Wysłany: Pon 23 Sty, 2012 00:22 Chciałbyś tyle powiedzieć, ale nie umiesz? Temat dla Ciebie
Jednym z najważniejszych problemów moich jest to że chciałbym tak dużo powiedzieć, np. podczas rozmowy, a nie robię tego. Jestem pełen myśli(czasem nawet sensownych) ale siedzę cicho albo odpowiadam półsłówkami. Głowa moja natomiast pęka od rozbudowanych odpowiedzi czy komentarzy. Nie umiem tego wydobyć, bo ktoś inny prowadzi rozmowę, albo ją przejmuje.
Jest to oczywiście męczące psychicznie i fizycznie.
Czasem gdy wracam z jakiegoś spotkania do domu to zaczynam sam do siebie mówić(zaczynam gadać do ściany), te wszystkie rzeczy które chciałem powiedzieć w ciągu dnia a nie potrafiłem. Jest to rodzaj wentylu.
Sam sobie mogę prowadzić długie i ciekawe monologi, natomiast przy ludziach skręca mnie żeby skleić do kupy jedno zdanie, choć wiem co chciałbym powiedzieć.
Często tak jest że odpowiadam jednym czy dwoma słowami, pomimo że dużo wiem na dany temat. Ciężko powiedzieć czy to problem z wysłowieniem się czy coś innego. Wydaje mi się że po prostu nie umiem szybko złożyć sensownego zdania, po prostu się tego nie nauczyłem bo niby jak skoro zawsze unikałem ludzi i rozmowy z nimi.
Co do rozmawiania ze sobą to nigdy mi się nie zdarzyło
Ja miałam tak na ćwiczeniach na studiach.
Nawet znajać odpowiedz/albo mając swoje stanowisko na dany temat bałam się odezwać. A póżniej się okazywało, że np znałam odpowiedz na pytanie prowadzącego.
Czyli lęk przez zabraniem głosu w większej grupie.
To i ja się przyłącze tutaj bo też mnie to męczy, np. pracuje teraz to nawet chcę coś powiedzieć kolesiowi 3lata starszemu z którym pracuje a nie mogę ani słowa wydusić i on gada i gada a ja ''yhy" albo "tak" nic więcej ;/ czasami wiadomo że się nie chcę ale jak potrzeba to też ciężko, bo można sobie pomyśleć że zaraz jakimś defektem będzie te słowo np. jakieś piszczące czy jąkające i tu wstyd trochę wtedy ;/ nawet tutaj na forum mam często takie blokady aby komuś odpisać żeby to z sensem było napisane ;/
Ostatnio zmieniony przez Spide Pon 23 Sty, 2012 11:46, w całości zmieniany 1 raz
nawet tutaj na forum mam często takie blokady aby komuś odpisać żeby to z sensem było napisane ;/
też tak mam. Dlatego najczęściej nie udzielam się na forum ,bo sobie myślę że i tak nikt nie zrozumie o co mi chodzi,albo że pisze jak potłuczona;p a jak już cos napisze i ktoś się z tym nie zgodzi to już w ogóle blokuje się na długi czas.
na studiach też miałam problem z wypowiadaniem się. Zajęcia z konwersacji były dla mnie męką straszliwą. Często wiedziałam w głowie co chce powiedzieć,ale jak przyszło co do czego to jedno zdanie ledwo z siebie wydusiłam;/
_________________ "...człowiek więcej boi się tworów własnego umysłu niż konkretnej rzeczywistości..."
Ech, to także i mój problem. Zachowuję się podobnie-ograniczam się do przytakiwania, wtrącania półsłowek. W głowie mam za to cały zasób słów na omawiany temat. Nie potrafię się jednak przełamać do dłuższej wypowiedzi, bo krępuje mnie to,że kiedy mówię ktoś skupia na mnie uwagę. Wracając ze spotkania analizuję, wyobrażam sobie, jakby to było, gdybym to powiedziała, jaka byłaby reakcja rozmówcy.
Męczy mnie to, bo uchodzę przez to za mruka, kogoś, kto nie ma nic ciekawego do powiedzenia. A jest inaczej, o czym mówią mi osoby, które mnie bliżej poznały, zdobyły moje zaufanie. Wielu z nich mówiło mi,że z początku sprawiam wrażenie kogoś bardzo skrytego, niedostępnego,a dopiero po czasie się okazuje,że mam wiele do zaoferowania światu. Poza tym kocham pisać i to w zasadzie po listach/mailach ludzie są dopiero w stanie poznać, jaka jestem. To ich ujmuje, co ja psuję w realnej rozmowie.
