz decyzję totalnie nieświadomie, bo kieruje tobą nic innego jak tylko lęk, i to on decyduje o tym co zrobisz. Nie patrzysz na daną sytuację w sposób normalny, tylko poprzez okulary lęku i one wszystko zniekształcają. Szukasz wymówek, by iść po jak najmniejszej linii oporu. Wiesz co ci powiem, może taka taktyka póki co się sprawdza, ale wierz mi, już niedługo pęknie jak bańka mydlana, bo coś o tym wiem. Wtedy będzie jeszcze trudniej niż teraz.
Tak więc zrobisz jak chcesz, ale zapewniam, że takie decyzje podjęte pod wpływem lęku, prędzej czy później zaczną ci ciążyć, choć możesz dziś mówić, że tak nie będzie. Oczywiście teraz podejmując decyzję o nie pisaniu matury, czujesz ulgę, spokój, zadowolenie, jest miło, prawda? Świetnie znam to uczucie pojawiające się gdy z powodu lęku unikam jakiejś sytuacji, mówiąc sobie, że zrobię to później, czy kiedyś indziej. Jednak takie decyzje zaczną ci ciążyć, bo będziesz żałować, że zrezygnowałaś z czegoś tylko i wyłącznie z powodu swojego strachu, że przez to czegoś nie zrobiłaś, że nawet nie podjęłaś walki, że nawet nie spróbowałaś. Zapewniam, że to wszystko kiedyś wypłynie i będzie cholernie bolało, bardziej niż nawet totalne ośmieszenie przed komisją egzaminacyjną.
Matthias ma racje, także bierz się do roboty i powoli ogarnij sobie wszystko, żebyś była dobrze przygotowana, wtedy może będzie łatwiej. Tak jak Matthias napisał, nie chcesz podchodzić bo się boisz, ale to jest normalne, fakt że Twój strach może być większy od niektórych osób, ale podejmi wyznanie ! Zacznij już teraz podejmować decyzje żeby się skonfrontować z fobią. Nie podejdziesz do matury, ok, będzie Ci lżej, ale później znowu z czegoś zrezygnujesz ze strachu, a potem znowu z czegoś ... Tak jak Matthias znam ten schemat i jakbym tylko mógł cofnąć czas, to bym walczył odkąd tylko bym sobie uświadomił swój problem ... I nie chodzi tylko o mature, można ją mieć lub nie mieć i żyję się dalej (no chyba że ktoś planuje studia), ale to jest jedna z tych ważniejszych decyzji, która pozwoli Ci podejmować wyzwania.
Ja to mam maturkę w tym roku, nie wiem jak ja zdam ten ustny .... jak wychodzę mówić wiersz przed całą salą to jest coś takiego: eeee Czerowna gęba, prawie się duszę i co dalej? Uciekam z sali jakoś tak nie wiedząc nawet o tym .. po takim incydencie nie jestem w stanie już nic zrobić przez cały dzień ... może z litości dadzą mi te 6 pkt ;/
Ostatnio zmieniony przez intex Wto 17 Sty, 2012 22:38, w całości zmieniany 1 raz
Ja również piszę mature w tym roku, strasznie mnie stres ogarnia. Najbardziej boje sie ustnego polaka (trzymanie kartki A4 w dłoni jak ktoś sie na mnie patrzy to masakra, raz byłem na okazaniu policyjnym i to chyba był najdłuższy czas w moim życiu, rece lataly mi niemiłosiernie, mimo iz nie bylem winny zachowywałem sie tak jakbym byl). Przed zdawaniem prawka tez miałem stresa ogromnego, ale wtedy wzielem jakies leki uspokajajace. Jak myslicie przed prezentacja warto wziasc takie leki, znacie jakies dobre (co naprawde wam pomogły)? Bardzo proszę o podanie nazw...
P.S. najchętniej to bym siasnął sobie z 4 browary przed wejsciem wtedy czuje sie jakos bardziej niewidzialnie...
O ile pamiętam kartki nie trzeba trzymać w rękach. Mi na przykład po wejściu zaproponowano, że mogę stać albo mogę usiąść przy ławce naprzeciwko komisji. Wybrałem oczywiście drugą opcję, bo nogi miałem jak z waty. Zresztą inną sprawą jest, że ciężko mi stać dokładnie w jednym miejscu Kartki z punktami nawet nie położyłem na ławce, baaa nawet jej nie używałem, ze stresu tak ją zrolowałem że szok Tak więc jeśli dalej jest możliwa opcji by siedzieć, to twoich rąk nawet nie będzie widać więc możesz być spokojny
Przed zdawaniem prawka tez miałem stresa ogromnego, ale wtedy wzielem jakies leki uspokajajace.
Ja na egzaminie odziwo się nie stresowałem aż tak bardzo, może dlatego że byłem z kumplem. Za to on zdał, a ja nie i za drugim razem to dopiero był stres ... ale dałem rade ;p Jeśli Ci pomogła tabletka uspokajająca to ją sobie weź Najlepiej podejść do tego wszystkiego że większość osób się tym stresuje, ale daje rade i ja też dam .
_________________ Od życia każdy ma tyle ile sam sobie weźmie !!
U mnie najgorsze było czekanie na swoje wejście do sali. Myślałem, że tam zejdę... Jak już wszedłem to okazało się, że mam problem z laptopem, na którym miałem pokazać fragmenty filmów(choć sprawdzałem go kilka razy przed ) i to jeszcze bardziej spotęgowało zdenerwowanie. Na szczęście udało mi się to rozwiązać szybko i jak zacząłem koncentrować się na tym co mam powiedzieć to już jakoś poszło i stres trochę się zmniejszył. Pare razy się zaciąłem, ale na szczęście komisja była miła i wyrozumiała i dostałem te 12 pkt. Stracha miałem strasznego, ale wiedziałem że muszę tam wejść, choćby się waliło i paliło.
Nie rezygnujcie z matury z powodu ustnego polskiego. Sam jestem ciężkim przypadkiem do tego stopnia, że odezwanie się do kogoś z najbliższej rodziny czy napisanie czegoś na tym forum sprawia mi problem. Chciałem zrezygnować, ale ostatecznie podszedłem. Przed wejściem do sali prawie uciekłem z budynku, ale na szczęście tego nie zrobiłem. Na początku było mi trudno mówić, ale szybko się rozkręciłem i stres minął. Pytania nie były trudne, bo dobrze znałem temat. Wynik? 13/20.
Bierzcie przyjemny dla siebie temat, dobrze poznajcie lektury, napiszcie sami pracę i zdacie. Komisja z reguły jest przychylna i nie powinna was uwalić, jeśli tylko coś powiecie i odpowiecie na przynajmniej jedno pytanie (które bywa naprawdę banalne, jeśli komisja widzi, że macie problemy).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.