Znam to. Czasami mam potrzebę gadania aż zabraknie tchu (czasami sensownie, a innymi razy mniej) i duszę to w sobie. Przy rozmowie z ludźmi nauczyłem więcej się zastanawiać nad tym co plotę-więc zazwyczaj mówie baardzo mało, albo milcze cały dzień. Miałem takie sytuacje, że nawlekałem cały czas do kolegi (o piłce nożnej-o której mogę gadać godzinami) słuchał 10 min? a potem się chyba wyłączył-więc czasem w tłumie można do siebie nawijać. Mogę też autora tematu, że w domu też ze mnie do siebie co nieco wypływa
_________________ ''Doświadczenie-nazwa, jaką nadajemy własnym błędom.''
--Wilde, Oscar
1) skoro wiecie co powiedziec, to jest juz duzy plus. teraz cwiczcie sobie stopniowo dodajac coraz wiecej wyrazow do swoich wypowiedzi. nie od razu musicie tworzyc kwieciste wypowiedzi
2) ludzie niezbyt dobrze pamietaja rozmowy. na drugi dzien ciezko bedzie im odtworzyc ich tresc. bardziej liczy sie jaki efekt zrobiliscie, czyli jakie uczucia wywolaliscie
Problem polega na tym, że za wszelką cenę próbuję znaleźć najbardziej odpowiednie słowa, żeby moja wypowiedź trafiała w sedno sprawy. Zaczynam mówić to o czym pomyślałem, ale zanim zdążę dokończyć wypowiedź w głowie pojawia się kolejna, bardziej precyzyjna myśl, uwzględniająca więcej czynników a czasem nawet sprzeczna z poprzednią. I wtedy natychmiast przerywam zdanie i zaczynam od nowa. Reakcja rozmówcy jest wówczas niezbyt przyjemna — marszy czoło, mruży oczy, pokazuje, że mnie nie rozumie, a w przypadku osób porywczych (czytaj: mój ojciec) krzyczy, że nie chcę powiedzieć, że oszukuję, "co się z tobą dzieje", "dlaczego ty taki trudny jesteś" itp.
Dlatego dużo lepiej radzę sobie z pisaniem.
Nie wiem, być może przyczyną tego są doświadczenia z przeszłości, kiedy zdarzało się palnąć coś głupiego, nieprzemyślanego. Nie chcąc powtórzyć błędu staram się dobrze przemyśleć wypowiedź (szkoda, że zajmuje to coraz więcej czasu).
Inną przyczyną może być chęć odparcia zawczasu niepotrzebnych pytań, zarzutów ze strony rozmówcy. Nie chcę kłótni ani tego, aby ktoś wykorzystał moją wypowiedź przeciwko mnie. Dlatego wolę już na początku wyjaśnić wszystko jak najlepiej.
I też gadam do siebie i to bardzo często, prawie non stop. Analizuję wszystko co się wydarzyło, wydarzy, mogło wydarzyć, ale nie wydarzyło. Nawet podczas czytania książki, jak tylko pojawi się jakieś skojarzenie, to odbiegam myślami gdzieś daleko i dopóki nie skończę swoich rozważań nie mogę powrócić do poprzedniej czynności. Między innymi dlatego tak mało książek przeczytałem
Mam to samo. Na przykład: Dziewczyna która mi się podoba siada obok mnie na ławce, w czasie przerwy w szkole. Zaczyna rozmowę, a ja ograniczam się tylko do pojedynczych słów, mimo że w głowie mam ułożoną całą wypowiedź. Po prostu nie umiem z siebie nic wydusić, nie wiem jak zareaguje, więc siedzę cicho. Kończy się na tym, że ona daje spokój i siedzimy w milczeniu Oczywiście w nocy rozmawiam sam ze sobą, wyobrażam sobie co mówi, i przeprowadzam tę rozmowę sam ze sobą, w myślach. A następnego dnia powtórka z rozrywki
_________________ It doesn't make a difference if you're right or wrong; you just have to make a decision.
Mam to samo. Najczęściej jest w grupie, a właściwie zawsze - przytakuję tylko, mówię bardzo mało albo nic, mimo iż mam w głowie wiele myśli i sformułowanych wypowiedzi, to nie potrafię za nic tego powiedzieć. Wkurzające to jest.
Oczywiście, kiedy w okół mnie są ludzie których znam dość dobrze, to potrafię co nieco wyrazić, ale jeżeli są mi mniej znani, albo i znani i nieznani (coś jak klasa np.) to nie wypowiem nic długiego i mądrego, najwyżej krótkie zdanie. Motam się i gubię myśli i słowa. A później jestem zirytowany, bo miałem do przekazania ważne, mądre i inteligentne sformułowania....
Ja przeżywam to samo.W głowie pełno myśli,ale nie potrafię tego wypowiedzieć.To samo miałam w szkole-nigdy nie odpowiadałam mimo że znałam odpowiedż.Dobrze ,że udało mi się trafić na to forum,nie jestem sama ze swoimi problemami.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.